Nowy numer 48/2020 Archiwum

In vitro i kompromis polityczny

W sejmie powinien zostać złożony projekt regulujący kwestie in vitro, który maksymalnie ograniczałby negatywne skutki tej metody, a jednocześnie miał poparcie większości.

Ożywiła się debata na temat in vitro. Abp Józef Michalik postuluje jak najszybsze uchwalenie ustawy bioetycznej i dopuszcza kompromis polityczny. Premier Tusk odpowiada, że żaden kompromis nie jest potrzebny, tylko doprowadzenie do jak największego dostępu do tej procedury. Biskupi przypominają nauczanie Kościoła o in vitro, które głoszą od lat, a lewica wściekle ich za to atakuje, po raz kolejny pokazując, jak bardzo w jej myśleniu dominuje komunistyczna mentalność.

Kompromis polityczny, nie etyczny

Od kilku lat posłom nie udaje się uchwalić żadnej regulacji bioetycznej. Tymczasem in vitro zaczęły finansować niektóre samorządy oraz rząd Donalda Tuska w ramach programu zdrowotnego.

Odbywa się to poza prawem, bo nie ma ustawy, która regulowałaby metodę sztucznego zapłodnienia. Doszło więc do stanu najgorszego z możliwych: in vitro jest finansowane ze środków publicznych w próżni prawnej, szereg klinik oferujących tę metodę działa poza wszelką kontrolą i dochodzi w nich do zabijania ludzkich embrionów. W tej sytuacji abp Józef Michalik w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział: „W sprawie in vitro też trzeba szukać jakiegoś porozumienia w obecnej sytuacji politycznej. Ten stan obecny jest nieuczciwy. Dzisiaj mamy przecież najgorszy stan prawny, bo nie mamy żadnego. Wszystko w tej dziedzinie wolno. Mamy bezprawie, które jest zalegalizowane. I wydaje mi się, że musimy zrobić wszystko, żeby to uchwalone prawo dało pewne ramy – ograniczało pewne eksperymenty, nie potęgowało tego, co będzie problemem nie do rozwiązania – np. pomnażanie zarodków”.

Słowa abp. Michalika zostały odczytane jako zmiana stanowiska episkopatu w sprawie sposobu uregulowania kwestii in vitro. Na płaszczyźnie etycznej głos Kościoła jest niezmienny i jednoznaczny: należy zakazać tej metody, gdyż w jej trakcie zabijane są ludzkie zarodki, a poczęcie odbywa się w nienaturalnych warunkach. Istnieją jednak różne strategie ujęcia takiego zakazu w prawie. Dotychczas biskupi uważali, że należy najpierw dążyć do całkowitego zakazu in vitro, a gdy się to nie uda, można przyjąć rozwiązanie, które ograniczy negatywne skutki tej metody, jako etap na drodze do bezwzględnego zakazu. Stąd w poprzedniej kadencji Sejmu pojawiły się projekty całkowicie zakazujące in vitro, np. komitetu obywatelskiego Contra in vitro czy PiS. Jednak stanowisko abp. Michalika nie jest nowe. W marcu br. taką drogę postępowania zaakceptowali wszyscy biskupi w dokumencie pt. „O wezwaniach bioetycznych, przed którymi stoi współczesny człowiek”. Zastrzegając, że kompromis etyczny jest nie do przyjęcia, dopuszczają w nim kompromis polityczny, byleby ograniczyć zło in vitro.

Kompromis w Sejmie

W obecnej sytuacji biskupi są gotowi zaakceptować kompromis w sprawie in vitro na płaszczyźnie politycznej, o ile ograniczałby negatywne skutki tej metody. W reakcji na słowa abp. Michalika premier odparł lekceważąco, że nie wie, na czym miałby polegać kompromis w sprawie in vitro: „Kompromis to dobre sformułowanie, kiedy negocjuje się kontrakt handlowy czy jakiś kontrakt polityczny. Przy in vitro ważne jest, by przy zachowaniu standardów medycznych i prawno-etycznych możliwie dużo polskich rodziców doczekało się potomstwa” – stwierdził. Odrzucenie przez premiera propozycji szukania kompromisu politycznego nie oznacza, że jest on niemożliwy. Układ sił w parlamencie daje nadzieję, że może do niego dojść.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama