Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kadlčik dla Gosc.pl: Jakby sąd zakazał chrztu

Przewodniczący warszawskiej gminy żydowskiej komentuje niemiecki zakaz obrzezania.

Stefan Sękowski: Sąd administracyjny w Kolonii zakazał obrzezania. Jeden z niemieckich portali skomentował sprawę pisząc, iż w ten sposób zdelegalizowano judaizm w Niemczech.

Piotr Kadlčik (przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie): Równie dobrze można by powiedzieć, że w ten sposób zdelegalizowano islam. W Niemczech żyje kilka milionów muzułmanów, liczba ta jest nieporównywalna z liczbą wyznawców judaizmu, których jest w RFN kilkadziesiąt tysięcy. Najbardziej bulwersuje mnie fakt, iż wyrok ten wydano w kraju, którego obywatele właśnie po fakcie obrzezania decydowali o życiu i śmierci milionów Żydów.

To nawrót antysemityzmu w Niemczech?

Nie oceniałbym tego w kategoriach politycznych. Wydaje mi się, że mamy tu do czynienia z nadgorliwością. Doszło do sytuacji, w której czteroletni chłopiec po obrzezaniu otarł się o śmierć. Na tej podstawie sąd wywnioskował, iż skoro dany zabieg raz doprowadził do niebezpiecznej sytuacji, to należy go zakazać, nie bacząc na inne konsekwencje. To tak, jakby po jakimś wypadku samochodowym sąd zakazał jazdy samochodem. Ne jestem prawnikiem, ale nie popieram tej logiki. Z pewnością w jakiejś mierze jest to ograniczanie wolności wyznania.

Dlaczego?

My przeprowadzamy obrzezanie chłopców w 8 dniu po narodzinach, kiedy jest to bardzo proste i nieuciążliwe dla dziecka. To przymierze człowieka z Bogiem, jasno wyrażone w Księdze Rodzaju (17,12). Niech Pan sobie wyobrazi, że jakiś sąd zakazuje chrztu, ponieważ dziecko polane wodą może doznać szoku albo się zachłysnąć.

Nie można obrzezania czymś zastąpić? Katolicyzm zna pojęcie „chrztu pragnienia”, gdy, na przykład, katechumen umiera chcąc przyjąć chrzest wody, a nie ma takiej możliwości.

Odpowiedź jest prosta i znajduje się w Starym Testamencie. Przymierze obrzezania jest przymierzem na zawsze. Oczywiście nie da się go niczym zastąpić.

Tego zabiegu dokonuje się nie tylko ze względów religijnych.

To kolejny problem. Co z dorosłymi, którzy postanowili przejść na judaizm albo islam, albo po prostu mieli kaprys się obrzezać? Co z tymi, którzy zrobili to ze względów zdrowotnych? Rabini nie lubią tego argumentu, tak jak argumentowania za koszernością przez wskazywanie, że to bardzo zdrowa kuchnia. Ale faktem jest, że w społecznościach, w których występuje obrzezanie mężczyzn, zachorowalność na raka szyjki macicy jest o 60-parę procent niższa. Usunięcie napletka zmniejsza u mężczyzn nosicielstwo wirusa wywołującego chorobę u kobiet.

W orzeczeniu sądu istotną rolę gra także stwierdzenie, że rodzice nie mogą za dziecko podejmować decyzji w tak ważnej kwestii.

A może to dziecko pewnego dnia powie: mamusiu, ja nie pójdę już więcej do szkoły, nie będę się uczyć? Czy w takiej sytuacji rodzice nie mogą podjąć za nie decyzji? Rodzice mają wobec dziecka obowiązki i w ich ramach mają prawo zmusić dziecko do pójścia do szkoły. Moim zdaniem zachodzi tu analogia z wychowaniem religijnym.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama