Nowy numer 3/2021 Archiwum

Miłość mimo wszystko

To było niezwykłe spotkanie z siostrą kapłana, który zrozumiał, że został posłany, by świadczyć o obecności Boga w morzu beznadziei; okazywać miłość tam, gdzie jest nienawiść, ufność, gdzie jest oszustwo.

Kochać – największy trud

Ze wspomnień kard. Franciszka, które obecnie kompletuje jego siostra, wyłania się niezwykle tragiczny obraz więzienia, a jednocześnie pokory i pogody ducha więzionego kapłana. „Jestem tu w celi więziennej z grzybami rosnącymi na moim posłaniu, będąc w ciemności, w sytuacji beznadziejnej, w izolacji. Ponieważ Ty, Boże, jesteś ze mną, ponieważ Ty chcesz, bym tu był z Tobą. Ja już przemawiałem w moim życiu. Teraz Twoja kolej, by mówić do mnie, Jezu. Słucham Ciebie” – tak modlił się kardynał. Jak wynika ze wspomnień kard. Van Thuana, największą trudność sprawiało mu zobaczenie w swoich prześladowcach śladu Chrystusa. Ale w końcu i to mu się udało. – Każdego dnia widziałem tylko dwóch strażników – wspominał. – Przeżywałem psychiczne tortury, absolutną pustkę, bezczynność. W mojej ciasnej celi chodziłem tam i z powrotem od rana do nocy, bo inaczej mógłbym zostać sparaliżowany przez artretyzm. Byłem na skraju szaleństwa. Pewnej nocy usłyszałem głos, mówiący do mnie z głębi serca: „Franciszku, dlaczego tak się męczysz? Musisz nauczyć się rozróżniać Boga samego od Jego dzieł. Bóg chce, abyś zostawił wszystko, co cię dręczy, i złożył to natychmiast w Jego ręce i Jemu zaufał. Wybrałeś Boga, a nie Jego dzieła”. Na początku strażnicy nie odzywali się do mnie. Na moje pytania odpowiadali tylko „tak” lub „nie”. To było smutne. Chciałem być miły i uprzejmy, ale to było niemożliwe, bo oni odrzucali moją życzliwość. Nie miałem nic, co mógłbym im dać. Pewnej nocy pojawiła się myśl: „Franciszku, przecież ty jesteś bardzo bogaty. Masz miłość Chrystusa w swoim sercu. Kochaj ich tak samo jak Jezus ciebie kocha. Od następnego dnia zacząłem ich kochać, kochać Jezusa w nich”. Więzienie stało się jego nową misją i nową diecezją. Ta postawa przyniosła efekty. Po latach, w czasie procesu beatyfikacyjnego, byli strażnicy więzienni dawali świadectwo nawrócenia, dzięki chrześcijańskiej miłości, której doświadczali.

Sługa Boży kard. François Xavier NguyEn VAn ThuAn

Urodził się w 1928 r. w znanej rodzinnie przywódców wietnamskich. W 1967 r. otrzymał święcenia kapłańskie. W 1975 r. został arcybiskupem. Nie objął jednak swoich nowych obowiązków, bo został uwięziony przez władze komunistyczne. Dopiero w 1988 r. został uwolniony, musiał jednak opuścić Wietnam. Trafił do Rzymu. W 1994 r. został mianowany wiceprzewodniczącym Papieskiej Rady Sprawiedliwości i Pokoju, której przewodniczącym został w 1998 r. Był bliskim współpracownikiem Jana Pawła II. Organizował m.in. spotkanie ekumeniczne w Asyżu. W 2001 r. został kardynałem. W tym samym czasie wykryto u niego rzadką postać choroby żołądka, będącą konsekwencją pobytu w więzieniu. Zmarł 16 września 2002 r. W Polsce jest porównywany do kard. Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Tysiąclecia. Proces beatyfikacyjny wietnamskiego duchownego zostanie zamknięty 5 lipca br.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama