Nowy numer 48/2020 Archiwum

Co za obraz!

To w czasie adoracji tej ikony powstała modlitwa „Pod Twoją obronę” i nie mniej słynny hymn „Regina coeli”. Czy najstarszy wizerunek Maryi, zwany Madonną z Wieczernika, namalował rzeczywiście św. Łukasz?

Przed kilkoma dniami parę osób z naszej wspólnoty przyjmowało szkaplerz. W pakiecie otrzymali modlitwę „Pod Twoją obronę” do codziennego odmawiania. „Skąd wziął się ten maryjny akt?” – zapytał ktoś. Nie wiedziałem. Nie spodziewałem się, że odpowiedź otrzymam… nazajutrz. Jako „bonus” do pewnego niezwykłego wizerunku. Zadzwonił telefon. Sławomir Witkowski – lider znakomitego chóru Schola Cantorum Minorum Chosoviensis – zaczął opowiadać o tym, że w uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela, 24 czerwca, w chorzowskim kościele św. Jadwigi jego chór (wraz z gośćmi: Marcinem Abijskim oraz zespołem Bornus Consort) wykona niezwykły Akatyst ku czci Bogarodzicy. Połączenie tekstu ks. Józefa Romana Maja z Warszawy z tradycyjną muzyką skomponowaną przez Marcina Abijskiego, kantora bizantyjskiego z Białegostoku, robi nieprawdopodobne wrażenie – opowiadał Sławek – To nie będzie koncert, ale nabożeństwo! Potężne głosy dwudziestu paru mężczyzn adorować będą niezwykłą ikonę – obraz zwany „Madonną św. Łukasza”. To kopia najstarszego wizerunku Maryi, która zostanie przywieziona specjalnie z Warszawy, z kościoła św. Katarzyny.

Święte naczynie próśb naszych

Im dłużej czytałem o tym obrazie, tym bardziej mnie fascynował. Nazywany jest: „Madonną św. Łukasza”, „Madonną z Wieczernika”, „Orędowniczką”, „Mistrzynią dziewic”, „Dziewicą modlitwy”, z greckiego zaś Haghiosoritissa, czyli „Świętym naczyniem próśb naszych”. – Bez wątpienia powstał w pierwszych wiekach chrześcijaństwa – wyjaśnia ks. Józef Roman Maj, ogromny pasjonat i czciciel wizerunku (proboszcz parafii św. Katarzyny w Warszawie zaaranżował wykonanie rekonstrukcji całej ikony. Prace malarskie wykonał Oskar Rabenda, absolwent warszawskiej ASP, a kopię poświęcił 10 listopada 2010 roku papież Benedykt XVI). – Stara, podtrzymywana przez rzymskie siostry dominikanki tradycja głosi, że był on w Jerozolimie otoczony wielką czcią jako wizerunek Maryi namalowany przez samego św. Łukasza! Historycznie drugi jego tytuł „Madonna z Wieczernika” wskazuje na miejsce jego przebywania w Jerozolimie, choć są historycy sztuki chrześcijańskiej, którzy uważają, że początkowo przechowywany był w najstarszym kościele jerozolimskim, nieistniejącej już dziś małej świątyni wzniesionej na miejscu zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Jak powstał wizerunek? – Starożytna opowieść głosi, że apostołowie po zmartwychwstaniu Chrystusa, chcąc ocalić od zapomnienia piękno duchowe i fizyczne Najświętszej Dziewicy Maryi, polecili namalowanie Jej ikony św. Łukaszowi – wyjaśnia ks. Maj. – Wiele wskazuje na to, że jest to właśnie ta ikona!

Nadprzyrodzone piękno zawarte w Świętym Obliczu, na niej uwiecznionym, jest najprawdopodobniejszą przyczyną przekonania idącego od najdawniejszej starożytności chrześcijańskiej, że jest ona acheiropoietos, to znaczy „namalowana nie tylko ludzką ręką”. To właśnie z tą ikoną tradycja wiąże nieprzerwanie dwie modlitwy: znaną już w III wieku „Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko” i napisaną specjalnie przez papieża Grzegorza Wielkiego na czas adoracji tej ikony w okresie wielkanocnym „Regina coeli laetare” – „Królowo nieba, wesel się”.

Z dala od zgiełku

Ikona ukryta jest z dala od medialnego i pielgrzymkowego szumu. Nieco na uboczu. – W Rzymie, na Monte Mario w klasztorze sióstr dominikanek, znajduje się ikona będąca matką wszystkich ikon św. Łukasza – jest przekonany niemiecki dziennikarz Paul Badde – autor książki „Twarzą w Twarz”. O istnieniu ikony pierwszy raz usłyszał w Jerozolimie, gdzie przez pewien czas był korespondentem „Die Welt”. – Przyjechałem na via Trionfale na Monte Mario – jak wskazywał adres – ale żadnego klasztoru nie zobaczyłem. Przy ulicy były tylko zarośla. Taksówkarz także był bezradny – wspomina Badde. – Już miałem zrezygnować, aż nagle przypadkowo zobaczyłem kawałek muru i tablicę z napisem „Klasztor Różańcowy”. W chórze zakonnym znalazłem bezcenną, zniszczoną ikonę. Na co dzień „zwróconą” w stronę modlących się zakonnic. Sposób przedstawienia twarzy doskonale odpowiadał ludzkim wizerunkom, jakie powstawały w czasach rzymskich.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także