Nowy numer 44/2020 Archiwum

Do Boga nie idzie się jak do kiosku

Wypełnij swe śluby złożone Najwyższemu, wtedy wzywaj Mnie w dniu utrapienia.Ps 50,14

Znamy stare polskie przysłowie „jak trwoga to do Boga”. Zwykle powtarzając je, skupiamy się na trwodze. Kiedy czegoś bardzo się obawiamy, a zwłaszcza gdy mamy poczucie, że sami nie jesteśmy w stanie się przed owym zagrożeniem zabezpieczyć, nagle przypomina się nam, że istnieje siła wyższa, Bóg, który „może akurat nas wysłucha”. Problem jednak tkwi w tym, że do Boga nie idzie się jak do kiosku – „2,50” i już mamy. Biblia mówi, że trzeba „wypełniać śluby złożone Najwyższemu” i dopiero wówczas wzywać Go w dniu utrapienia. Można mieć obawę „no tak, ale zawsze czegoś nie wypełnię, więc nigdy Bóg mnie nie wysłucha”. Rzeczywiście, gdyby Bóg nie był miłosierny, tak by było. Jednak Bóg obiecał, że wybaczy nam nasze winy. Jednak musi w nas być staranie wypełniania ślubów – a to już nie jest kwestia naszej słabości, ale decyzji. Czy staram się wypełniać obietnice dane Bogu, czy o nich myślę w moim codziennym życiu? Moje szczere staranie jest kluczem do Bożego miłosierdzia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama