Nowy numer 3/2021 Archiwum

Ojczyzna papieża przejdź do galerii

W Londynie biali stanowią 60 procent ludności. W Buenos Aires – 98 procent. Które z tych miast jest bardziej egzotyczne?

Chodzą na Msze do kościoła, a jednocześnie składają ofiary z żywności i papierosów na budowanych w całej Argentynie ołtarzykach z figurką przedstawiającą kościotrupa z kosą. – Niektórzy nawet uciekają się do świętokradztwa. Kiedy kapłan błogosławi wszystkich na zakończenie Mszy, oni ściskają w ręce amulet z kościotrupem i uważają, że w ten sposób pogański amulet zostaje pobłogosławiony. Oczywiście to tak nie działa i takie błogosławieństwo jest nieważne – mówi s. Rabiño. Pogański kult dostał się do Argentyny wraz z indiańską ludnością przybywającą z jeszcze biedniejszego Paragwaju w poszukiwaniu lepszego życia. Został jednak przyjęty przez wielu ludzi o europejskich korzeniach. Oprócz kultu San La Muerte istnieje też zjawisko spontanicznego „wynoszenia na ołtarze” rzekomych świętych gauchos. Gauchos to pasterze bydła, argentyńscy kowboje, postacie charakterystyczne dla argentyńskiej prowincji do końca XIX wieku. Otacza ich w Argentynie swoista legenda jako ludzi hardych, honorowych, wolnych i nieujarzmionych. Również w Europie istniały ludowe legendy związane z Janosikami czy Robinami Hoodami, ale w Argentynie mają one wymiar religijny. Najpopularniejszym „świętym gaucho” jest Gauchito Gil, przedstawiany na figurkach z krzyżem i czerwonym tłem. Jego „ołtarzyki” są rozsiane w całej Argentynie, a kult społecznie tolerowany. W Buenos Aires można zobaczyć bardzo wiele samochodów, które mają przyczepioną czerwoną wstążkę albo na zewnętrz do zderzaka lub tablicy rejestracyjnej, albo w środku do lusterka. To znak czcicieli Gauchito Gila. – To jednak nie znaczy, że ci ludzie modlą się do Gauchito Gila. Raczej traktują czerwoną wstążkę jak amulet przynoszący szczęście – tłumaczy s. Rabiño.

Papieskie nadzieje

Argentyńscy księża mają nadzieję, że wybór papieża z ich kraju ułatwi walkę z pogańskimi zabobonami i wzmocni pobożność Argentyńczyków. – Już teraz widać, że o wiele więcej ludzi chodzi do kościoła. Podczas tegorocznego Triduum Paschalnego było dwa razy więcej osób niż w zeszłym roku. Jest też wiele nawróceń – cieszy się s. Rabiño. Wydaje się, że rzeczywiście jest szansa, by wybór papieża z Argentyny odmienił jego rodaków. W dzień inauguracji pontyfikatu mieszkańcy dzielnicy Flores, skąd pochodzi Franciszek, zebrali się spontanicznie przed parafialnym kościołem San José. Procesyjnie przeszli pod dawne mieszkanie rodziny Bergoglio i wrócili do świątyni. W trwającej dwie godziny procesji uczestniczyło kilkaset osób, choć nikt jej nie organizował i nie ogłaszał. Ten entuzjazm widoczny jest też w samym sercu stolicy Argentyny. Na centralnej ulicy, jednej z najszerszych na świecie, Avenida 9 de Julio, niedaleko obelisku wystawionego, by uczcić uzyskanie niepodległości, rozwieszono na fasadzie wielopiętrowego budynku zarządu miasta ogromny plakat z fotografią przedstawiającą papieża i słowami: „Miasto czci z dumą i radością papieża Franciszka”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama