Nowy numer 47/2020 Archiwum

Zmarnowana okazja

Prezentacja raportu o stratach Kościoła w okresie PRL była dobrą okazją do postawienia pytań, co dzieje się w sprawie likwidacji Funduszu Kościelnego. Tym bardziej aktualnych, że w najbliższym czasie rozpoczną się tzw. konsultacje społeczne na temat projektu, który nie został uzgodniony ze stroną kościelną.

Po raz ostatni zespoły robocze rządowej i kościelnej komisji konkordatowych w tej sprawie spotkały się 13 czerwca. Poprzednie rozmowy koncentrowały się głównie na kwestii określenia wysokości tzw. asygnaty, czyli dobrowolnej kwoty, którą będzie można przekazać na Kościół z podatku. 21 lutego br. został zawarty w tej sprawie „roboczy kompromis”, oznaczający, że obie strony zgodziły się, iż podatnicy będą mieli prawo na ten cel przeznaczyć 0,5 proc. swego podatku. Pozostało jednak przygotowanie projektu ustawy, na mocy której ma być dokonane przekształcenie Funduszu Kościelnego w nowy mechanizm. Spotkanie czerwcowe zakończyło się, poza potwierdzeniem woli obu stron w kwestii likwidacji Funduszu Kościelnego i zastąpienia go odpisem podatkowym, także spisaniem obszernego protokołu rozbieżności, które dotyczą wielu, często fundamentalnych kwestii. Na przykład sumy gwarantowanej, jaka ma być przekazywana Kościołom i innym związkom wyznaniowym przez trzy lata od momentu wejścia ustawy w życie. Strona rządowa obstaje, aby to były 94 mln zł, czyli tyle, ile obecnie jest zapisane w budżecie pod pozycją Fundusz Kościelny. Tyle że, jak napisaliśmy w „Gościu” (z 26.05 br., „Na ostatniej prostej”), z danych przekazanych przez ZUS wynika, że obecny przypis składek na ubezpieczenia społeczne oraz ubezpieczenie zdrowotne osób duchownych wszystkich związków wyznaniowych korzystających z Funduszu Kościelnego wynosi blisko 109 mln zł, czyli w budżecie Funduszu jest istotna luka.

W czasie promocji raportu ks. prof. Walencika sekretarz generalny Episkopatu Polski bp Wojciech Polak publicznie podziękował GN za naświetlenie tej kwestii, przyznając, że ma ona istotne znaczenie dla finalizacji rozmów o Funduszu. Jeśli więc strona kościelna zgodzi się na zapisanie w projekcie ustawy, że kwota gwarantowana wynosi 94 mln zł, w przypadku niedoborów będzie musiała pokryć tę kwotę z własnych środków.

Inni sobie poradzą?

W czerwcu rząd zakończyły także konsultacje w sprawie likwidacji Funduszu z pozostałymi Kościołami oraz związkami wyznaniowymi. Podczas żadnej z tych rozmów nie wypracowano pozytywnej konkluzji. Mniejsze Kościoły bądź związki wyznaniowe nie są zainteresowane odpisem, ponieważ liczba ich wiernych jest zbyt mała, aby możliwe było dzięki odpisowi uzbieranie kwoty adekwatnej do wysokości środków, jakie otrzymują obecnie z Funduszu Kościelnego. Dlatego opowiadały się za utrzymaniem Funduszu albo jednorazową rekompensatą materialną, która pozwoli im dalej gospodarować własnymi środkami. Wiele wskazuje na to, że strona rządowa zlekceważy ich protesty i będzie zmierzać do likwidacji Funduszu, zwłaszcza że ma akceptację Kościoła katolickiego. Można powiedzieć, że to ich zmartwienie, ale wydaje mi się, że na Kościele katolickim ciąży moralny obowiązek wypracowania takich standardów, które także dla mniejszych wspólnot religijnych będą korzystne. Jak wskazuje doświadczenie czeskie, ustalenie pewnych wspólnych pryncypiów w trakcie rozmów z rządem przez wszystkie Kościoły i związki wyznaniowe było jednym z istotnych warunków pozytywnych rezultatów negocjacji. Problemów jest jednak znacznie więcej, m.in. nie ustalono, od kiedy nowa ustawa ma obowiązywać. Wiadomo jedynie, że strona rządowa chciałaby, aby została uchwalona przed 1 stycznia 2014 roku. Jednocześnie proponuje się wprowadzenie do projektu zapisu, na mocy którego przepisy dotyczące odpisu podatkowego oraz 3-letniego okresu przejściowego weszłyby w życie dopiero po zniesieniu procedury nadmiernego deficytu. Kiedy to nastąpi, nie wiadomo. Nie są jasne też zapisy dotyczące ubezpieczeń alumnów wyższych seminariów duchownych. Strona kościelna proponuje, aby byli oni potraktowani podobnie jak studenci wszystkich innych kierunków. Wątpliwości budzą również zapisy, które mogą stać w sprzeczności z konstytucyjną gwarancją, zawartą w art. 53 ust. 7 Konstytucji RP, zgodnie z którym nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania. Do dzisiaj żadna z tych kwestii nie została wyjaśniona. Czy jest więc sens zaczynania konsultacji w sprawie projektu, który nie został uzgodniony? Jedno nie ulega wątpliwości: przekazanie projektu ustawy przez rząd do parlamentu musi zostać poprzedzone podpisaniem przezeń umowy z poszczególnymi Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi, co gwarantuje Konstytucja RP, a w przypadku Kościoła katolickiego – konkordat. Strona kościelna ma więc instrument, aby w trakcie dalszych negocjacji wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Dopiero wówczas będzie można podpisywać umowę.

Czyj ten raport?

Książkę ks. prof. Dariusza Walencika pt. „Nieruchomości Kościoła katolickiego w Polsce w latach 1918–2012” opisywaliśmy już w „Gościu”, zanim została wydana (GN z 16.06 br., „Ważny raport bez konsekwencji”).

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama