Nowy numer 44/2020 Archiwum

Seremet: Gest prok. Przybyła jak moralny szantaż

Prokuratorzy czekali na moją decyzję ws. szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej; to był czytelny sygnał - tak wniosek o odwołanie Krzysztofa Parulskiego uzasadniał w środę prokurator generalny Andrzej Seremet. Dodał, że nie widzi powodów do swej dymisji.

Sejmowa komisja sprawiedliwości zebrała się w środę, żeby omówić sytuację w prokuraturze po wydarzeniach z zeszłego tygodnia w Poznaniu, gdzie postrzelił się płk Mikołaj Przybył, prokurator wojskowy. Jak potem tłumaczył, chciał tym gestem ratować prokuraturę wojskową pod kierunkiem gen. Parulskiego.

"Gest prok. Przybyła odebrałem jako rodzaj moralnego szantażu, który w publicznym dyskursie w demokratycznym państwie nie może być stosowany, obrona swojego przełożonego takimi metodami jest absolutnie niedopuszczalna" - ocenił Seremet.

Ujawnił on, że po incydencie samopostrzelenia się prok. Przybyła 9 stycznia zadzwonił do gen. Parulskiego. "W telefonicznej rozmowie podjętej z mojej inicjatywy gen. Parulski obciążył mnie odpowiedzialnością za incydent w Poznaniu, po czym przerwał połączenie; próby ponownego skomunikowania się z moim zastępcą okazały się bezskuteczne" - mówił prokurator generalny.

Tamte zdarzenia wywołały lawinę komentarzy, konferencje prasowe Seremeta i Parulskiego, prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska. Mediować w sprawie ma w przyszłym tygodniu Krajowa Rada Prokuratury, a środowa decyzja Seremeta wywołała komentarz Kancelarii Prezydenta, że Komorowskiemu jest przykro, iż prokurator generalny nie czekał na to posiedzenie. "Uczyniłem to, co do mnie zgodnie z prawem i moim sumieniem należało" - odpowiedział na to Seremet i dodał, że jego zdaniem mediacja jest możliwa między skłóconymi równorzędnymi osobami - a to nie ten przypadek.

Jeszcze przed posiedzeniem komisji Seremet potwierdził, że zwrócił się do szefa MON Tomasza Siemoniaka o stanowisko w sprawie powołania w miejsce Parulskiego płk. Jerzego Artymiaka. Jak powiedział, ruch jest teraz w gestii MON. Jak podkreślił, sprawa trafi do prezydenta dopiero kiedy razem z MON wypracują wspólne stanowisko.

Posłów prokurator zapewnił, że niezależnie od zdarzeń z Poznania i ich konsekwencji, 6,3 tysiąca prokuratorów w Polsce pracuje bez zakłóceń. "Ale jednocześnie sześć tysięcy trzystu prokuratorów oczekiwało na mój ruch - oczekiwało, czy prokurator generalny będzie tolerował wystąpienia, które w jawny sposób kontestują jego pozycję" - dodał, uzasadniając swój wniosek o odwołanie Parulskiego.

Jak podkreślił, gdyby przeszedł do porządku dziennego nad sytuacją z Parulskim, dałby "czytelny sygnał, że przystaje na takie zachowania". "Dziś takie zachowanie, a być może jutro jakiś prokurator apelacyjny sprzeciwiłby się temu, żebym etat prokuratora rejonowego z jakiejś miejscowości przesunął do innej" - wyjaśniał.

Seremet nie chciał odpowiadać na pytanie, co będzie, jeśli prezydent nie zgodzi się na odwołanie szefa NPW. Prosił o zadanie mu takiego pytania wówczas, jeśli taka byłaby decyzja Komorowskiego.

Zarazem prokurator generalny oświadczył, że nie widzi podstaw do swojej dymisji, bo uznaje, że jego rola w ostatnich wydarzeniach nie uzasadnia potrzeby rozważania ustąpienia ze stanowiska. "Jeżeli mówimy o tym, że prokurator generalny ponosi odpowiedzialność za funkcjonowanie prokuratury w całości, to rozwiązanie, że powołuje i odwołuje mojego zastępcę prezydent - a w przypadku naczelnego prokuratora wojskowego po uzgodnieniu mojego stanowiska z szefem MON - stwarza sytuację, że możliwość doboru przeze mnie zastępców jest wysoce ograniczona" - ocenił.

Pytany o swój pogląd na temat dalszego funkcjonowania prokuratury wojskowej Seremet powiedział, że ostatnie wydarzenia utwierdzają go w przekonaniu, że trzeba struktury prokuratury wojskowej wcielić do struktur powszechnych. Zapewnił, że "nie oznacza to pogorszenia statusu prokuratorów wojskowych, odebrania im jakichkolwiek przywilejów bądź odebrania im jakichkolwiek prowadzonych przez nich spraw".

Seremet powtórzył opinię, którą wiele razy wcześniej wypowiadał, że byłoby lepiej, gdyby zapisy o prokuraturze znalazły się w konstytucji. "Przed prokuraturą stoją wyzwania ustrojowe, reforma tej instytucji nie jest jeszcze zakończona" - powiedział. Jak mówił, ta reforma została zapoczątkowana rozdzieleniem funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego w 2010 r.

« 1 2 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama