Nowy numer 3/2021 Archiwum

Przyćmiony blask

Czy potrzeba dziś nowej „Humanae vitae”? To pytanie wydaje się aktualne w świecie, w którym coraz więcej państw uznaje gejowskie „małżeństwa”, a procedura in vitro staje się powszechna. Tymczasem można odnieść wrażenie, że ogłoszona 45 lat temu encyklika Pawła VI wciąż nie jest do końca właściwie zrozumiana.

Niech sobie to uprzytomnią

Kościół wchodzi małżonkom do łóżka, a współżycie sprowadza jedynie do reprodukcji – pisano po publikacji encykliki. „Humanae vitae” przylepiono etykietę: zbiór zakazów dotyczących seksu. Kto jednak zwrócił uwagę na argumentację papieża? Paweł VI pisze m.in.: „Należy obawiać się, że mężczyźni, przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą do roli narzędzia służącego zaspokajaniu swojej egoistycznej żądzy (…)” (HV, 17). Nie ma wątpliwości, że tekst ten papież konsultował z kobietami. Jest i kolejny argument – także lekceważony – przeciwko antykoncepcji. Pigułka i prezerwatywa są nie tylko przeszkodą w przekazywaniu życia, ale „otwierają szeroką i łatwą drogę do niewierności małżeńskiej” (HV, 17). I małżonkowie „niech sobie to uprzytomnią” – pisze stanowczo Paweł VI. Szkoda, że właśnie na te sprawy – szacunek dla kobiety i ryzyko zdrady – zdawały się nie zwracać uwagi episkopaty niektórych krajów. Nie minęły bowiem dwa miesiące od ogłoszenia encykliki, gdy ostro wobec nauczania papieża wystąpili biskupi austriaccy w deklaracji z Mariatrost i niemieccy w deklaracji z Königstein („Die Königsteiner Erklärung” – KE). Ten ostatni dokument wydaje się dość dziwny. Z jednej strony biskupi akceptują w nim obowiązek posłuszeństwa wobec papieża, ale kwestię aborcji i antykoncepcji uznają za „wyjątek” i pozostawiają do rozstrzygnięcia sumieniu jednostki (KE 12). Co ciekawe, podobnej argumentacji użyli biskupi holenderscy w tzw. deklaracji niepodległości i teologowie australijscy (w Australii wielu księży zrzuciło nawet sutanny na znak protestu wobec HV). W samych Włoszech na papieżu nie zostawiono suchej nitki, nawet w prasie katolickiej. „Famiglia Cristiana” opublikowała teksty Bernharda Haringa, teologa moralnego, który bronił antykoncepcji. Za niemoralną uznał „papieską metodę okresowej wstrzemięźliwości w małżeństwie”. Tygodnik „L’Espresso” lansował nawet ideę zwołania okrągłego stołu księży o HV. Kontestowanie papieskiej encykliki zaczęło uchodzić za rutynę i wręcz przejaw katolickiej gorliwości. „Jak nigdy dotąd odczuwam ciężar mego posługiwania” – powie Paweł VI w czasie audiencji 31 lipca 1968 r. – Oświadczenie z König- stein i podobne protesty przyniosły nie tylko ból papieżowi, ale samemu Kościołowi, a dla wiernych konsekwencje, których nie mogli przecież pragnąć biskupi – twierdzi Gabriele Kuby, niemiecka socjolog, która w 2006 r. sformułowała do Episkopatu Niemiec projekt „w sprawie rewizji oświadczenia z Königstein”. Jak powiedziała mi Kuby: biskupi nigdy nie odnieśli się do jej prośby. – Konsekwencje Königstein odczuwa dziś cały Kościół – dodaje Kuby – bo wtedy, w 1968 r., została naruszona jego jedność, zachwiane zaufanie wiernych do kapłanów i wskazań Magisterium, wreszcie powstał zamęt w obrębie naszych sumień. Bez wątpienia przyćmiony został – jak to zgrabnie formułuje Gabriele Kuby – „blask prawdy »Humanae vitae«”, a Kościół w Niemczech (i nie tylko) do dziś cierpi z powodu poczucia bycia współwinnym rewolucji seksualnej. George Weigel wysuwa bezlitosną tezę: – Publiczne dyskusje wokół „Humanae vitae” były kluczowym momentem w formułowaniu się cywilizacji buntu, która wpłynęła na cały Kościół, szczególnie w USA, i to przez resztę XX wieku! W USA Pawła VI „obrzucano zajadłą wprost wściekłością” jeszcze przed oficjalnym udostępnieniem encykliki. Wściekli byli jednak nie tyle laicy, co księża i teologowie – twierdzi Weigel. Na łamach „New York Timesa” ukazał się manifest teologów moralnych przeciwko HV. Kard. Patrick O’Boyle, ówczesny metropolita Waszyngtonu, zareagował jednak ostro i nałożył na buntujących się księży kary. Zawiesił ich w czynnościach. Ci zaś odwołali się do Stolicy Apostolskiej. Czemu jednak trzy lata później Watykan zalecił uchylenie sankcji wobec waszyngtońskich księży? – Paweł VI chciał, by sprawę waszyngtońską rozstrzygnięto po cichu, bez konieczności publicznego odwołania swoich poglądów przez buntujących się księży, by nie doprowadzić do schizmy – tłumaczy Weigiel. Papież, mimo że apelował do katolików niemieckich o wierność nauczaniu Kościoła, a do Holendrów napisał własnoręcznie list, tolerował też sprzeciw w Europie. Gdyby bowiem postąpił tak ostro jak kard. O’Boyle, niewykluczone, że mielibyśmy do czynienia ze schizmą na szeroką skalę. Czy Kościół w USA wyciągnął wnioski z 1968 r.? Weigiel jest tu bezlitosny: – Owszem, takie, że wszystko uchodzi bezkarnie, że można cisnąć papieżowi w twarz nawet encykliką.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama