GN 47/2020 Archiwum

Pokażmy, co to jest solidarność!

Węgrzy potrzebują naszej pomocy.

Przez Węgry przechodzi gigantyczna fala powodziowa, większa nawet od tej z czasów powodzi w 2006 r., która powoduje, że zagrożony jest nie tylko Budapeszt, ale także wiele innych regionów tego kraju. Problemem jest nie tylko Dunaj, choć do obrony jest,  jak mi podano, blisko 700 kilometrów wałów, ale także jego odnogi. Na prowincji są całe wioski, położone w widłach rzek, które praktycznie są odcięte od świata. W tej chwili zalanych jest 15 tys. hektarów powierzchni kraju.  Jak wieczorem w niedzielę powiedział István Tarlós nadburmistrz Budapesztu: woda w centrum stolicy Węgier osiągnęła już poziom 890 cm, co powoduje, że napór na wały jest ogromny i nie wiadomo, czy wytrzymają. „Módlmy się, by nie było wielkich deszczów” – powiedział Tarlós. Niestety deszcze będzie padał, choć raczej w innych regionach.

Węgrzy jednak nie załamują rąk, ale dzielnie walczą. W trzech komitatach (odpowiednikach polskich województw) ogłoszono stan klęski żywiołowej. Na wałach pracują tysiące ludzi w tym wielka liczba wolontariuszy, m.in. z Siedmiogrodu, skąd niedawno przyjechała liczna grupa, aby pomóc rodakom w potrzebie. Pomaga także żona premiera Orbána, Lévai Anikó, która  pracuje w Węgierskiej Ekumenicznej Służbie Pomocy. Ona i najstarsza ich córka pracują w tej chwili z innymi ochotnikami przy umocnieniu wałów nad Dunajem.  Przed trzema laty Węgierska Służba Pomocy wspierała powodzian na wschodzie Węgier, m.in. w komitacie Borsod, odbudowała całą cygańską wioskę.  Cyganie o tym nie zapomnieli, wczoraj przyjechali do Budapesztu, aby pomagać stolicy.

Jakby kłopotów z powodzią było za mało, rejon Budapesztu nawiedziło niedawno trzęsienie ziemi, ponad 100 domów jest zburzonych. Wszystko to stało się po hucznie obchodzonym niedawno dniu Jedności Narodowej i po dobrych wiadomościach ekonomicznych, wskazujących  że Węgrzy wreszcie wychodzą z głębokiej recesji, co jest zasługą konsekwentnej polityki premiera Orbána. On sam w tych dniach wyjechał w teren i cały czas jest na najbardziej zagrożonych odcinkach, osobiście nadzorując przebieg akcji przeciwpowodziowej. Trzeba dodać, że także politycy węgierskiej opozycji, zwykle atakujący rząd przy każdej okazji ogłosili, że w czasie powodzi zawieszają spory polityczne.  

W trudnych dla Węgier chwilach ważny będzie każdy gest z naszej strony.  Pomoc najlepiej można przekazać poprzez Czerwony Krzyż, wpłacając środki na następujący adres:  OTP Bank   (IBAN): HU17 1178 4009 2020 2936 0000 0000 z dopiskiem: "KATASZTRÓFA".  Wpłata może być w złotówkach. Można także wpłacić online: www.segelyszervezet.hu/index.php?option=com_sotp&view=sotp&Itemid=72.

Węgrzy sami sobie poradzą, ale nasz gest solidarności także będzie ważny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się