Nowy numer 50/2018 Archiwum

Miłość jest pomysłowa

Była wierna i odważna. Jej ewangeliczny radykalizm u jednych budził szacunek, u innych złość i lęk. Catherine Doherty była jedną z tych kobiet, dzięki którym Kościół wciąż się odnawia.

Na południu, w Georgii, cudem uniknęła linczu. „Najboleśniejsza była dla mnie postawa Kościoła (...) Księża tłumaczyli mi, że moje rozeznanie sytuacji jest błędne, że nie jest na czasie, że skończę w piekle, że bratanie białych z Murzynami do niczego nie doprowadzi”. Z powodu nieporozumień w sprawie kierunku dalszej pracy Doherty, która nie chciała ograniczać się do pracy społecznej wśród Murzynów, opuściła Harlem. Kilka lat później, w 1947 r., z mężem Eddim Doherty, osiadła w Combermere w Kanadzie, wśród ubogiej ludności wiejskiej (żyli tam potomkowie polskich Kaszubów). Spełniała z miłością „obowiązki chwili”, a gdy dołączyli inni świeccy, założyła apostolat Madonna House (Dom Matki Bożej). Nabrał on bardziej formalnego charakteru w 1955 r., gdy jego członkowie złożyli śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, a następnie w 1978 r., gdy jego konstytucję uznał biskup miejsca. Dzisiaj stowarzyszenie Madonna House liczy ponad dwustu członków, w tym 20 księży, ma domy – oprócz Kanady i USA – w Belgii, Anglii, Ghanie i Rosji. Oferują różnego rodzaju pomoc, bo miłość – jak mawiała Doherty – jest bardzo pomysłowa. Jedne niosą głównie pomoc materialną. Inne zaradzają największemu dziś rodzajowi ubóstwa – samotności, dając ewangeliczną gościnność. Catherine Doherty swoją duchowość odsłoniła w licznych książkach, tłumaczonych również na język polski, w tym w najpopularniejszej z nich, nagrodzonej przez Akademię Francuską: „Pustynia. Spotykając Boga w milczeniu, samotności i modlitwie”. Takie „pustynie”, gdzie można się oddalić na dzień, by w milczeniu, samotności i modlitwie spotkać Boga, oferuje także Madonna House.

Nadchodzi czas cierpienia

„Kiedy ktoś zakocha się w Bogu, Kościół staje się dla niego konkretną rzeczywistością” – pisała Doherty, która kochała Kościół i księży. Nigdy nie rozpoczęła żadnego przedsięwzięcia bez zgody biskupa miejsca. Kiedyś papież Pius XII powiedział jej: – Proszę pani, potrzebujemy zrównoważonych, oddanych ludzi świeckich, którzy będą bronić Kościoła, którzy go odnowią, bo dla Kościoła nadchodzi znów okres wielkiego cierpienia. Dla niej te słowa spełniły się, gdy po Soborze Watykańskim II nastąpił chaos – wielu księży i zakonnic porzucało swój stan. Ona napominała ich, gromiła i przyjmowała w Madonna House, gdzie – wspominała – tłumaczyła „podstawowe prawdy wiary” i przypominała, do czego Bóg ich powołał. Doherty, która, jak sama o sobie mówiła, miała „dar rozeznawania sytuacji, w jakiej Kościół znajduje się w danej chwili, i przewidywania, w jakim kierunku będzie szedł”, pisała: „Nic nie zmieni mojego przekonania, że Kościół przetrwa”. Wystarczy wierzyć w słowa Chrystusa, by mieć tę pewność. Jakąś szczególną aktualność mają natomiast dziś słowa Catherine: „Aby bronić Kościoła, trzeba samemu być ukrzyżowanym, nie ma na to innego sposobu”. Catherine Doherty zmarła w 1985 roku. Sześć lat później, w 1991 r., rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny.

 

Korzystałam z książek Catherine Doherty, m.in. ostatnio tłumaczonej na j. polski „Fragmenty mojego życia”, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2013

« 1 2 »
oceń artykuł
  • a
    06.06.2013 08:47
    Cathrine módl się za nami, byśmy tak jak ty dawali się prowadzić Bogu, odważnie i radośnie wypełniali nasze powołania.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji