Nowy numer 47/2019 Archiwum

Odwaga ze strachu

Myśl wyrachowana: Każde zło jest poprzedzone dyskusją

Jerzy Owsiak chciał nauczyć młodzież, żeby pomagała staruszkom przechodzić na tamtą stronę. Nie, nie chodzi o jezdnię. W rozmowie z Dziennikiem.pl opowiedział się za… eutanazją.

„Ja bym się nie bał rozpocząć dyskusji na ten temat. Osobiście dopuszczam taki sposób pomocy, bo ja to tak rozumiem – eutanazja to dla mnie pomoc starszym w cierpieniach” – oznajmił. Przyznał też, że boi się zniedołężnienia. „A najbardziej dysfunkcji, o których człowiek nie wie, jak demencja, alzheimer. Te choroby dotykają nie tylko seniora, ale wszystkie osoby, które żyją w jego otoczeniu, często wręcz degradują całe rodziny” – dodał.

Gdy oburzenie tymi słowami przekroczyło poziom Wisły pod Toruniem, lider WOŚP oświadczył, że jednak nie jest zwolennikiem eutanazji, bo, jak rzekł, „moja prywatna opinia, moje prywatne rozterki związane z problemem, o którym mowa, zostały wyolbrzymione i niebezpiecznie spłaszczone”.

Wygląda na to, że Jerzy Owsiak źle ocenił „dojrzałość społeczną” i wyszedł z eutanazją przed orkiestrę. A że ta orkiestra właśnie przygotowywała się do finału, zaszła obawa, że tym razem może nie paść rekord w zbiórce pieniędzy. I to prawdopodobnie sprawiło, że Owsiak zaczął zwalczać poglądy Owsiaka. Nie do końca jednak, bo w wywiadzie dla „Wyborczej” powiedział: „Nie twierdzę, że mamy się opowiadać za eutanazją, ale żeby zacząć wreszcie po ludzku o niej rozmawiać”.

Typowe „za, a nawet przeciw”. Co to znaczy „po ludzku rozmawiać” o zabijaniu ludzi chorych i starych? Trzeba założyć krawat i mówić ściszonym głosem – to będzie po ludzku? Jakim prawem ktokolwiek śmie w ogóle podnosić taką kwestię?

Charakterystyczne, że – jak wynika ze słów Owsiaka – nie boi się on zacząć dyskusji na temat eutanazji, bo… boi się zniedołężnienia. Nie jest to więc żadna forma troski o innych, lecz owoc własnego strachu przed przyszłością. On boi się trudności życia, dlatego nie boi się rozpętać dyskusji o prawnej możliwości ucieczki od życia. Można to zrozumieć, a nawet współczuć, bo to znak postchrześcijańskiego braku nadziei. Problem jednak w tym, że prywatny strach Owsiaka przed stanem, jakiego by sobie nie życzył, popycha go do promocji koszmarnych idei w sferze publicznej. Tego nie można tolerować, bo za tym pójdzie przyzwyczajenie, potem zobojętnienie, wreszcie akceptacja, a nawet pochwała skrajnego barbarzyństwa, jakim jest selekcja ludzi wedle stanu ich zdrowia.

Mamy za sobą okres wzmożonego życzenia sobie różnych rzeczy. Wśród nich najczęściej bodaj życzono zdrowia, często uzupełniając to zwrotem: „zdrowie jest najważniejsze”. Jerzy Owsiak zdaje się tak właśnie uważać, bo jakoś niechętnie odnosi się do obrony życia chorych nienarodzonych dzieci, a teraz – jak widać – sugeruje, że i starsi, gdy są chorzy, przestają być przydatni.

Otóż nie – najważniejsze jest człowieczeństwo. A ono nie zależy od stanu zdrowia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Jerzyk
    13.01.2013 13:20
    Jak ktoś mówi prawdę, nie musi niczego udowadniać.
    Kłamstwo, z którego ktoś chce zrobić prawdę, wymaga wielu zabiegów.
    Jak pokazała historia, sama dyskusja nie wystarcza.
    Totalitaryzmy uciekały się do o wiele cięższych środków.
    Wszystkie jednak środki, od dyskusji poczynając, prowadzą do zniewolenia człowieka.
    Tu na tym forum, są prymitywne naiwniaki, którzy myślą, że minusami i plusami dopną swego.
    - To taka ich forma "dyskusji".
    - I ile się natrudzą!
    Nie wiem jak nisko trzeba upaść, aby wierzyć w minusowo - plusowe "zwycięstwo".
    Potwierdza się stare powiedzenie,
    - Głupota ludzka granic nie zna.
  • apriti
    13.01.2013 14:16
    apriti

    Panie Franciszku za kolejny artykuł dzięki.

    Pozwalają one nastawić ostrość spojrzenia - by otwartymi oczyma patrzeć i widzieć :)

    Sie mi przypomniała opowiastka:

    Obwieszona klejnotami dama wyszła z modnego hotelu w Londynie, gdzie jadła kolację i tańczyła cały wieczór na balu dobroczynnym na rzecz dzieci ulicy. Miała właśnie wsiąść do swego Rolls Royce'a, gdy podszedł do niej ulicznik i zaskomlał: "Niech mi pani da sześć pensów, jałmużny. Od dwóch dni nie jadłem". Księżna odskoczyła od dzieciaka. "Ty niewdzięczniku!" wykrzyknęła. "Nie widzisz, że całą noc dla ciebie tańczyłam?".

    (por. Anthony de Mello, "Modlitwa Żaby", t. II, WAM 1992, s. 193.)

    doceń 0
  • TomaszLoch
    13.01.2013 15:26
    TomaszLoch
    Pan Franciszek po prostu pisze bezkompromisowa prawde jak wyglada sytuacja i dobrze ze doklada tym ktorzy sa jak wilki w owczej skorze, a owoce jego pracy sa w nas w ludziach wierzacych buduje nas, Jezus tez byl bezkompromisowy, ba nawet bardziej, do faryzeuszy mowi l"biada wam obludnicy plemie zmijowe"
  • KAROL
    14.01.2013 20:58
    I-wsza zasada trzeżwego myślenia - mniej zgiełku a więcej ciszy.
    Więc dla powyższego ,raczej szukajmy Nazaretańskiego miasta (szczególnie w Niedzielę) niż wiejskiej remizy.

    doceń 6

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji