Nowy numer 2/2021 Archiwum

Umieram z czystym sumieniem

Ksiądz Jan Macha oddał życie, gdyż chciał być wierny wezwaniu Chrystusa: „Co jednemu z najuboższych czynicie, mnie czynicie”. Trwają przygotowania do rozpoczęcia jego procesu beatyfikacyjnego.

Wyciąga rękę i zbiera datki dla ofiar wojny. Sam zanosi zapomogi, pociesza matki i biedne dzieci” – wspominał te wydarzenia ks. Szweda jesienią 1951 r. Wkrótce znajdzie pomocników i rozszerza akcję dobroczynną na całą okolicę. Przyjmuje ona później formę konspiracji, zainicjowanej przez prefekta Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie ks. Józefa Rzychonia, który zakłada w Rudzie inspektorat rudzko-chorzowski Polskiej Organizacji Zbrojnej, na której czele stawia ks. Machę, kontaktując go z klerykiem Joachimem Gűrtlerem, postaci wyjątkowo pięknej i odważnej. W grupie działają głównie harcerze, wychowankowie gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Rudzie Śląskiej. Placówka otrzymuje pseudonim „Konwalia”, ale z działalnością wojskową, jak się wydaje, niewiele miała wspólnego. Obejmowała jednak szeroki teren, nie tylko Rudę Śląską, ale także Orzegów, Godulę, Lipiny, Chropaczów, Łagiewniki, Bielszowice, Pawłów, Kończyce i Makoszowy. Według szacunków historyków, w kręgu oddziaływania „Konwalii” mogło być nawet kilka tysięcy ludzi, organizujących pomoc, a przede wszystkim oczekujących na wsparcie.

W opinii ks. prof. Jerzego Myszora, historyka dziejów Kościoła na Górnym Śląsku, ks. Macha wypełniał przede wszystkim misję niesienia pomocy rodzinom dotkniętym skutkami wojny (rodziny internowanych, zaginionych, poległych), potrzebujących pomocy materialnej i duchowej. I ta pomoc została włączona w struktury akcji formującego się Państwa Podziemnego. Granicą w tej działalności są z pewnością udział w akcji zbrojnej czy inne formy fizycznego oporu. O ile mi wiadomo, dodaje ks. Myszor, nie ma żadnych informacji na temat udziału ks. Machy w akcji zbrojnej. Zarzucona mu zaś „akcja wywiadowcza” w istocie sprowadzała się do wyszukiwania rodzin potrzebujących pomocy. Niemcy od dawna byli na tropie konspiratorów, a szczegółowe informacje zdobyli po aresztowaniu w październiku 1940 r. Karola Kornasa, szefa sztabu śląskiej organizacji Służba Zwycięstwu Polsce, a później Związku Walki Zbrojnej. Jego wymuszone torturami w śledztwie zeznania spowodowały także aresztowania grupy ks. Machy. Jej rozpracowanie trwało kilka miesięcy. Wiosną 1941 r. ks. Macha był dwa razy wzywany na gestapo, ale skończyło się tylko na przesłuchaniach.

Być może była to także okazja, aby zrobić mu fotografie, które później wykorzystywano w pracy operacyjnej. Aresztowanie nastąpiło 5 września 1941 r. na dworcu w Katowicach. Gestapo znalazło przy nim listę osób, którym pomagali oraz inne dokumenty wskazujące, że zbierali pieniądze i przekazywali je potrzebującym. Lista była jednym z głównych dowodów w późniejszym śledztwie i procesie całej grupy. W tym samym dniu w Rudzie Śląskiej zostali aresztowani ludzie z siatki ks. Machy: m.in. Joachim, Stefan i Józef Gűrtlerowie, Jerzy Hulok, Leon Rydrych, Joachim Achtelik i Józef Stargala, Wilhelm Gajowski. Rudolf Koj, Teodor Tkocz, Alfred Musiał, Sebastian Jaskuła. Wymienia ich Joachim Gűrtler, którego gryps jest jednym z najważniejszych dowodów z pierwszej fazy śledztwa, które toczyło się w więzieniu śledczym w Mysłowicach pod nadzorem szefa katowickiego gestapo Rudolfa Mildnera, wyjątkowego sadysty.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama