Nowy numer 47/2020 Archiwum

Prawda, wybaczenie, modlitwa

Biedna jest ta nasza Polska. Nie ma właściwie tygodnia bez kolejnych informacji pokazujących bezsilność w kierowaniu własnymi sprawami.

Jeżeli już zbudujemy stadion, to ktoś zapomni zamknąć dach na czas deszczu. Oczywiście ta sprawa jest drobnostką (wartą co prawda 2 mld złotych, bo tyle kosztowała budowa narodowego basenu), jeżeli zestawimy ją z katastrofą smoleńską. Upływający czas zamiast końcowych odpowiedzi przynosi coraz nowe pytania i wątpliwości. Drobny przykład – kiedy piszę te słowa, prokurator generalny mówi, że nie wie, gdzie fizycznie znajdują się próbki do badania pod kątem obecności materiałów wybuchowych.

Niby drobnostka, ale tu przecież nie chodzi o jedno z tysięcy śledztw, lecz o wyjątkowe i najważniejsze. Do tego trzeba dodać samobójczą śmierć technika pokładowego Remigiusza Musia, błędną identyfikację ciała prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, co wiązało się z koniecznością zorganizowania pogrzebu po ponad dwóch latach (więcej na str. 18–21). O czarnych skrzynkach czy ciętym na kawałki wraku nawet nie wspominam, bo sama myśl jest upokarzająca. Czego potrzebuje nasza biedna Polska? Prawdy i przebaczenia. Bez tej pierwszej nie uda się zachować pokoju. Najnowsze badania CBOS-u pokazują, że aż 80 proc. społeczeństwa uważa, że rząd całkowicie lub w dużym stopniu zaniedbał sprawę wyjaśniania przyczyn katastrofy.

To już nie jest odsądzany od czci i wiary margines, ale przygniatająca większość, której dłużej nie można lekceważyć. Ta sprawa nie przyschnie, dopóki polskie władze nie wykażą determinacji w dochodzeniu do prawdy. Niestety, na razie tej determinacji nie widać. A bez niej niepokój będzie tylko rósł. To pewne. A po co potrzebne jest przebaczenie? Bez niego nie da się żyć. Oczywiście, nie można zrezygnować z próby wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy. Trzeba stawiać pytania, mnożyć wątpliwości, cierpliwie zbierać informacje, jak robią chociażby niektórzy naukowcy (str. 20–21). Trzeba domagać się też wyciągnięcia konsekwencji prawnych, politycznych czy służbowych wobec tych, którzy zawinili. Ale jednocześnie na płaszczyźnie ludzkiej trzeba wybaczyć. Czy tego rodzaju wybaczenie jest możliwe? Czy taki postulat nie jest skrajną naiwnością? Przed dwoma tygodniami pisaliśmy w „Gościu” o różach różańcowych. O sile, jaka tkwi w tej modlitwie. Teraz piszemy o wielkiej popularności nowenn odmawianych w różnych intencjach (str. 24–25). Historia nie zależy tylko od tego, co widać w telewizji, ale od modlitwy, której z reguły nie widać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się