GN 43/2020 Archiwum

Unia nowa czy lepsza?

Kończą się prace nad unią fiskalną, której Polska stanie się członkiem. Pożytek z tego będzie wątpliwy, a ograniczenia mogą być kłopotliwe w przyszłości.

Sprawa ciągnie się od grudnia 2011 r., kiedy na szczycie w Brukseli ustalono, że podpisana zostanie nowa umowa międzyrządowa, której głównym celem jest zwiększenie dyscypliny w sferze euro. Ponieważ przeciwko unii fiskalnej wypowiedziała się Wielka Brytania, negocjowany właśnie traktat przyjmie formę umowy międzyrządowej, a nie regulacji obowiązującej w całej Unii. W umowie zapisane zostaną rygory budżetowe dla krajów strefy euro, a więc my nie będziemy im obecnie podlegać. Sygnatariusze unii fiskalnej, którzy złamią te zasady, będą automatycznie obciążeni karami nakładanymi przez Europejski Mechanizm Stabilizacyjny.

Więksi mogą więcej

Ta instytucja od połowy bieżącego roku zastąpi Europejski Fundusz Stabilizacyjny, który obok Międzynarodowego Funduszu Walutowego pełnił ważną rolę w ratowaniu krajów zagrożonych bankructwem w strefie euro. Problem w tym, że Europejski Mechanizm Stabilizacyjny z siedzibą w Luksemburgu będzie kolejną międzynarodową strukturą, która dysponując 700 mld euro, praktycznie pozostawać będzie poza wszelką kontrolą nie tylko obywateli, ale nawet rządów i europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Pogłębia to proces alienacji instytucji unijnych oraz ograniczania praw krajów członkowskich, które z każdą zmianą mają coraz mniejszy wpływ nie tylko na rozstrzygnięcia zapadające w Brukseli, ale i na własną gospodarkę. Nikt już w Brukseli nie mówi o solidarności czy zasadach pomocniczości, które legły u podstaw konstrukcji Unii.

Liczy się interes najsilniejszych, a nawet tak poważne unijne instytucje jak Komisja Europejska czy parlament stają się atrapami, gdyż najważniejsze decyzje zapadają podczas spotkań przywódców Francji i Niemiec. Tak było także w przypadku unii fiskalnej, której projekt ogłoszono, zanim odbył się szczyt w Brukseli. W wyraźniej opozycji do tego kierunku jest dzisiaj tylko Wielka Brytania, która odrzuciła projekt unii fiskalnej. Sceptycznie odniosły się także rządy Szwecji, Czech i Węgier, choć ostatecznie pod tą inicjatywą się podpisały.

Jesteśmy za, ale po co?

Premier Tusk i jego ministrowie od początku byli gorącymi zwolennikami unii fiskalnej, choć Polska do strefy euro nie należy. Uzasadniano to tym, że dzięki zaangażowaniu Polska znajdzie się w „twardym unijnym jądrze”. Później twierdzono, że nasz kraj będzie mógł jako obserwator uczestniczyć w obradach 17 krajów, które mają euro. Po kilku tygodniach okazało się jednak, że nie ma żadnego „twardego jądra”. Wątpliwy jest także nasz status jako członka unii fiskalnej. O potrzebie udziału Polski w działaniach na rzecz powstania unii fiskalnej przekonany jest prof. Maciej Szpunar, wiceminister spraw zagranicznych, który uczestniczy w negocjacjach nad ostatecznym jej kształtem. – Wchodzimy do tej struktury, ponieważ nie chcemy dopuścić do faktycznego rozbicia Unii Europejskiej opierając się na kryterium posiadania wspólnej europejskiej waluty. Gdyby to nastąpiło, mielibyśmy do czynienia z powstaniem Unii bis jako centrum integracji europejskiej. Mylą się ci, którzy twierdzą, że możemy funkcjonować na peryferiach Unii, czerpać z członkostwa korzyści, a jednocześnie nie uczestniczyć w rozwiązywaniu problemów strefy euro, dlatego że w niej nie jesteśmy. Gdyby doszło do takiego podziału, kraje skupione w nowej strukturze szybko mogłyby zmienić zasady funkcjonowania całego obszaru, zmieniając na przykład zasady dystrybucji funduszy strukturalnych, z których tak bardzo korzystamy, i dostosować je głównie do własnych potrzeb. Nie byłoby to dla nas korzystne. Współtworząc unię fiskalną, zachowujemy spoistość Unii w takim wymiarze, jaki obecnie jest możliwy – mówi. Zwraca uwagę, że Polska dąży do tego, aby w nowej strukturze, która powstanie po podpisaniu umowy, nasz kraj mógł uczestniczyć w możliwie pełnym zakresie, nawet jeśli w początkowej fazie, jako państwo poza strefą euro, nie będziemy mieli prawa głosu w sprawach dotyczących wspólnej waluty. Fakty jednak są takie, że projekt unii fiskalnej nie przewiduje dla krajów spoza euro, a więc także Polski, żadnego specjalnego statusu. Jesteśmy w tym dokumencie traktowani podobnie jak Wielka Brytania, która zapowiedziała, że unii fiskalnej nie podpisze.

Kto będzie egzekwował prawo?

Prawdopodobnie upadnie także propozycja zaangażowania Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu do rozstrzygania sporów między krajami, które podpiszą unię fiskalną i będą otrzymywały wsparcie, a nie wywiążą się z zobowiązań do przestrzegania dyscypliny budżetowej. Prawnicy zwracali uwagę, że Trybunał nie miał wcześniej kompetencji do rozstrzygania takich sporów, a więc trudno dzisiaj rozważać, aby był egzekutorem zapisów unii fiskalnej. – Egzekucja zapisów unii fiskalnej będzie polegała na zapisaniu w prawie krajowym, a najlepiej w konstytucji krajów sygnatariuszy, zawartych w tym dokumencie mechanizmów kontrolnych, przede wszystkim zasady, że nie można przekraczać progu 3 proc. zadłużenia i 60 proc. krajowego produktu brutto. Stworzy to zależność między umową międzynarodową, jaką będzie unia fiskalna, i przepisami prawa krajowego, co ułatwi egzekucję tych zobowiązań – podkreśla prof. Szpunar. Nie przewiduje, aby w przypadku naruszeń unii fiskalnej dochodziło do regulacji na drodze sądowej, o czym ostatnio informowały media. Jeśli w tej sprawie będzie się wypowiadał Trybunał w Luksemburgu, to jedynie w kwestii, czy kraje, które zobowiązały się do odpowiednich zmian we własnym prawie, rzeczywiście tego dokonały.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się