Nowy numer 47/2020 Archiwum

Najpiękniejsza 
plaża świata

Aktywność Franciszka w ostatnim tygodniu zasługuje na szczególną uwagę. Zatwierdził cud za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II (więcej na ss. 30–31).


Wydał pierwszą encyklikę „Lumen fidei”, a w ostatni poniedziałek pojechał na plażę, i to najpiękniejszą na świecie.
Tak przynajmniej uznali dwa miesiące temu użytkownicy jednego z najpopularniejszych internetowych portali turystycznych Trip Advisor. Ich zdaniem, plaża na włoskiej wyspie Lampedusa zasługuje na pierwsze miejsce spośród setek innych. Organizatorzy konkursu, pokazując błyszczący w słońcu piasek i lazurową wodę, zapomnieli dodać, że idąc plażą można natknąć się na wyrzucone przez fale ciała mężczyzn, kobiet lub dzieci. Wysoki Komisarz ds. Uchodźców alarmuje, że w ciągu dwóch ostatnich lat tysiące osób straciło życie, próbując przypłynąć z Afryki Północnej na Lampedusę. Gdyby nie wizyta Franciszka, o dramacie afrykańskich emigrantów byłoby nadal cicho. To zdumiewające, jak łatwo przykryć i puścić w niepamięć dramat tak wielkiej skali. Dramat, który nie dzieje się na końcu świata, ale w Europie, na najpiękniejszej plaży świata (więcej na
ss. 44–46). 

W sugestywnej homilii wygłoszonej podczas Mszy św. odprawionej na wyspie papież powiedział: „Chciałbym jednak, abyśmy zadali sobie trzecie pytanie: Kto z nas płakał z powodu tego faktu i faktów takich jak ten? Z powodu śmierci tych braci i sióstr? Kto zapłakał nad tymi osobami, które były na łodzi? Nad młodymi matkami z dziećmi? Nad mężczyznami, którzy chcieli wesprzeć swoje rodziny? Jesteśmy społeczeństwem, które nie pamięta doświadczenia płaczu, współ-czucia: globalizacja obojętności!”. W tym kontekście zupełnie nie dziwią wyniki badań CBOS o wiedzy Polaków na temat rzezi wołyńskiej z roku 1943. Było to tak dawno temu, więc kto by o tym pamiętał. A właściwie gdzie dokładnie ten Wołyń leży? Już łatwiej znaleźć na mapie Lampedusę niż Wołyń. A poza tym przez całe dziesięciolecia nikt w szkole nie uczył nas o tych wydarzeniach. I są tego efekty. 

Z opublikowanego właśnie raportu
 pt. „Trudna pamięć: Wołyń 1943” wynika, że aż 47 proc. Polaków nie wie, ani kto był sprawcą zbrodni wołyńskiej, ani kto był jej ofiarą. Co więcej, 7 proc. ankietowanych głęboko wierzy w to, że rzeź wołyńska to zbrodnia dokonana na Polakach przez... Niemców lub Rosjan. Z raportu CBOS wynika też, że jedynie 30 proc. ankietowanych wie, że rzeź wołyńska to zbrodnia dokonana na Polakach przez Ukraińców. Dwóch na stu badanych stwierdziło, że ofiary i sprawcy byli po obu stronach. Tymczasem z rąk Ukraińskiej Powstańczej Armii i miejscowej ludności, według szacunków, mogło zginąć nawet 130 tys. Polaków. Zbrodnia powinna być pamiętana choćby dlatego, że była ludobójstwem. Ale też dlatego, by ktoś nad ofiarami – jak mówił Franciszek – zapłakał. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się