Nowy numer 28/2020 Archiwum

Być jak doktor Ola

Mimo że sama jest niepełnosprawna, Aleksandra Gabrysiak pomaga innym: narkomanom, alkoholikom, chorym na AIDS, więźniom. 6 lutego 1993 roku zostaje zamordowana we własnym mieszkaniu przez swojego podopiecznego. Wcześniej morderca zabija jej córkę. 


Po tym zabójstwie przestępca, który dzięki dr Aleksandrze wyszedł na prostą, mówił: –  Gdy odbyłem karę, żywiła mnie, dała pierwsze okulary, pieniądze. Załatwiła dowód osobisty i pracę. Ja byłem wtedy dumny, bo mnie, zgniłemu recydywiście, ktoś zaufał. 


Pomorscy Judymowie 


Dziś doktor Ola, jak powszechnie ją nazywano, jest patronką oddziału gdańskiego Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. – Jednym z najważniejszych elementów naszej działalności jest promowanie osoby i misji Aleksandry Gabrysiak na terenie całej Polski – informuje prof. Grażyna Świątecka, przyjaciółka zamordowanej lekarki, przewodnicząca KSLP w Gdańsku. – W 2012 roku, na naszą prośbę, Zarząd Główny KSLP wystosował list intencyjny do księdza biskupa Jana Styrny, ordynariusza diecezji elbląskiej, z prośbą o rozpoczęcie procesu informacyjnego, a następnie beatyfikacyjnego doktor Oli – dodaje. W rok po śmierci Aleksandry Gabrysiak Rada Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku ustanowiła nagrodę jej imienia dla tzw. pomorskich Judymów. – Lekarz, oprócz najwyższych kompetencji zawodowych, powinien mieć empatię dla chorego, powinien traktować swoją pracę jako pasję, powołanie do służenia innym, a nie tylko jako zawód, jeden z wielu – mówi prof. Grażyna Świątecka o kryteriach branych pod uwagę przy wyłanianiu laureata. 


Zajrzeć do przebitego boku


Inną formą działalności gdańskiego KSLP jest organizacja „Spotkań z etyką”, czyli naukowych konferencji mówiących m.in. o sensie cierpienia, autorytecie i etosie lekarza, mistyce ciała. Największe zainteresowanie wzbudził temat śmierci Chrystusa w aspekcie medycznym. Wykładowcy mówili o przebitym sercu Jezusa czy ranie w jego boku. Wyjaśniali, jak przebiegało ukrzyżowanie. – Byłam zdziwiona. Przyszło kilkaset osób. Być może dlatego, że w Polsce temat męczeńskiej śmierci Chrystusa analizowany od takiej strony nie jest zbyt popularny – opowiada Ewa Andrasz, wówczas prelegentka, studentka V roku, dziś lekarz stażysta. W 2011 roku Ewa Andrasz i doktor Aleksandra Kicińska wpadły na pomysł poprowadzenia warsztatów z naturalnych metod rozpoznawania płodności. – W toku studiów prawie w ogóle się o tym nie mówi, a w mediach obecne są tylko tematy antykoncepcji czy in vitro. Chciałam wypełnić tę lukę – wyjaśnia Ewa Andrasz. Wykłady odbyły się dwukrotnie, w grudniu 2011 i kwietniu 2012 roku. Przyszło blisko sto osób. – Na początku widziałam sceptycyzm na twarzach części studentów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama