Nowy numer 48/2020 Archiwum

Zajazd z maczetami

Na ulicy Teligi w Krakowie spacerująca para została 14 czerwca zaatakowana przez bandę uzbrojoną w maczety.

Był to „zajazd” pseudokibiców na wrogie osiedle. Dzień wcześniej przy ul. Żywieckiej znaleziono młodego mężczyznę, któremu napastnicy prawie odrąbali rękę. Zmarł w wyniku wykrwawienia. Tylko w maju w Krakowie odnotowano cztery napaści z użyciem maczet, w tym jedną na terenie miasteczka studenckiego. Co na to Wadim Dyba, komendant miejskiej Policji?

Zapewnia, że – statystycznie rzecz biorąc – napadów nie jest wiele, tyle że „są one medialne”. W wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej” przekonuje nas, że „w tych porachunkach nie cierpią przypadkowi ludzie, spoza pseudokibicowskiego układu”. Pewnie zdaniem komendanta już sam fakt zamieszkiwania na osiedlu zdominowanym przez dany „układ” czyni z nas nieprzypadkową, potencjalną ofiarę. Wadim Dyba wysoko ocenia skuteczność walki z właścicielami maczet. „Znamy grupy i poszczególne osoby. W ciągu ostatnich dwóch lat w zdarzeniach na tle pseudokibicowskim wykryliśmy i zatrzymaliśmy niemal sto procent sprawców”. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego w biały dzień leje się krew na krakowskich osiedlach? Politycy domagają się dymisji komendanta Policji. Po takich wypowiedziach trudno im się dziwić. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama