Nowy numer 43/2020 Archiwum

Rozdwojenie... sumienia

Pikieta pod Spodkiem. „Jak zabija się dzieci w pańskiej klinice, profesorze Wielgoś?” – baner z tym napisem przywitał w Katowicach ginekologów z całej Polski.

Lekarze przyjechali dokatowickiego Spodka naXXXI Kongres Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Obrońcy życia, którzy zjechali się z Warszawy i kilku miast Śląska, już na nich czekali. Wśród wchodzących do Spodka ginekologów był prof. Mirosław Wielgoś, szef Kliniki Położnictwa i Ginekologii w Warszawie, w której zabijane są chore dzieci do 24. tygodnia ciąży. Ta klinika mieści się w szpitalu, który nosi nazwę... Dzieciątka Jezus.

Ratuj nas!

Obok napisu na banerze było widać zdjęcie prof. Wielgosia, zestawione ze zdjęciem dziecka zabitego w 24. tygodniu ciąży. Ginekolodzy-aborterzy nigdy nie używają słowa „dziecko” na określenie ludzi, których zabijają. Wolą używać słowa „płód”. Przechodnie pod katowickim Spodkiem mogli więc zobaczyć sami, czy zakrwawiona główka na zdjęciu należy do dziecka zabitego w majestacie obowiązującego prawa. Na innych banerach było widać ciałko zabitego malca z napisami: „Aborterzy zabijają dzieci z zespołem Downa” i „Ratuj nas!”. Pytaliśmy delegatów wchodzących na kongres ginekologów, co sądzą o pikiecie. Profesorowie i doktorzy, na których trafiliśmy, nie wyglądali na obojętnych. Przeciwnie, byli widocznie poirytowani. – Trudno to komentować. Nie mam ochoty w ogóle o tym mówić – odpowiedział nam delegat w eleganckim garniturze. Na krótkie pytanie dodatkowe, składające się z jednego słowa: „Dlaczego?”, zareagował wybuchem wściekłości: – Ale proszę mnie nie atakować! Palę sobie papierosa! Proszę odejść ode mnie!

W zupełności wystarczy

Inni delegaci ginekolodzy, których prosiliśmy o komentarz, byli spokojniejsi, ale też mieli problemy z umotywowaniem swojej negatywnej opinii o pikiecie. – Jestem zdumiony i zbulwersowany – powiedział nam delegat z Warszawy. – Czy może to pan doktor krótko uzasadnić? – poprosiliśmy. – Nie. Myślę, że to, co powiedziałem, w zupełności wystarczy – zakończył rozmowę. W trochę większym stopniu swoją opinię ujawnił nam kolejny ginekolog. – To jest uwłaczające godności ludzkiej, szczególnie że jesteśmy w Europie. To jest średniowiecze, proszę pana! – tłumaczył. – A dlaczego? – zapy- taliśmy. – Dlaczego?! Bo, proszę pana, decyzja o utrzymaniu ciąży w przypadku wad należy tylko i wyłącznie do pacjentki! – wybuchnął delegat. Odmówił przedstawienia się, powiedział nam tylko, że przyjechał z Warszawy.

Dzieci i krew

Tymczasem obrońcy życia stali sobie dalej spokojnie przed wejściem do Spodka. Biegały między nimi dzieci. – Nie boi się pani, że doznają szoku na widok tych krwawych zdjęć? – zapytaliśmy Annę Holocher z Czechowic-Dziedzic, prowadzącą portal www.aborcjatozbrodnia.pl. Na pikietę przyjechała z trzyletnimi bliźniakami Karolem i Maksymilianem. – Nie, takie małe dzieci jeszcze nie wiedzą, co to jest. Maks powiedział: „O, dziewczynka” na widok tego dziecka już urodzonego. Tego zabitego on po prostu nie widzi, dla niego to jest jakaś czerwona farba – tłumaczyła. – Pikietowaliśmy już z tymi plakatami Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej, gdzie – według naszych informacji – też, niestety, dokonuje się aborcji eugenicznych. Rodziłam w tym szpitalu. Jeden z moich bliźniaków przyszedł na świat z wrodzonym zapaleniem płuc i spędził tam dwa tygodnie pod respiratorem. Lekarze walczyli o jego życie i to naprawdę z poświęceniem. To jest taka niekonsekwencja, że o jedne dzieci walczą, a inne zabijają – powiedziała.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama