Nowy numer 41/2019 Archiwum

Przebudzenie

Kraków się obudził. Przez trzy dni serce miasta biło na stadionie Cracovii i w Łagiewnikach.

Oba miejsca połączyła nowa ewangelizacja i wizerunek Jezusa. – Jest tylko jeden duch, który nas tu gromadzi i jest to Duch Święty. To spotkanie nie ma innej twarzy niż twarz Jezusa Miłosiernego z Łagiewnik – mówił w piątek do zgromadzonych na stadionie bp Grzegorz Ryś. – Wokół nas jest tylu, którzy nie znają Jezusa, albo znają Go niewystarczająco, dla których przestał być Panem i Zbawicielem. Czy można pozostać wobec tego obojętnym? – pytał w niedzielę w Łagiewnikach kardynał Stanisław Dziwisz. Kościół krakowski pokazał, że nie jest obojętny.

Misja niemożliwa

To nie był koncert, choć pieśni słychać było na krakowskich Błoniach przez wiele godzin. To nie był także religijny show w amerykańskim stylu, choć nie brakowało emocji i porywających świadectw. Ewangelizacja Krakowa była misją teoretycznie niemożliwą, połączeniem spektakularnego masowego eventu z indywidualnym spotkaniem Boga w modlitwie. „Chcemy przeżyć spotkanie Osoby z osobą, spotkać Jezusa w Jego słowie” – zapowiadał bp Ryś. I słowa dotrzymał. Scenariusz był głęboko przemyślany i przemodlony. W piątek ogłoszenie Ewangelii o spotkaniu Jezusa z Nikodemem. Ewangelię wniesiono na stadion, ale swój tekst miał każdy, by mógł indywidualnie przeżyć tamto spotkanie. Potem modlitwa za miasto i przejście na Rynek Główny, przed wizerunek – oczywiście – Jezusa Miłosiernego. Sobota to kerygmat, uroczysta proklamacja. Ogłoszenie najważniejszej prawdy wiary, że Bóg nas kocha. I liczne osobiste świadectwa, że to prawda. Wreszcie niedziela, już w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Koniec, który zarazem jest początkiem, bo w finale uczniowie zostają przez kardynała Dziwisza rozesłani, by głosili Ewangelię. W szkole, w pracy, w rodzinie. W Krakowie.

Miasto piękne i… straszne

Wbrew pozorom to papieskie miasto, miasto stu kościołów, potrzebuje ewangelizacji jak mało które w Polsce. Bo to także miasto stu knajp i niekończącej się fiesty. Na miasto spada prawdziwa lawina turystów, szukających tu mało wyszukanych rozrywek. Nocą Kraków wygląda pięknie… i strasznie. Historyczna stolica Polski to także stolica gier komputerowych i siedziba największych portali internetowych. To stare miasto młodych ludzi, gdzie mieszka 200 tysięcy uczniów i studentów. Marketingowo rzecz ujmując, oni właśnie stanowili główny „target” nowej ewangelizacji. Do nich adresowana była kampania promocyjna, to ich budzono w trakcie happeningów i ściągano na stadion przez media społecznościowe. Jak się okazało, skutecznie. Rozmach akcji „Bliżej. Mocniej. Więcej” porównać można do dużych kampanii marketingowych. 30 plansz reklamowych w najważniejszych punktach miasta, spoty w mediach i środkach miejskiej komunikacji, woda z napisem „Jestem” rozdawana na ulicach. „Haczyk”, jaki zastosowano w kampanii polegał na nieoczywistości zarówno hasła, jak i przesłania. Pomysłodawcy, skupieni wokół Sekretariatu ds. Nowej Ewangelizacji Archidiecezji Krakowskiej chcieli przede wszystkim zaintrygować, skupić na sobie uwagę, co w dużej mierze się udało. – To była preewangelizacja, przygotowanie do właściwego działania. Ewangelizacja jest bowiem możliwa tylko poprzez bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem – tłumaczy bp Grzegorz Ryś, spiritus movens całego przedsięwzięcia.

Płynie rzeka modlitwy

BMW jechało przez Kraków nie przez trzy dni, a przez cały wrzesień. Równolegle do kampanii w mediach przygotowanie do ewangelizacji trwało w kościołach. Głównie poprzez modlitwę. – Wszystko trzeba omodlić, wszystko musi być na kolanach – mówi Krystyna Sobczyk z Diakonii Modlitwy Wstawienniczej, działającej przy Sekretariacie ds. Nowej Ewangelizacji Archidiecezji Krakowskiej. Skala i rozmach tego omodlenia okazały się chyba największym zaskoczeniem, także dla organizatorów. Jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń modlitewnych było „Jerycho”. Przez sześć dni i sześć nocy trwała w kościele św. Katarzyny na Kazimierzu nieustanna modlitwa przed Najświętszym Sakramentem. Kolejne wspólnoty, zmieniając się co 12 godzin, prowadziły modlitwę za ewangelizację i za miasto. Eucharystia, Różaniec, Droga Krzyżowa, Koronka do Miłosierdzia Bożego, suplikacje, adoracja – w sumie 144 godziny nieprzerwanej modlitwy. W akcję włączyły się także siostry zakonne. Za krakowskie BMW trwała (i trwa) modlitwa między innymi w zakonach we Francji, w Niemczech i Austrii. Wiele grup podjęło konkretne zobowiązania. – Śmiało można powiedzieć, że do nieba płynie rzeka modlitwy w tej intencji – mówi Krystyna Sobczyk. Podczas spotkań na stadionie w różne posługi zaangażowanych było około trzech tysięcy wolontariuszy: pilnujących porządku, dbających o obsługę techniczną, występujących na scenie, ale także służących rozmową i modlitwą – zwłaszcza drugiego dnia. – Jest wielka potrzeba modlitwy, dlatego tu jesteśmy – mówi Lucyna ze wspólnoty Rycerstwo Świętego Michała Archanioła, jedna z 500 (!) osób pomagających w modlitwie. Joanna Stabryła ze wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Metanoia” przyznaje, że zaskakiwała ją szczerość i otwartość, z jaką ludzie proszący o wstawiennictwo mówili o swoich problemach. – Przychodziły osoby bardzo poranione, prosiły o modlitwę, a ja płakałam razem z nimi – mówi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Szczęsliwa
    25.10.2012 15:51
    Wiesz, Pawle, owszem było tam dużo ludzi należących do wspólnot, ale byli i szukający Boga. Moja koleżanka wyciągnęła tam znajomych, którzy zwątpili w Boga, zagubili go w naszym zwariowanym świecie. Cudownie było widzieć ich przemianę, kiedy to jeszcze w rozmowie przed ewangelizacją mówili, że to nie ma sensu, że i tak to nic nie da, w trakcie soboty przystąpili do spowiedzi i z uśmiechem na twarzy powiedzieli:" Jezus żyje!:)". Ja osobiście należę do oazy, nie mieszkam w Krakowie, dzielą mnie kilometry od tego pięknego miasta. Kiedy zaproponowano mi, żebym pojechała, pomyślałam, że będzie to coś pięknego, ale... chwile potem narodziły się myśli, że dużo nauki, obowiązków. W czwartek zdecydowałam się jednak, rzucając wszystko, wziąć udział w spotkaniu na stadionie. Nie żałuję!:) Przeżyłam coś wspaniałego, Jezus mnie dotknął, przemienił, wlał pokój w serce, wiedziałam, że mimo tego, że całą niedzielę będę siedzieć nad książkami bo miałam ważne egzaminy w poniedziałek, poczułam, że będzie dobrze. Że zaufałam Bogu i nie zawiodę się na Nim. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że nigdy w życiu nie śpiewałam, klaskałam, tańczyłam w taki sposób jak na stadionie:) bez wstydu, z otwartym sercem- na chwałę Pana. Pierwszy raz w życiu chyba zrozumiałam co to znaczy chwalić Pana całym sobą, całym sercem. Na nowo odnalazłam Boga. Za to, że dał to spotkanie, za to, że sprawił, że znalazłam się tam, za to, co uczynił w tą sobotę niech będzie chwała Panu;)
    doceń 0
  • maria
    25.10.2012 22:43
    Świadectwo z trochę innej strony: Oboje z mężem byliśmy zaangażowani w organizację tego wydarzenia. Naprawdę nie łatwo było pogodzić pracę, dom i kilkumiesięczne zaangażowanie w BMW. A takich jak my było bardzo wielu.. Wydaje mi się, że jeśli ktokolwiek miałby prawo krytykować cokolwiek czy kogokolwiek to właśnie ci, którzy byli w to aktywnie zaangażowani. Świadomie nie chcę szukać "minusów". Z dwóch powodów: Po pierwsze, ludzie angażujący się w przygotowanie (pracą i modlitwą) tego spotkania czynili to z sercem i pasją, ze względu na Boga. Pewnie popełniali błędy, ale na szczęście Bóg był większy od ich błędów. Po drugie: W chwilach kryzysu i zmęczenia Bóg zapewniał nas: "Nie bój się służyć. Tym, którym ty będziesz służyć, Ja usłużę"
    Gdy teraz czytam czy słucham świadectw ludzi, którzy przyszli na stadion cieszę się tym, że Bóg jest wierny Swoim słowom. Z resztą sama też wróciłam ze stadionu duchowo umocniona i odświeżona:)
    doceń 2
  • Agnieszka
    25.10.2012 23:37
    I ja tam byłam i chcę powiedzieć że cudownie było poczuć się wolnym zwłaszcza podczas śpiewu, kiedy to ciało samo tańczyło a z gardła wydobywał się głos.
    A swoja droga Pawle najciemniej pod latarnią więc jeśli my katolicy przeżyliśmy tam nasze nawrócenie to właśnie o to chodziło.
    A biskup Ryś należy do moich faworytów, za ciepło, bliskość, naturalność i przede wszystkim odwagę. Nic nie pociąga bardziej niż przykład a ten idzie jak to mówią z góry.
    Jestem dobrej myśli co do przyszłości. Pozdrawiam
    doceń 2
  • pawel
    30.10.2012 23:33
    Ewenement tego wydarzenia nie polega wcale na miejscu jego organizacji czy na osobach, które tam przyszły. Przyszli ludzie z grup parafialnych, wspólnot zaangażowanych w życie Kościoła i ich ewangelizacja polegała na ich odwadze, na ich poświęceniu, modlitwie, wytrwałości. Sama ich obecność była świadectwem dla wątpiących. Nawrócenie to proces, który przeżywają nie tylko szukający Boga, ale przede wszystkim Ci, którzy już go odnaleźli, ale potrzebują wciąż na nowo pogłębiać z Nim relację. Gratuluję organizatorom, Biskupom, Kapłanom i wszystkim, którzy poprzez pracę i modlitwę choć na chwilę wzbudzili w innych chęć bycia świętym. :)

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL