Nowy numer 44/2020 Archiwum

Prokuratura w kryzysie

Sprawa prokuratora Przybyła ujawniła głęboki kryzys prokuratury wojskowej, ale także cywilnej. Sytuacja dojrzała do zmian.

Prokurator Przybył strzelił do siebie w geście protestu przeciwko planom włączenia prokuratury wojskowej do cywilnej. Wbrew swoim zamiarom dał mocny argument za realizacją tych planów. Upubliczniony został spór na ten temat, toczony między prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem a jego zastępcą, szefem Naczelnej Prokuratury Wojskowej, gen. Krzysztofem Parulskim. Ten ostatni pozwolił sobie na publiczne krytykowanie przełożonego, co jest niedopuszczalne i pokazuje głęboki kryzys prokuratury wojskowej. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi też prok. Seremet, pod którego rządami prokuratura zaczyna coraz bardziej przypominać przeciekający statek. Jednak nie jest to tylko problem personalny. Po dwóch latach od rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego widać, że ten model się nie sprawdza. Dostrzegają ten fakt sam prokurator generalny i rząd, a publicznie wyraził prezydent, który odnosząc się do kryzysu wywołanego gestem prok. Przybyła, stwierdził, że rząd i parlament powinny jak najszybciej określić docelowy model prokuratury.

Niesłuszny protest

Przedstawiciele cywilnych grup zawodowych protestują przeciwko działaniom uderzającym w ich interesy, strajkując lub organizując uliczne manifestacje. Wojskowy sięgnął po bardziej drastyczny środek, strzelając do siebie. Okoliczności wskazują, że nie chodziło mu o samobójstwo, lecz o mocny sygnał, który poruszy opinię publiczną. I poruszył. Tyle że nawet najbardziej dramatyczna forma sprzeciwu nie musi oznaczać, że protestujący ma rację. W tym przypadku nie ma.

Za włączeniem pionu wojskowego prokuratury do cywilnego przemawiają poważne argumenty. Armia zmniejszyła liczebność z 400 tys.
do ok. 100 tys., a liczba spraw prowadzonych przez prokuratorów wojskowych znacznie spadła, np. w 2009 r. w stosunku do 2008 r. o 30 proc. Rocznie prokuratorzy wojskowi prowadzą średnio 15 spraw. Ich cywilni koledzy aż 183. Dlatego prok. Seremet powołał specjalny zespół, zresztą z prok. Parulskim na czele, który miał opracować propozycje zmian. Środowisko wojskowych przeciwstawiało się koncepcji całkowitej likwidacji prokuratury wojskowej albo włączeniu jej struktur do cywilnej. Gen. Parulski proponował, aby zachować pion wojskowy, obarczając go dodatkowymi sprawami, np. „interesami majątkowymi sił zbrojnych”. Gdy stało się jasne, że przeważyła koncepcja włączenia do prokuratury cywilnej, środowisko wojskowe podjęło otwartą wojnę z prok. Seremetem.

Wojskowi kontra cywile

Sprawa ma jeszcze kilka innych wymiarów. Najważniejszy to kwestia cywilnej kontroli nad wojskowymi. Choć teoretycznie prokurator generalny jest zwierzchnikiem naczelnego prokuratora wojskowego, w rzeczywistości prokuratura wojskowa to państwo w państwie, które alergicznie reaguje na próby kontroli cywilnej. Pokazała to sprawa Marka Pasionka, cywilnego prokuratora oddelegowanego do prokuratury wojskowej w Poznaniu jeszcze za rządów PiS, w celu sprawowania cywilnego nadzoru. W tym czasie Parulski był w owej prokuraturze szefem, pracował tam także płk Przybył. Obecność Pasionka była solą w oku wojskowych.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama