Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Kompromitacja kompromisu

Kompromis między złem a dobrem to ciągle zło – i ani trochę dobra.

Nazajutrz po tym, jak kilkudziesięciu posłów PO zagłosowało tak, jak powinien głosować człowiek (bo nie tylko katolicy mają obowiązek sprzeciwu wobec zabijania ludzi), na pierwszej stronie w „Wyborczej” napisali: „Czeka nas piekło o aborcję”. To chyba literówka. Prawdopodobnie miało być „Czeka nas piekło ZA aborcję”.

W sumie dobrze, że to zauważyli, szkoda, że nie wyciągnęli wniosków. Nawet przeciwnie: jeszcze mocniej zaangażowali się w walkę o utrzymanie kultu „kompromisu aborcyjnego”. Wszystkie tuskolubne siły się skrzyknęły i dalejże bronić dziejowego i nienaruszalnego osiągnięcia, jakim jest zgoda na zabijanie sześciuset Polaków rocznie. Bo to „tylko” sześćset. Bo wcześniej były setki tysięcy. I to były w większości zdrowe dzieci. Więc cieszcie się, że łaskawi abortofile zrezygnowali z zabijania wszystkich jak leci i ograniczyli się do likwidacji śmieci. Bo to, wiecie, nie ludzie. To wybraki jakieś. Chore to, uszkodzone, upośledzone. Nie, my nie możemy brać moralnej odpowiedzialności za ich cierpienie, gdyby się to urodziło.

Dokładnie tak! Obrońcy Przenajświętszego Kompromisu kreują się już na dobroczyńców ludzkości! Twierdzą, że pozwolić choremu nienarodzonemu człowiekowi żyć oznacza pozwolić mu cierpieć! W takim razie niech idą do Centrum Zdrowia Dziecka i niech nie pozwolą cierpieć leżącym tam pacjentom.

Oburza to kogoś? Słusznie! Bo to szokujące. To przecież myślenie eutanazistowskie, które każe akceptować selekcję ludzi wedle ich przydatności. Dobre jest to, co zdrowe i ładne, łatwe i przyjemne, a to co chore i wymagające, jest złe i trzeba się tego pozbyć, zanim wyda pierwszy krzyk.

I co z tego, że nie zabija się jeszcze w Polsce tych, co krzyk już wydali? Skoro można zabić z powodu choroby przed urodzeniem, nie ma logicznego powodu, żeby nie zrobić tego po urodzeniu. Abortofile nie potrafią obronić się przed logiką, więc chwytają się argumentu „strategii”. Bo to, wiecie, musimy pozwolić na aborcję chorych „płodów”, żeby się tamci zadowolili. W innym wypadku wahadło odbije w drugą stronę i wprowadzą aborcję na życzenie.

Jakie wahadło? Najnowsze badania wykazują ogromny wzrost liczby przeciwników aborcji, a tym samym spadek liczby jej przeciwników. Ludzie ci kilkakrotnie próbowali ustawę zmienić, a jeśli tego nie zrobili, to tylko dlatego, że zwyczajnie nie mają po temu możliwości. Świadczy o tym choćby los projektu ustawy Ruchu Palikota. Przewidywał on aborcję na życzenie, a jego zadaniem było pokazanie, że „patrzcie, naruszacie kompromis i lewacy odbijają wahadło w drugą stronę”. I co? Projekt przepadł z wynikiem równie żałosnym jak sama partia. Teraz znowu SLD zgłasza podobny projekt. Oni wiedzą, że powtórzą klęskę palikotowców, ale robią to dla idei i dla Donalda Tuska – żeby mógł dalej straszyć efektem wahadła.

O tak, strategia wymaga ofiar. „Lepiej, żeby tych sześciuset rocznie zginęło za naród, niż żeby miał zginąć cały naród” – coś w tym stylu, prawda panie premierze?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • an
    27.10.2012 09:43
    Z tą ekskomuniką to wydaje mi się, że nie jest to do końca zgodne z KPK. Ekskomuniki się nie zaciąga jeśli nie jest się świadomym kary związanej z danym czynem.
    doceń 0
  • Andrzej
    27.10.2012 18:49
    Ten kompromis jest zgodą na zabijanie ludzi z powodu ich "odmienności" i przypomina niedawny "Kompromis" z II Wojny Światowej krematoria, strzały w Katyniu, a również morderstwa z racji koloru skóry. Panie Prezydencie Pana obowiązkiem jest dbanie o zdrowie i życie każdego człowieka i tworzenie takiego prawa, które nie zezwala na istnienie grup przestępczych, których celem jest zabijanie ludzi.
    doceń 1
  • gut
    27.10.2012 21:31

    Simone Weil: "U ludzi (z wyjątkiem najwyższych form świętości i geniuszu) to, co robi wrażenie prawdy jest prawie na pewno fałszywe.

    doceń 0
  • Zygmunt_Stary
    28.10.2012 00:06
    Zygmunt_Stary
    @PMPawel_58
    Z definicji prawa:"ogólne, abstrakcyjne i jednoznaczne dyrektywy postępowania, które powstały w związku z istnieniem i funkcjonowaniem państwa lub innego uporządkowanego organizmu społecznego, ustanowione lub uznane przez właściwe organy władzy odpowiednio publicznej lub społecznej i przez te organy stosowane, w tym z użyciem przymusu" wynika, że domaganie się stosowania prawa prowadzi do użycia przymusu, aby to prawo stosować.
    Jeżeli prawo jest niegodziwe, to skutkiem jest przymusowe doprowadzenie do jego stosowania, a więc przede wszystkim łamanie słabych lub wykrzywianie dalsze skrzywionych sumień ludzkich.
    Zatem jest skutek!
    Czyli jest dla posłów (w tym dla posła Gowina) ekskomunika "latae sententiae".
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji