Nowy numer 50/2019 Archiwum

Przyszedłem pana nawracać

Trzeba odrzucić „nawracanie” siłą, ale nie przepowiadanie Ewangelii, które zawiera w sobie wezwanie do przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela.

Nie przyszedłem pana nawracać […] / po prostu usiądę przy panu / i zwierzę swój sekret / że ja, ksiądz, / wierzę Panu Bogu jak dziecko.

Rozumiem i podzielam tę poetycką myśl mistrza Jana, ale – z drugiej strony – obawiam się, że takie mówienie może przyczyniać się jakoś do deprecjonowania słowa „nawrócić się”. Tymczasem „Nawracajcie się!” to jedne z pierwszych słów działającego publicznie Jezusa. W pierwszym wystąpieniu św. Piotra słyszymy to samo: „Nawróćcie się!”.

Wzywanie w imię Chrystusa do nawrócenia to jeden z głównych elementów misji Kościoła. Dzisiaj retoryka nawrócenia przez wielu jest źle przyjmowana. Można mówić o potrzebie własnego nawrócenia, ale wzywanie do niego innych uważane jest za przejaw jakiegoś fundamentalizmu, braku szacunku wobec inaczej myślących, czy też wywyższania się. A przecież apostoł Piotr, który poznał własną słabość, kiedy zaparł się Jezusa, wzywał innych do nawrócenia nie z jakiejś wydumanej wysokości własnej doskonałości, ale dlatego, że zmartwychwstały Pan posłał mu Ducha, aby głosił odważnie Ewangelię.

W jednej z internetowych dyskusji o wierze znalazłem taki oto wpis: „Mamy nawracać wszystkich ludzi, np. islamistów, buddystów, na chrześcijaństwo, mimo że – podobnie jak ty – wierzą mocno i wyznają swoją wiarę od wieków? Kiedyś próbowano już ich nawracać przy użyciu siły, krucjaty. Kojarzysz? Nie lepiej dać każdemu wolny wybór wiary, w co chce? Nie wszyscy muszą uważać tak jak ty”.

Tego rodzaju opinia zyskuje – niestety – zwolenników, nawet wewnątrz wspólnoty Kościoła. Oczywiście trzeba odrzucić „nawracanie” siłą, ale nie przepowiadanie Ewangelii. Głoszenie Chrystusa nie tylko nie sprzeciwia się wolnemu wyborowi, ale taki wybór zakłada. Co więcej, stwarza możliwość wyboru. Nie jest poszerzaniem sfery wolności programowa obojętność pt. niech każdy sobie wierzy, w co chce. Jest natomiast pokazywaniem nowych perspektyw wolności głoszenie Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego.

Ten, kto naprawdę wierzy w Jezusa, nie może zachowywać się tak, jakby było mu całkowicie obojętne, kto w co i jak wierzy. Dlatego św. Paweł pisał do Tymoteusza: „Zaklinam cię wobec Boga […]: głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę…” (2Tm 4,1-2). Nie wstydźmy się zatem w tym czasie nowej ewangelizacji powiedzieć czasem wprost: Przyszedłem pana nawracać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Maluczki
    28.04.2013 11:22
    " Przyszedłem pana nawracać." Na gwałt ciśnie się tu słowo "hasłami" i wtedy by było:Przyszedłem pana nawracać hasłami. Tak bowiem wygląda obecnie nawracanie, co stanowi karykaturę nawracania.
    Nie rozumiem tego na gwałt nawracania, a jednocześnie zupełnie nie przykładania uwagi do masowego odchodzenia ludzi od Kościoła.
    Owoce jasno wskazują na to, że nauka Kościoła rozmija się z Nauką Chrystusa. Nie można głosić Nauki Chrystusa w oderwaniu od rzeczywistości, czyli prawdy.
    Chciałoby się tutaj przywołać uwagę Chrystusa: "Czy może ślepy prowadzić ślepego? Nie, przecież obaj w dół wpadną."
    Jeżeli szybko nie nastąpi nawrócenie hierarchii kościelnej, to Kościół się rozpadnie i będzie to wina tej hierarchii.
    doceń 0
  • Dariusz Kowalczyk SJ
    29.04.2013 09:10
    Nie raz słyszałem w swoim życiu przepowiadanie, w którym ktoś wprost wzywał słuchaczy, w tym, mnie do nawrócenia. I było to bardzo dobre. Dla mnie. Nie zastanawiałem się, czy głoszący te słowa sam jest nawrócony. Wiedziałem, że przepowiada w imieniu Jezusa, i że wezwanie do nawrócenia jest właśnie dla mnie. Dlatego mam nadzieję, że nie zabraknie w Kościele tych, którzy nie będa sie bali powiedzieć do innych: Nawróćcie się! Bo żeby ktoś usłyszał wezwanie Boga do nawrócenia, to jakiś człowiek musi to słowo Boże wypowiedzieć. I o tym jest mój krótki tekst.
    doceń 1
  • Maluczki
    29.04.2013 13:10
    Każdy człowiek powinien mieć opanowany proces samonawracania, bo jeżeli nawet coś od kogoś usłyszy, a nie będzie w stanie pod wpływem tego skorygować swojego postępowania, to wszelkie wysiłki nawracalnicze skierowane na niego, zostaną zmarnowane.
    Ten proces samonawracania polega na otwarciu się na prawdę, czyli wypracowania w sobie zdolności do analizowania poznanej prawdy i korygowania swojej świadomości pod wpływem nowo poznanej prawdy.
    Nawracanie polega na poznawaniu prawdy i kierowanie swoich poczynań ku dobru, czyli ku Bogu, w oparciu o tą poznaną prawdę. Jest to stały proces, doskonalący człowieka.
    doceń 0
  • Dariusz Kowalczyk SJ
    29.04.2013 21:15
    Jezus nie głosił, że każdy "powinien mieć opanowany proces samonawracania", ale wzywał do nawrócenia i wskazywał, do kogo mamy się nawrócić. Tego rodzaju przepowiadanie jest aktualne również dzisiaj. Oczywiście odpowiedzi na wezwanie do nawrócenia każdy musi udzielić osobiście, ale nie nazwałbym tego samonawracaniem. Bo nawrócenie ma to do siebie, że wychodzi się ku Komuś słuchając Słowa, a nie ku sobie z samego siebie.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama