Nowy numer 3/2021 Archiwum

Poprawka do poprawki

Świetny „Lincoln” Spielberga ma szansę na Oscara, natomiast nominowany w ubiegłym roku „Pan Lazhar” Oscara nie zdobył, chociaż moim zdaniem na to zasługiwał. Tak się złożyło, że oba te filmy wchodzą na nasze ekrany w tym samym czasie.

Oba warto obejrzeć. Zarówno kameralny kanadyjski obraz Philippe’a Falardeau, jak i najnowszą wystawną produkcję Stevena Spielberga.

Nie dotykaj, bo się poparzysz

„Dzisiaj w szkole pracuje się z dziećmi jak z odpadami radioaktywnymi. Nie dotykaj, bo się poparzysz”. To zdanie znakomicie charakteryzuje temat filmu, który w sposób subtelny, a jednocześnie bezpośredni podejmuje problemy współczesnej szkoły. Miejscem akcji jest podstawówka w Montrealu. W czasie roku szkolnego tragiczne wydarzenie związane z wychowawczynią jednej z klas sprawia, że dyrektorka szuka nowego nauczyciela. Ostatecznie zatrudnia niejakiego Bachira Lazhara, imigranta z Algierii. Ale to nie problem imigracji jest najważniejszy.Lazhar patrzy na to, co dzieje się w szkole oczyma przybysza z zewnątrz. I pewnych rzeczy nie może zrozumieć. Film jest głosem rozsądku w sprawie postępującej dehumanizacji szkoły, która przestaje pełnić swoje podstawowe funkcje. Bo prócz nauczania powinna też przygotowywać do życia w społeczeństwie. Oczywiście robi to na swój sposób, tyle że wypaczony. Przytoczone wcześniej słowa jednego z nauczycieli doskonale oddają atmosferę hipokryzji, w jakiej pracują pedagodzy. Jego syn wrócił z wycieczki szkolnej do domu z oparzeniami słonecznymi na plecach. Dlaczego? Bo wychowawca bał mu się te plecy posmarować kremem przeciwko oparzeniom. Z absurdalnych zasad obowiązujących w kontaktach z dziećmi zdają sobie sprawę wszyscy.

Jednocześnie poddają się im pod presją panującego szkolnego reżimu. Nie chodzi tu tylko o unikanie kontaktu fizycznego, jak np. przytulenie płaczącego ucznia. Być może ważniejszą sprawą jest unikanie na lekcjach podstawowych tematów dotyczących ludzkiej egzystencji. W przypadku klasy, do której trafia Lazhar, jest nim problem śmierci. Lazhar rozmawia o tym z dziećmi wbrew obowiązującym zasadom i zostaje za to skarcony, bo nie wolno o niej rozmawiać. Dlaczego? Bo to dzieci przygnębia, a rozmowa o tym przygnębi je jeszcze bardziej. Szkoła ma na to oczywiście radę, bo problemem tym zajmie się współczesny specjalista od wszystkiego, czyli szkolny psycholog, a nie ktoś związany z dziećmi bardziej emocjonalnie. Znakomity film, który w sposób niezwykle wyważony podejmuje problematykę rzadko poruszaną w kinie z takim wyczuciem, naruszając tabu politycznej poprawności.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także