Nowy numer 3/2021 Archiwum

Z pomocą radzieckiego radia

Starania o to, żeby ojciec święty odwiedził Wrocław, były podejmowane już w 1979 r. Niestety, nasze miasto nie znalazło się na mapie jego pierwszej pielgrzymki do Polski.

– Przyprowadzono do mnie trzech działaczy ówczesnej opozycji z prośbą, by umieścić ich na tej zaszczytnej liście – mówi ks. Leon Czaja, wikariusz generalny. – Kiedy zostałem z nimi sam na sam, zainteresowałem się ich życiem religijnym. Okazało się, że żaden nie miał ślubu kościelnego. Żyli na kontraktach cywilnych, w związku z tym dłuższy czas nie przystępowali do sakramentów. – Pytam ich: „Panowie, dlaczego przychodzicie do mnie z taką prośbą?”. Usłyszałem: „Proszę księdza, przecież pół Europy to zobaczy” – wspomina ks. L. Czaja. Kiedy zaproponował przyjęcie Komunii św. z rąk ojca świętego mamie jednego z kapłanów, ta odpowiedziała: „Dla mnie nie jest istotne, kto mi podaje Ciało Pańskie. Dla mnie istotne jest to, żebym ze świadomością i wiarą przyjęła Chrystusa pod postacią chleba. Jak ja pójdę do papieża, to będę myśleć o tym, żeby się nie potknąć, nie daj Boże przewrócić. Zatrzymam się na tym, co zewnętrzne, i mogę zagubić to, Kogo przyjmuję. Dlatego dziękuję, ale przyjmę Komunię św. razem z osobami, z którymi będę w sektorze”. Ostatecznie na liście znalazły się 104 osoby, a w czasie Mszy św. Ciało Chrystusa rozdawało wiernym prawie 300 kapłanów.

Helikopterem czy papamobile?

Ówczesny metropolita, zapytany o problemy, z którymi musiał zmagać się w czasie przygotowań papieskiej wizyty, wspomina jedno ze spotkań z władzami PRL, na którym doszło do spięcia pomiędzy nim a generałem z IV Wydziału. – Chciałem, żeby po Mszy św. Jan Paweł II przejechał papamobile ulicami Wrocławia na Ostrów Tumski – mówi kardynał, tłumacząc, iż zależało mu, by jak najwięcej wrocławian mogło zobaczyć ojca świętego. – Wiedziałem, że nie wszyscy dotrą na miejsce Eucharystii – zaznacza. Generał stanowczo sprzeciwił się temu przejazdowi, sugerując przelot helikopterem. – Dziś widzę, że miał rację – mówi kard. H. Gulbinowicz. – Przede wszystkim objazd taki trwałby bardzo długo, a program pielgrzymki przewidywał, że od nas papież odleci na Górę Świętej Anny. Poza tym na tak rozległej trasie trudno byłoby zapewnić papieżowi bezpieczeństwo. Ksiądz kardynał podkreśla, że 30. rocznica papieskiej Mszy św. na Partynicach powinna być nie tylko wspomnieniem historycznym, ale także okazją do modlitwy w intencji kanonizacji papieża. – Chciałbym doczekać tej chwili – puentuje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama