Nowy numer 49/2020 Archiwum

Łgarstwo

Tekst "Newsweeka" o arcybiskupie Hoserze zasługuje na nagrodę "Hiena Roku".

W ostatnim numerze „Newsweeka” (1-7.07.2013) opublikowany został tekst Aleksandry Pawlickiej pt. „Karząca ręka Boga” na temat arcybiskupa warszawsko-praskiego Henryka Hosera. Nawet uwzględniając naturalne - bym powiedział - pokłady głupoty, złej woli i niewiedzy dziennikarzy piszących na tematy kościelne, tekst skłania do polemiki.

W jego klimat dobrze wprowadza czołówka „Z in vitro walczy jak diabeł ze święconą wodą. O ludobójstwie w Rwandzie milczy jak zaklęty, choć mógłby o nim wiele powiedzieć. Arcybiskup Henryk Hoser – twarz i rzecznik Kościoła surowego”.  Myśl przewodnia jest prosta: abp Hoser, który dzisiaj sprzeciwia się metodzie in vitro, nie ma ku temu żadnego moralnego prawa, gdyż jest współodpowiedzialny za ludobójstwo w Rwandzie. Alicja Pawlicka stwierdza, że w 1994 r. Jan Paweł II powołał go na stanowisko wizytatora apostolskiego w Rwandzie, „a wkrótce potem nuncjusza apostolskiego Rwandy”.  Jej zdaniem abp Hoser odpowiada także za nominacje biskupów w Rwandzie, z których część ponosi odpowiedzialność za ludobójstwo na Tutsi. Konsekwentnie w całym tekście nazywa abpa Hosera – nuncjuszem apostolskim w Rwandzie. Zresztą także podpis pod wielkim zdjęciem hierarchy nie pozostawia żadnych wątpliwości, gdyż głosi „Arcybiskup Henryk Hoser w czasie ludobójstwa był w Rwandzie nuncjuszem apostolskim”.

Wszystko to jest po prostu nieprawdą. Nuncjuszem apostolskim w Rwandzie w latach 1991-95 był abp Giuseppe Bertello, co łatwo sprawdzić sięgając do Annuario Pontificio. W zgodnej opinii wszystkich obserwatorów ówczesnych wydarzeń abp Bertello zrobił wszystko, co było możliwe w kraju ogarniętym szaleństwem i zbrodnią, aby pohamować ludobójstwo i poinformować światową opinię o tym, co się wówczas w Rwandzie działo. Zastąpił go na tym stanowisko w 1995 r. Polak, tyle że nie abp Hoser, ale abp Juliusz Janusz. Ks. Hoser, który jako pallotyn pracował wówczas w Rwandzie, po tym, kiedy ludobójstwo się dokonało ( trwało sto dni między kwietniem a lipcem 1994 r.), podczas czasowej nieobecności nuncjusza Bertello, otrzymał uprawnienia Wizytatora Apostolskiego w  Rwandzie. Nuncjuszem nigdy nie był. W tym czasie próbował na nowo odtwarzać tamtejszy Kościół, całkowicie rozbity duchowo i materialnie po zagładzie, jaką najpierw Hutu zgotowali Tutsi, a później po krwawym odwecie, którego ofiarami padli Hutu. Organizował pomoc dla jednych i drugich.

Pani Pawlicka wolała zrobić z niego „nuncjusza”, aby tym bardziej wyraziście zabrzmiały jej oskarżenia wobec poglądów arcybiskupa w sprawie in vitro.  Jej wysiłek powinien być doceniony. Tekst zasługuje na nagrodę „Hieny Roku”, przyznawaną przez SDP za publikacje wyróżniające się szczególną nierzetelnością i lekceważeniem zasad etyki dziennikarskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się