Nowy numer 43/2020 Archiwum

Na tropach Tomka

Autor popularnej serii podróżniczej prawie w ogóle nie podróżował. A mimo to jego książki świetnie odtwarzały realia egzotycznych krajów.

Gabinet Alfreda Szklarskiego wygląda tak, jakby czas od dwudziestu lat nie ruszył się z miejsca. Biurko stoi jak stało, na nim maszyna do pisania i kolekcja nieodłącznych fajek. Stara poniemiecka szafa z książkami też nie zmieniła położenia. Zdradza gościom, co czytał Alfred Szklarski. Za to kolekcja masek ze wszystkich kontynentów, którą obwieszone są ściany, to już domena żony. – Zwiedziłam trzy czwarte świata i gdybym jeszcze raz się urodziła, to wszystkie pieniądze wydawałabym na zwiedzanie – mówi 97-letnia pani Krystyna. – Mąż namawiał mnie na te podróże. Jak przyjeżdżałam, musiałam mu wszystko dokładnie opowiadać.

Myślenie, czyli praca
Co ciekawe, on sam nie podróżował prawie w ogóle. Kiedy raz w życiu wybrał się z żoną w dalszą podróż, do Egiptu, zatruł się daktylami i o mało nie przypłacił tego życiem. Obce kraje przemierzał za to w wyobraźni. To dzięki niej czytelnicy mieli wrażenie, że znał opisywany świat od podszewki. Ale cały proces twórczy poprzedzał wnikliwymi studiami geograficznymi i historycznymi. – Dzisiaj mamy internet, więc patrzy się na to zupełnie inaczej, ale wtedy książki o Tomku były prawdziwym źródłem wiedzy o egzotycznych krajach – twierdzi Bożena Szklarska-Nowak, córka pisarza. – To wymagało długich przygotowań. Ojciec sporządzał notatki ręcznie, a potem kładł się na tapczanie i… myślał. Wydawało się, że nic nie robi, ale on układał w głowie fabułę. Wreszcie po iluś dniach wstawał z łóżka, siadał przy maszynie i pisał. To, co stworzył, testował na mamie, bracie i na mnie. Mieliśmy wręcz obowiązek czytania. Czasem chciało się przeskoczyć jakiś przydługi fragment i to już była wskazówka dla ojca, że trzeba coś zmienić. Ale zwykle pochłanialiśmy z zainteresowaniem kolejne rozdziały.


Pani Bożena wspomina, że życie rodzinne skupiało się wokół ojca. – Był człowiekiem superrodzinnym – mówi. – Interesował się naszymi sprawami, co miało też swoje minusy. Kiedy mówił, że mam wrócić o 22.00, to nie było dyskusji. A gdy pierwszy raz pojechałam ze swoją rodziną autem na Węgry, o mało nie dostał zawału. Ale wiedziałam, że zawsze mogę na niego liczyć.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także