Nowy numer 49/2020 Archiwum

Królewski grobowiec

Archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego zadziwili świat. Odkryli w Peru nienaruszony grobowiec, a w nim 63 dobrze zachowane szkielety i ponad 1,2 tys. drogocennych przedmiotów. 


Szefem grupy badawczej był dr Miłosz Giersz. Jego ekipa odkryła pierwszy nienaruszony grobowiec preinkaskiej cywilizacji Wari, która zamieszkiwała środkowy i południowy rejon Andów w latach 500–1000. Badacze z Polski natrafili na królewski grobowiec w okolicach niewielkiego miasteczka Huarmey (300 km na północ od stolicy kraju Limy, położonego przy szosie Panamericana, biegnącej wzdłuż wybrzeża Pacyfiku z południa na północ Peru). Choć o tym, że to obszar ciekawy archeologicznie, było wiadomo od dawna, jak przyznają polscy badacze, nikt nie przypuszczał, że znajdują się tutaj aż takie skarby. 
,Grób pod posadzką


Badania archeologiczne prowadzone są w okolicy Huarmey od lat 30. XX wieku. Polacy są tutaj od 10 lat. W okolicy znajduje się bardzo dużo odkrytych grobowców, ale wszystkie są puste. – Niektóre mogły zostać splądrowane już za czasów Inków – mówi dr Giersz. – W tym rejonie kraju działają też szajki przestępcze, które zajmują się obrotem zrabowanymi zabytkami – dodaje. Jak w takich warunkach udało się odkryć taki skarb? Wszystko dzięki przeczuciu i cierpliwości. Dotychczas wszystkie badania archeologiczne w Ameryce Południowej były robione na wyrywki. Archeolog opisuje to jako robienie „sondażowych dziur w ziemi”. Robiono je na podstawie map, czasami wyczucia albo po prostu w okolicy już odkopanych zabytków. Doktor Giersz zdecydował się na inną metodę, zwaną szerokopłaszczyznową. Polega ona na dokładnym zdejmowaniu kolejnych warstw gleby z dużego obszaru. Metoda ta jest bardziej pracochłonna, ale – jak widać – opłacalna. 
Pierwsze ze zdejmowanych warstw miały z archeologią niewiele wspólnego. Z badanego terenu trzeba było usunąć tony śmieci. Praca była trudna z powodu gniazd agresywnych pszczół. Pod śmieciami były warstwy gruzów pozostałych po licznych w tym rejonie trzęsieniach ziemi. Kilka miesięcy temu badacze natrafili na ruiny pałacu i postanowili zajrzeć pod podłogę sali, którą nazwali tronową. Znaleźli tam materiał przypominający tłuczeń. Wszystko wyglądało tak, jak gdyby pod posadzką było zasypane jeszcze jedno pomieszczenie

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się