Nowy numer 47/2020 Archiwum

Bauman to nie moja bajka

Wywiad „Gościa”. Z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem o akcji policji w czasie wykładu Zygmuna Baumana, przyszłości Śląska Wrocław i Stadionu Miejskiego, a także o pożyczce, jakiej klubowi udzieliły wodociągi, oraz o szansie na mniejsze ceny za wywóz śmieci w stolicy Dolnego Śląska rozmawia ks. Rafał Kowalski.

Ks. Rafał Kowalski: Panie Prezydencie, w czasie ostatniego uroczystego posiedzenia Rady Miejskiej protestująca na rynku grupa osób trzymała transparent z pytaniem: „Czy jest co świętować?”. No właśnie, mamy we Wrocławiu powody do radości?

Rafał Dutkiewicz: Pamiętam tę grupę, bo ona domagała się m.in. obniżenia cen za bilety komunikacji miejskiej. To ich najlepiej charakteryzuje, ponieważ akurat ceny za przejazdy MPK, które mamy we Wrocławiu, są jednymi z najniższych w Polsce. Dobrej odpowiedzi na postulaty protestujących udzielił Bogdan Zdrojewski, który wspominał, że kiedy przebudowywano rynek, demonstracje były kilkakrotnie większe i gorętsze od tej, którą zorganizowało kilkanaście osób.

A kiedy zarzucali najwyższe w Polsce ceny za wywóz śmieci…

Tyle że to nieprawda. Wśród dużych miast Wrocław ma średnie stawki. Jesteśmy jednym z tych miast, które z sukcesem zakończyły przetarg na wywóz odpadów. Zgodnie z rozwiązaniem wprowadzonym przez Sejmik Województwa Dolnośląskiego, śmieci z naszego miasta muszą być wywożone na odległość ok. 100 km od Wrocławia. To – mam nadzieję – zmieni się w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Kiedy pojawią się bliższe stacje, będziemy mogli obniżyć ceny.

Nieszczęsny nocny półmaraton, który się odbył i nie odbył zarazem, to Pana porażka?

Nie ma znaczenia, że to wyłoniona w przetargu firma nie dała sobie rady z zabezpieczeniem trasy. W ostatecznym rachunku i tak odpowiada prezydent, stąd czuję, że mnie to obciąża. Poza wszystkim miała to być jedna z najwspanialszych imprez sportowych w tym roku. Dlatego zwolniłem ze stanowiska osobę odpowiedzialną za to wydarzenie oraz wezwałem z urlopu odpowiedzialnego za kontrolę szefa Departamentu Spraw Społecznych, który po złożonych wyjaśnieniach otrzymał ode mnie upomnienie.

Pozostańmy zatem przy sporcie. Co dalej ze Śląskiem Wrocław? Nie ma Pan dość zarzutów, że miasto wciąż pożycza klubowi pieniądze, których nigdy nie odzyska? Ostatnia pożyczka z miejskich wodociągów po tym, jak te podwyższyły ceny wody, naprawdę oburzyła mieszkańców.

Każdego roku w grudniu Rada Miejska podejmuje decyzję dotyczącą cen wody i warto zauważyć, że w porównaniu z dużymi miastami jedynie Łódź ma niższe od nas. Ceny są związane z kosztami pozyskania wody, które nie są wysokie, i z kosztami inwestycji, które musimy podjąć, żeby czysta woda mogła docierać do naszych mieszkań. MPWiK jest w trakcie gigantycznych inwestycji wodno-kanalizacyjnych i ich realizacja wymusza stopniowy kilkuprocentowy wzrost cen wody każdego roku. MPWiK rzeczywiście pożyczyło dwa miliony złotych Śląskowi, ale to jest pożyczka, która zostanie zwrócona, a wodociągi jeszcze na tej transakcji zarobią.

Pójdziecie do sądu, żeby odzyskać pieniądze?

Myślę, że nie ma takiej potrzeby, choć główny akcjonariusz ma pewne zaległości w przekazywaniu pieniędzy; to klub pozyskuje środki z wielu różnych źródeł, takich jak sponsoring, opłaty transmisyjne i wiele innych. Jestem przekonany, że Śląsk będzie dalej funkcjonował.

Dalej z panem Solorzem jako współwłaścicielem?

Sądzę, że mimo dość dużego napięcia zbliżamy się do ostatecznej decyzji. Albo większościowym udziałowcem będzie miasto, albo Polsat. Jedna ze stron musi zdecydować, że chce mieć więcej.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama