Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kapelan Lourdes

Poczuciem humoru i życzliwością zjednuje sobie ludzi, swym kapłaństwem zbliża ich do Boga.

W domu rodzinnym ks. prał.Czesława Konwenta znajdowała się niewielka figurka Matki Bożej, przed którą cała rodzina odmawiała pacierz. U jej dołu był napis „Lourdes”. – Często pytałem mamę, gdzie jest to Lourdes. Ona mi zawsze odpowiadała: „Bardzo daleko, nie wiadomo, czy kiedykolwiek tam pojedziesz”. Tak sobie wtedy pomyślałem: „Może Matka Boża da mi odwiedzić to miejsce, choć jeden raz” – wspomina. W czerwcu poprowadzi 150. pielgrzymkę do Lourdes.

Przecierać szlaki

Do Pani Massabejskiej po raz pierwszy wyruszył 25 lat temu. Był wtedy proboszczem w Porąbce Uszewskiej, gdzie od wielu lat trwał wielki kult Matki Bożej. Tu zresztą znajduje się jedyne w naszej diecezji sanktuarium NMP z Lourdes. – Chciałem pokazać ludziom francuskie miejsce kultu. W tamtych czasach nie było łatwo zorganizować taki wyjazd. Było dużo załatwiania, bo były granice, wizy i nie było takich biur jak dzisiaj. Autokary też nie były komfortowe. Jechaliśmy dziesięcioletnim TAM-em bez klimatyzacji, który po drodze miał usterki – opowiada. Mimo to pielgrzymi wrócili bardzo zadowoleni i postanowiono, że co roku będzie organizowany wyjazd do Lourdes. Z czasem było ich coraz więcej i dlatego też w 2001 r. ówczesny biskup ordynariusz powołał Diecezjalne Biuro Pielgrzymkowe, którego dyrektorem mianował  ks. Konwenta. – W Roku Wiary szczególne zaproszenie kierujemy do kapłanów, dla których przygotowaliśmy pielgrzymkę z rekolekcjami do Ziemi Świętej. Odbędzie się ona od 23 do 31 VII. Zapraszamy też na trzecią diecezjalną pielgrzymkę do Santiago de Compostela, od 5 do 17 IX, połączoną z nawiedzeniem san- ktuariów maryjnych – zachęca ksiądz dyrektor.

Religijna klinika

Trudno policzyć miejsca, w których był ks. Konwent. – Cieszę się, że mogę służyć Bogu przez pielgrzymowanie. Będąc tylko na parafii, nie miałbym okazji poznać tak mocno sanktuariów, być w tylu miejscach – dodaje. Najchętniej jednak wraca do Lourdes, gdzie kilka lat temu otrzymał tytuł kapelana honorowego sanktuarium. To wielkie wyróżnienie. – Zawsze mam wrażenie, jakbym był pierwszy raz, bo wszystko przeżywa się tam na nowo. Urzekają mnie nabożeństwa dla chorych. To fenomen tego miejsca i jak mówił Jan Paweł II, religijna klinika chorych całego świata. Pamiętam grupę hipisów, którzy przyjechali do Lourdes. Gdy ich zobaczyłem, byłem ciekaw, jak się zachowają, co będą robić, a oni przed grotą nie uklęknęli, lecz... padli krzyżem i trwali na modlitwie – wspomina.

Bogu się nie odmawia

W swoim życiu czuje szczególną opiekę Pani Massabejskiej. – Mam problemy z płucami. Gdy wróciłem z kliniki, poszedłem do groty i powiedziałem, że jeśli mam tu coś jeszcze do zrobienia, to trzeba byłoby pożyć. Trochę skrzypię, ale żyję – dodaje z uśmiechem. – Panu Bogu dziękuję i za życie, i powołanie kapłańskie. Gdy w 1967 kończyłem IV LO w Tarnowie, miałem dylemat, czy iść do seminarium. I pamiętam, jak na dziękczynieniu po maturze, podczas Drogi Krzyżowej, kapłan prowadzący nabożeństwo przy 14. stacji powiedział: „grób jest pusty, bo Jezus zmartwychwstał i tę wiadomość nieśli po całym świecie apostołowie. Wśród was na pewno są osoby, które Bóg chce mieć, jako takich apostołów. Ale Bogu nie można powiedzieć: nie”. Te słowa były dla mnie kropką nad i – wspomina. Od 40 lat ksiądz prałat niesie tę Dobrą Nowinę napotkanym ludziom, zarówno w diecezji, jak i na pielgrzymim szlaku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama