Nowy numer 49/2020 Archiwum

Przepis na walkę z bezrobociem

„Rzeczpospolita” podaje receptę na walkę z bezrobociem. Za przykład służy Nysa, gdzie władze od stycznia skutecznie radzą sobie z fikcyjnym bezrobociem. Wszystko dzięki programowi powszechnych robót publicznych, który spowodował największy w Polsce spadek liczby osób bez pracy.

Stanisław Kluza z SGH wylicza, że w 2013 r. wydatki z utrzymywanego ze składek pracodawców Funduszu Pracy na zasiłki i świadczenia dla bezrobotnych wyniosą ponad 5,5 mld zł. Będą o 1 mld zł wyższe niż wydatki na aktywizację osób bez pracy.

GUS podał we wtorek, że w czerwcu bezrobocie w kraju spadło o zaledwie 0,8 pkt. do 13,2 proc. W okresie kwiecień - czerwiec bezrobocie w powiecie nyskim zmalało aż o 4,2 pkt proc. To spadek ponad pięciokrotnie szybszy niż w skali całego kraju.

"Oferujemy długotrwale bezrobotnym pracę na minimum miesiąc za 1600 zł" - mówił w rozmowie z „Rz” Kordian Kolbiarz, dyrektor Urzędu Pracy w Nysie. Kolbiarz tłumaczył, że urząd zaprasza także osoby bezrobotne na spotkania w sprawie ofert pracy niesubsydiowanej. Jednak bardzo wielu bezrobotnych nie stawia się do pracy lub odmawia jej przyjęcia.  "Wynik odmów oscyluje wokół 60 proc." - wyjaśniał Kolbiarz.

Powiat nyski zamierza prowadzić akcję jeszcze przez dwa lata. Przewiduje, że do 2014 r. zmniejszy o połowę bezrobocie z pierwotnego poziomu 24 proc.

Dzięki Nysie, pieniądze zaoszczędzi państwo. Tak duże obniżenie liczby bezrobotnych, o połowę skróci w powiecie czas pobierania zasiłku dla bezrobotnych z dotychczasowych 12 do 6 miesięcy. To oszczędności ok. 10 mln zł rocznie tylko na wypłatach zasiłków.

Gdyby program zastosować w całej Polsce, państwo mogłoby obniżyć składki do Funduszu Pracy i w ten sposób ulżyć pracodawcom. Mieliby oni więcej pieniędzy na inwestycje, a więc także tworzenie nowych miejsc pracy.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama