Nowy numer 49/2020 Archiwum

Może zabić, ale sprzedają. Również w Polsce!

Już 1163 pozwy złożono w amerykańskich sądach przeciwko producentom NuvaRing – niebezpiecznej hormonalnej wkładki antykoncepcyjnej. Stosowanie środka doprowadziło do powikłań zdrowotnych u licznych kobiet. Środek, który może wywołać udar mózgu, atak serca, nawet śmierć, jest sprzedawany także w Polsce.

Na październik sędzia sądu federalnego wyznaczył rozprawę w sprawie Marianny Prather. Od rozstrzygnięć sądowych w tym przypadku zależeć będą losy dalszych pozwów. 33-letnia kobieta zaczęła stosować środek w sierpniu 2003 roku. W ciągu miesiąca od pierwszego użycia go nabawiła się zakrzepicy żył głębokich i zatoru tętnicy płucnej. Jej adwokaci złożyli pozew przeciwko Organon, spółce zależnej od głównego producenta środka Merck Pharmaceuticals.

Prather i inni oskarżają koncern farmaceutyczny o szereg zaniedbań dotyczących zaniechania wnikliwego zbadania skutków ubocznych działania produkowanego specyfiku. Zarzucają producentom, że nie ostrzegają o ryzyku zdrowotnym związanym z użyciem NuvaRing i jednocześnie reklamują go jako produkt „bezpieczny” i „skuteczny”.

Wkładka o średnicy 5 cm, działa w ten sposób, że przez pierwsze 3 tygodnie uwalania do organizmu hormony hamujące płodność, w tym syntetyczny progesteron III generacji. Następnie na 7 dni okresu menstruacyjnego usuwa się wkładkę, a potem zakłada następną. Ponieważ środek nie zawsze skutecznie hamuje owulację i przeciwdziała implantacji zarodka uważa się, że może on działać jak wczesnoporonny środek aborcjogenny.

Mimo tylu pozwów, środek ten jest wciąż na rynku w USA i innych krajach. Tylko w 2011 roku jego sprzedaż przyniosła producentom 600 mln dolarów zysku.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama