Nowy numer 44/2020 Archiwum

Krwawy biznes

Misjonarze chrześcijańscy jako pierwsi obnażyli horror opisany przez Conrada w „Jądrze ciemności”.

To miało być przedsięwzięcie filantropijne. Największe w dziejach świata. Tak przynajmniej reklamował swoją „misję” król Belgów Leopold II, nazywając Wolnym Państwem Konga swoją ogromną afrykańską posiadłość. Wybrał taką nazwę, choć przecież nie czytał Orwella…

Mordowano wszystkich

Rzeczywiście państwo było wolne, ale wyłącznie dla ludzi działających w imieniu króla, którego Kongo było prywatną własnością. Wolność polegała na tym, że mogli oni dopuszczać się w stosunku do tubylczej ludności okrucieństw, które nawet w tamtej epoce budziły grozę. Pisał o tym Joseph Conrad w swoim „Jądrze ciemności”. Sam spędził jakiś czas w Kongu i szybko zorientował się, na czym polega „cywilizacyjna misja” w tym kraju. Na prowadzonej zbrodniczymi środkami totalnej eksploatacji. „Podbój ziemi, polegający przeważnie na tym, że się ją odbiera ludziom o odmiennej cerze lub trochę bardziej płaskich nosach, nie jest rzeczą piękną, jeśli się w niego wejrzy zbyt dokładnie” – mówił Marlow, narrator powieści. Za wzniosłymi hasłami skrywała się ciemność, czyli zło.

Cywilizacja, o której pięknie mówił Leopold II, przyniosła Afrykanom grabież, nędzę i śmierć. Jak terytorium, liczące ponad 2 miliony km kw., czyli 76 razy większe od Belgii, stało się prywatną własnością króla? Decyzja o tym zapadła w 1885 roku na konferencji w Berlinie. Tam, dokonując podziału Afryki, zabezpieczono interesy państw kolonialnych. Kongo otrzymał Leopold II, który interesował się tym rejonem już wcześniej. Finansował wiele wypraw badawczych, w tym te najgłośniejsze, podjęte przez słynnego podróżnika Henry’ego Stanleya. Król deklarował, że po otrzymaniu kraju na własność wprowadzi otwarty handel oraz będzie wspierał filantropię i misje chrześcijańskie.

„Leopold II zebrał grupę ryzykantów, handlowców i misjonarzy wielu narodowości pod przywództwem słynnego podróżnika Stanleya, by nieść w głąb Afryki prawo, porządek, człowieczeństwo i chronić tubylców” – można było przeczytać w londyńskim „Daily Telegraph” z 1884 roku. Jak to wyglądało naprawdę? Wolnym Państwem Konga rządziły spółki, a zyski szły do kieszeni króla. Według belgijskiego uczonego prof. Daniëla Vangroenweghe’a, Leopold z eksploatacji Konga uzyskał 1,5 miliarda dzisiejszych euro. System eksploatacji był nieskomplikowany.

Krwawe żniwa

Wioskom wyznaczano określone, trudne do wykonania normy zbioru kauczuku, którego ceny w tym czasie poszybowały w górę. Mężczyźni musieli pracować przy zbiorach w lesie całymi dniami, a kobiety i dzieci jako zakładnicy znajdowały się pod nadzorem sił porządkowych, składających się z czarnych żołnierzy, którymi dowodzili biali. W skład tych sił wchodzili często przedstawiciele plemion praktykujących kanibalizm. Kobiety narażone były na masowe gwałty. Karą za niewykonanie normy było odcinanie dłoni, zdarzało się, że mordowano wszystkich mieszkańców wioski. Szerzyły się głód i choroby, bo nie miał kto pracować w polu. O okrucieństwach dokonywanych w Kongu początkowo krążyły tylko pogłoski, którym niewielu dawało wiarę.

Pierwsze świadectwa o panującym w Wolnym Państwie horrorze pochodziły od przebywających tam misjonarzy różnych chrześcijańskich wyznań. „Ręce – ręce mężczyzn, kobiet i dzieci – kładziono w rzędach przed komisarzami, którzy je liczyli, chcąc się przekonać, czy żołnierze nie zmarnowali nabojów… Ten handel kauczukiem jest unurzany we krwi” – pisał jeden z misjonarzy w liście do „Timesa”. Inny donosił, że belgijscy oficerowie kazali swoim ludziom za niewykonanie normy „obciąć głowy mężczyznom i powiesić na palisadach otaczających wioskę, a kobiety i dzieci umieścić na tych palisadach w formie krzyża”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także