Nowy numer 50/2018 Archiwum

Próżniak i dziwak

O tym, dlaczego Faustyna siedziała za karę na stole, z Ewą K. Czaczkowską rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Scena, którą opisujesz w swej książce: zdumione siostry zauważają, że Faustyna, zamiast pracować, siedzi na… stole. Złośliwie rzucają: „To próżniak”, „dziwak”, „co to będzie za siostra?”.

Ewa K. Czaczkowska: – To był czas, gdy Faustyna była w postulacie, a więc starała się dopiero o przyjęcie do zgromadzenia. Na pewno scena, którą przytaczasz, była ogromnym przeżyciem, skoro przypomniała ją w „Dzienniczku” po… dziewięciu latach. Słowa, które usłyszała, musiały ją bardzo zranić.

Dlaczego siedziała na stole?

– Za karę. Nie zdążyła zmyć naczyń po obiedzie i kucharka kazała jej usiąść na stole, a sama pilnie pracowała. Ówczesne sposoby formowania zakonnic mogą się wydawać dzisiaj, delikatnie mówiąc, zaskakujące. Ale takie były wtedy metody uczenia pokory i posłuszeństwa zakonnego. Takie sytuacje miały pokazać, na ile silna była decyzja wstąpienia do klasztoru.

Co działo się za murami klasztoru, skoro już po trzech tygodniach spakowała manatki i zdecydowała się opuścić postulat?

– Faustyna miała duszę kontemplacyjną. Wyobrażała sobie, że jak wreszcie wstąpi do zakonu, to większość czasu będzie się modlić. Tymczasem w zgromadzeniu, które ją przyjęło, dużą część dnia zajmowała ciężka fizyczna praca. To był najważniejszy powód – tęsknota za zakonem o ściślejszej regule. Ale jej rozterki pogłębiała mistrzyni postulantek matka Janina Bartkiewicz, która wytwarzała u młodych dziewcząt atmosferę lęku. Wprawdzie szybko dostrzegła zjednoczenie Faustyny z Jezusem, ale po kilku latach, gdy już rozeszła się wieść o jej widzeniach, którym niedowierzała, była przeciwna dopuszczeniu jej do ślubów wieczystych. Dla Faustyny decyzja o opuszczeniu klasztoru, do którego dopiero wstąpiła, musiała być bardzo trudna. Przez lata marzyła o wstąpieniu do zakonu. Zrobiła to wbrew rodzicom, właściwie uciekła do Warszawy, by zgodnie z wolą Jezusa tutaj szukać zgromadzenia, które ją przyjmie. Przez rok ciężko pracowała na wyprawkę zakonną...

Dlaczego ostatecznie została?

– Ukazał się jej Jezus, płakał. Gdy Faustyna zapytała: „Jezu, kto Ci wyrządził taką boleść?”, usłyszała: „Ty Mi wyrządzisz taką boleść, jeżeli wystąpisz z tego zakonu. Tu cię wezwałem, a nie gdzie indziej, i przygotowałem wiele łask dla ciebie”. I Faustyna została. Do końca.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł
  • amanda
    27.04.2012 20:15
    Hej,wszyscy fani ks.Natanka, facet przeholował - mówię o pysze !!!!
    doceń 0
  • A
    27.04.2012 21:14
    Nie z czasownikami piszemy osobno. "Nie dowierzała" ma być.
    doceń 0
  • waldi
    27.04.2012 23:32
    A może by tak posłuchać o czym mówi ks. Natanek, a nie tylko "nieposłuszeństwo", "pycha". Takie łatwiutkie i prościutkie określenia nie tylko przeczą miłości bliźniego, lecz świadczą o bezmyślności i braku własnego zdania. Czasem warto bardziej się wysilić.
    doceń 1
  • raz jeszcze na temat
    28.04.2012 00:27
    Amanda! tylko nie "facet". Kto ciebie wychowywał! On jest księdzem, a nie jakimś twoim "facetem".
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji