Nowy numer 38/2018 Archiwum

Diakonat kobiet w Kościele katolickim?

Kwestia żeńskiego diakonatu w Kościele katolickim nie jest już tematem tabu - powiedział abp Robert Zollitsch.

Przewodniczący episkopatu Niemiec zakończył dziś we Fryburgu czterodniowe spotkanie diecezjalne nt. możliwych reform w Kościele. Mówiono na nim także o możliwości udzielania Komunii św. osobom rozwiedzionym, które zawarły nowe małżeństwa cywilne.

Od słów abp. Zollitscha zdystansował się nowy biskup Ratyzbony, Rudolf Voderholzer. Podkreślił on, że sakramentalny diakonat, tak jak prezbiterat i episkopat, zgodnie z tradycją, opartą na Biblii, „jest zarezerwowany dla mężczyzn”.

Propozycję wyświęcania kobiet na diakonise podnosił wcześniej m.in. kard. Carlo Maria Martini z Mediolanu po tym, jak w 1994 r. w liście apostolskim „Ordinatio sacerdotalis” bł. Jan Paweł II wykluczył możliwość dopuszczania kobiet do kapłaństwa.

W lutym br. mówił o tym także kard. Walter Kasper. Zastanawiał się czy Kościół katolicki nie mógłby przewidzieć sakramentalnego urzędu dla kobiet, który „miałby swój własny profil”. Zachęcił, aby w tym celu nawiązać do tradycji urzędu diakonis, jaki istniał już w rodzącym się Kościele i jest do dziś kontynuowany w niektórych Kościołach prawosławnych tradycji wschodniej. Według aktualnego stanu badań urząd ten różnił się w sposób zasadniczy od diakonatu mężczyzn. Natomiast z przyczyn dogmatycznych nie jest możliwy udział kobiet w urzędzie kapłańskim i w przynależnym do niego, przewidzianym tylko dla mężczyzn, diakonacie - wskazał emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

Diakonat kobiet istniał w pierwszych wiekach Kościoła - na Zachodzie do VI w., a na Wschodzie do XI w. Nie był jednak tożsamy z diakonatem mężczyzn, rozumianym jako pierwszy stopień do kapłaństwa. O diakonii żeńskiej wspominał już św. Paweł (Rz, 16,1-2; 1 Tm 3,11), co oznacza, że diakonise istniały już w pierwszym pokoleniu chrześcijan.

Ks. Marek Blaza SI pisze, że „w «Didaskalia Apostolorum» (I poł. III w.) jest mowa o funkcji diakonis: nie mogą błogosławić ani czynić tego, co prezbiterzy i diakoni, ale pomagają prezbiterowi przy chrzcie kobiet (VIII, 28). W innym miejscu (III, 15) czytamy, że czasem do domów, gdzie mieszkają kobiety, niewygodnie jest posyłać diakona, bo może to zgorszyć pogan. Trzeba zatem posłać diakonisę. Natomiast przy chrzcie kobiet czoło winien namaszczać olejem diakon, a pozostałe miejsca na ciele - diakonisa. Ona też stała u drzwi świątyni, przez które przechodziły kobiety, tak jak diakon stał przy drzwiach, przez które przechodzili mężczyźni (II, 57). Bez diakonisy żadna kobieta nie mogła przyjść do biskupa czy diakona (II, 26). Diakonisy zajmowały się ponadto chorymi, pomagały przy nauczaniu katechumenów, nawiedzały więźniów”.

„Święcenie diakonisy odbywało się przez włożenie rąk biskupa (VII, 19,20), który odmawiał przy tym specjalną modlitwę, a następnie nakładał jej na szyję orarion, czyli stułę diakońską, którą nowo wyświęcona przewiązywała na krzyż, tak jak noszą ją dzisiaj na Wschodzie subdiakoni. Podczas Komunii św. biskup wręczał jej kielich, z którego spożywała Krew Pańską, po czym sama stawiała go na ołtarzu. Z orzeczeń I Soboru Nicejskiego (325; kan. 19) i Chalcedońskiego (451; kan. 15) wynika, że diakonisy nie przyjmują sakramentu święceń, a jedynie chirotezję, czyli odpowiednik niższych święceń. Natomiast na podstawie podobieństwa obrzędu święceń diakonów i diakonis można wyciągnąć wniosek, że również święcenia diakonis są chirotonią, czyli wyższym święceniem i mają charakter sakramentalny” - tłumaczył ks. Blaza.

Dodaje, że „diakonisy dzieliły się na dwie grupy: dziewice i wdowy. Aby zostać diakonisą dziewica miała mieć 40 lat, a wdowa 60 lat. Diakonisą nie mogła zostać kobieta zamężna, a diakonisa po święceniach nie mogła już wyjść za mąż pod groźbą popadnięcia w ekskomunikę zarówno jej, jak i męża. Wyjątek stanowiła żona biskupa, która po wyborze swojego męża na ten zaszczytny urząd wstępowała do monastyru. Sobór Trullański (691-692) mówi o takiej kobiecie: Jeżeli wydaje się godna, niech zostanie podniesiona do godności diakonisy (kan. 48)”.

Instytucjonalna forma diakonijnej posługi kobiet w Kościele istnieje od pewnego czasu w diecezji Padwa we Włoszech. Te tzw. diecezjalne współpracownice apostolskie, składają - jak osoby konsekrowane - śluby posłuszeństwa, ubóstwa i czystości, nie noszą jednak stroju zakonnego. Do ich zadań należą: głoszenie słowa Bożego, wychowywanie do wiary, dzieła miłosierdzia w służbie ubogim, udzielanie Komunii św., animacja liturgii, zarządzanie instytucjami kościelnymi, np. szkołami. Jest to forma „żeńskiej diakonii, inspirowanej Ewangelią”. Jednak - jak zauważa włoski watykanista Andrea Tornielli - to nie ta forma diakonatu inspiruje „niemieckich reformatorów”, lecz diakonat męski, związany w udzielaniem sakramentu święceń.

We wrześniu 2001 r. ówcześni prefekci trzech kongregacji: Nauki Wiary - kard. Joseph Ratzinger, ds. Kultu Bożego - kard. Arturo Medina Estevez i ds. Duchowieństwa - kard. Dario Castrillón Hoyos ogłosili dokument, zaakceptowany przez bł. Jana Pawła II, w którym stwierdzili, że „nie jest dopuszczalne podejmowanie jakichkolwiek inicjatyw, które mają na celu przygotowanie kandydatek do święceń diakonatu”. Argumentowali to tym, że „przepisy kościelne nie przewidują możliwości tego rodzaju święceń.

« 1 »

Zobacz także

  • kochana
    01.05.2013 20:30
    Jedno popieram w tym pomyśle możliwość roznoszenia Pana Jezusa przez kobiety
    chorym po domach.Wiadomo że to my więcej mamy empatii i częściej odwiedzamy chorych.częściej też jesteśmy w kościele.
    Myślę że gdybyśmy mogły nosić Jezusa to by była wielka łaska dla wielu chorych.
    Jeszcze co prawda na szczęście w nielicznych
    parafiach kapłani nie akceptują takiej posługi nawet że strony panów.Przez to osoby chore mają
    P.Jezusa tylko raz w miesiącu,tak niestety w jednaj z parafii w moim mieście.
  • maria
    02.05.2013 12:19
    Jestem na nie.
    doceń 11
  • Korekta
    06.05.2013 12:56
    Szanowni Państwo,

    w artykule pojawia się odniesienie do rzekomego "Soboru trullińskiego", którego kanony miały dotyczyć diakonatu kobiet. Tymczasem nie był to żaden sobór, ale schizmatycki synod biskupów wschodnich zwołany przez cesarza bizantyńskiego. Papież nie uznał jego postanowień, więc próbowano go pojmać i siłą do tego zmusić. Szczęśliwie, nie uległ przemocy.

    Tak jak w ogóle w kontekście "archeologizmu, także w tym przypadku mamy do czynienia z rekonstrukcjami czegoś, co miało miejsce głównie w wyobraźni archeologów.

    Katolicka gazeta nie powinna takich bzdur publikować.
  • Gość
    15.06.2018 15:18
    http://portal.tezeusz.pl/2010/07/19/zapomniane-swiecenia-diakonisy-wczesnego-kosciola
    doceń 19

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama