Nowy numer 47/2020 Archiwum

Michalak pod ostrzałem

Ponad cztery godziny sejmowe komisje omawiały sprawozdanie Rzecznika Praw Dziecka. Działania Marka Michalaka krytykowane były przez posłów PiS oraz przedstawicieli organizacji antyaborcyjnych, bronili go zaś przedstawiciele PO oraz jego społeczni doradcy.

W środę Michalak przedstawił sejmowym komisjom polityki społecznej i rodziny oraz nauki, edukacji i młodzieży sprawozdanie z działalności w 2012 r. oraz informację o działaniach podejmowanych w ciągu kończącej się właśnie kadencji (2008-2013).

Marzena Machałek (PiS) zgłosiła wniosek o odrzucenie informacji rzecznika, argumentując, że wciąż jest wiele nierozwiązanych problemów, a sytuacja dzieci w Polsce jest coraz gorsza. Wniosek jednak nie mógł być przegłosowany z powodów proceduralnych, ponieważ - jak wyjaśniła wiceprzewodnicząca komisji Magdalena Kochan (PO) - posłowie jedynie zapoznają się z informacją rzecznika, nie mogą jej przyjąć ani odrzucić.

Marzena Wróbel (SP) zarzuciła Michalakowi, że nie zajmuje się głodnymi dziećmi, a swoim sprawozdaniu ocenia, że nie ma w Polsce takiego problemu. "Oczekuję od RPD, że będzie dostrzegał problemy, będzie je grupował i próbował rozwiązywać systemowo" - mówiła. Przypomniała, że rzecznik ma znaczne uprawnienia, jakich nie mają parlamentarzyści, i zaznaczyła, że w związku z tym nie powinien koncentrować się wyłącznie na opisie rzeczywistości, ale rozwiązywać realne problemy, wykorzystując narzędzia, które dał mu ustawodawca. "Jakoś tak się składa, że pan pewnych tematów, niewygodnych dla koalicji, nie podejmuje" - dodała.

Zbigniew Dolata (PiS) mówił, że RPD często zawodzi tych, którzy proszą go o wsparcie i nie reaguje właściwie na zgłaszane do niego sprawy. - Łatwo jest podejmować akcje medialne, które się będą dobrze sprzedawać. Istota rzeczy polega na tym, żeby pomagać tym, którzy do mediów, zwłaszcza tych mediów centralnych, nie są w stanie się przebić - mówił.

Jego zdaniem, rzecznik często zabiera głos w sprawach, gdzie jego interwencja nie jest potrzebna. - To rodzice wychowują dzieci, a nie rzecznik. (...) Rzecznik powinien działać wtedy, kiedy jest to potrzebne, a nie wtedy, gdy jakąś sprawę pokażą media - dodał.

Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO zarzucił rzecznikowi, że nie reaguje na przemoc wobec dzieci, ponieważ nie zajmuje stanowiska wobec aborcji. Podkreślił, że zabijanie dzieci przed narodzeniem, szczególnie dzieci z niepełnosprawnościami, to przemoc i poinformował, że jego fundacja interweniowała w tej sprawie w biurze RPD, nie doczekała się jednak odpowiedzi. Przypomniał, że w rozumieniu ustawy o RPD dzieckiem jest osoba od poczęcia do ukończenia 18 lat, wobec tego dzieci przed narodzeniem są grupą, którą rzecznik powinien się zajmować ze szczególną troską. Jego zdaniem "mordowanie dzieci z powodu podejrzenia o chorobę lub wadę genetyczną" to znacznie ważniejsze sprawy niż wiele z tych, w których interweniuje rzecznik.

Marcin Musiał reprezentujący Centrum Prawne Ordo Iuris zarzucał rzecznikowi, że nie chce angażować się w sprawy dotyczące aborcji tłumacząc, że są to sprawy polityczne, tymczasem obrona dzieci nienarodzonych jest jego wynikającym z ustawy obowiązkiem.

Rajmund Miller (PO) podkreślił, że oceniając działania Michalaka, uczciwie byłoby przypomnieć, "co było przed nim". - Wcale nie było lepiej, a było gorzej - przypomniał. - Ja się nie przejmuję i pan też nie powinien się przejmować tymi zarzutami, bo łatwo kogoś kopnąć. (...) Jeśli pan uznaje, że zagrożone jest bezpieczeństwo dzieci, to pana proszę, żeby pan zawsze reagował - mówił.

Doradczyni RPD Henryka Krzywonos-Strycharska przekonywała, że dzięki Michalakowi dzieci wiedzą, kim jest RPD, znają jego nazwisko, wiedzą, co on może, znają numer jego telefonu zaufania. Zapewniła, że biuro RPD pracuje 24 godziny na dobę, a większość spraw, które rzecznik załatwił, nie pojawiło się w mediach, choć wielu dzieciom jego interwencja uratowała życie.

- Bardzo serdecznie państwa namawiam, że jeśli mamy jakikolwiek sygnał, że jakiemuś dziecku, gdziekolwiek - w przedszkolu, szkole, w rodzinie - dzieje się źle, jest to pierwszy adres, który powinien nam przyjść do głowy - przekonywała inna doradczyni RPD, Dorota Zawadzka.

Michalak podkreślił, że żadna sprawa w zgłoszona do jego biura nie pozostaje bez odpowiedzi, choć nie zawsze te odpowiedzi są satysfakcjonujące dla interweniujących. Zachęcił krytykujących go posłów do kontaktu i interweniowania w jego biurze w sprawach, z którymi zgłaszają się do nich wyborcy. Przypomniał, że odpowiadał na pisma i spotykał się z przedstawicielami krytykujących go organizacji. "A że te spotkania okazały się bezproduktywne, bo państwo (...) podjęliście wielki atak (...) to wstyd dla państwa" - mówił.

Ogółem w 2012 r. do biura RPD wpłynęło blisko 25 tys. spraw. W stosunku do 2008 r., kiedy Michalak obejmował urząd, stanowi to wzrost o 136 proc., jednak wobec 2011 r. odnotowano spadek.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama