Nowy numer 41/2019 Archiwum

Szkolić czy kształcić?

O ciekawości, polskich Noblach, niewidzialnej ręce rynku i szambelanach królewskich po studiach z profesorem Łukaszem Turskim rozmawia Tomasz Rożek.

Tomasz Rożek: Dlaczego Polacy nie dostają Nagrody Nobla?

Prof. Łukasz Turski: – Bo Nagroda Nobla to efekt nałożenia na siebie dobrego wykształcenia naukowców, sprzyjającego nauce klimatu w społeczeństwie i odpowiednio wysokich inwestycji w naukę. Przed II wojną światową większość Nobli dostawali przedstawiciele nauki niemieckiej. Lata dyktatury nazistowskiej i wojna spowodowały, że gigantyczne powojenne inwestycje w naukę dopiero teraz, dość rzadko, przynoszą te Noble. Proszę spojrzeć, jak mało Nagród Nobla zdobywają Japończycy...

...chyba że pracują w USA.

– Bo tam panuje zupełnie inny klimat intelektualny. Nauka rozwija się dzięki ciekawości badacza i tylko ciekawość pcha świat do przodu. Trzeba jednak pamiętać, że ciekawość indywidualnego człowieka nie jest zawieszona w próżni, tylko jest zjawiskiem społecznym, jest w dużej mierze stymulowana problemami i wyzwaniami, jakie w danej chwili przed społeczeństwem stoją. Doskonałym przykładem są prace Alberta Einsteina. On był w pewnym sensie produktem intelektualnym Europy. Europa jego młodości żyła problemem czasu i przestrzeni. On w tym klimacie dorastał i kształtował swoje zainteresowania. Wielkie odkrycia naukowe nie powstają w izolacji od rzeczywistości.

Odpowiednie i konsekwentne nakłady na naukę, dobrze wykształceni ludzie i klimat. Z którym z tych trzech elementów mamy w Polsce największy problem?

– Nie tylko w Polsce, ale poza małymi wyjątkami w Europie w ogóle najtrudniej nam chyba odbudować atmosferę sprzyjającą rozwojowi intelektualnemu. Od czasów po wojnie stopniowo zaczęto wymagać, by odkrycia naukowe przynosiły szybki zysk. Mówiono, że wszystkim rządzi niewidzialna ręka rynku. Zapomniano jednak, że owa ręka nie jest ręką ślepca, tylko rządzą nią nauka i postęp. W historii zawsze rozwój gospodarczy był pochodną rozwoju wiedzy. Komercjalizując naukę, gdzieś zgubiliśmy pierwotną ciekawość. Naukowcy – w końcu tacy ludzie jak wszyscy inni – zaczęli zajmować się nie tymi problemami, które ich interesują, tylko tymi, na które łatwiej zdobyć fundusze. Zupełnie zapomnieliśmy, że każde osiągnięcie naukowe zostanie kiedyś wykorzystane. Paradoksalnie, ta komercjalizacja wszystkiego na siłę nie działa. Cyfrowa rewolucja ostatnich lat nie jest wielkim przebojem naukowym.

Jak to?

– Dzisiejszy postęp nie jest pchany przez istotnie nowe odkrycia naukowe, tylko przez rozrywkę i stworzenie mechanizmu, który ja nazywam „wymyśleniem klienta”. Chodzi o stworzenie u ludzi iluzji, że czegoś potrzebują. Sztandarowym przykładem tego, o czym mówię, jest iPad i iPhone. Te urządzenia były rewolucyjne, ale nie przez to, że jest w nich coś, czego wcześniej nie znaliśmy, tylko dlatego, że przekonano ludzi, że ich potrzebują. W iPhonie największym osiągnięciem naukowym jest chyba tzw. gorilla glass – supertwarde szkło pokrywające wyświetlacz. Cała reszta była już w zasadzie wcześniej znana. Jeżeli rewolucja jest jednak oparta na zachciankach i bazuje na odkryciach z przeszłości, co popcha rozwój w przyszłości?

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji