Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ksiądz nie mógł dokończyć kazania

To się działo podczas pierwszego w Warszawie spotkania ekumenicznego. Odbyło się ono kilka miesięcy przed rozpoczęciem Soboru Watykańskiego II.

Ks. Aleksander Fedorowicz z powodu ogromnego wzruszenia nie był w stanie dokończyć kazania – taka była atmosfera pierwszego nabożeństwa ekumenicznego, które 50 lat temu odbyło się w warszawskim kościele św. Marcina. Odprawiono je na kilka miesięcy przed rozpoczęciem Soboru Watykańskiego II, który włączył oficjalnie Kościół rzymskokatolicki w nurt działalności ekumenicznej. 19 stycznia, w rocznicę tego wydarzenia, w kościele św. Marcina kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, przewodniczyć będzie Mszy św. w intencji jedności chrześcijan.

Przed Soborem

W środowiskach katolickich od dłuższego czasu narastała świadomość, że rozbicie chrześcijaństwa i wrogość wyznawców Chrystusa jest skandalem dla świata. Toteż z wielką nadzieją powitały one wybór na papieża Jana XXIII, który w swej pierwszej encyklice poprosił chrześcijan innych wyznań, aby pozwolili nazywać siebie braćmi i synami. Wielkie nadzieje wzbudziło też ogłoszenie przez tego papieża Soboru Watykańskiego II, który miał się otworzyć na inne Kościoły chrześcijańskie.

Jeszcze przed Vaticanum II w Warszawie, z inicjatywy ks. infułata Stanisława Mystkowskiego, powstała 1 października 1961 r. Sekcja Ekumeniczna przy Studium Duszpasterskim Warszawskiej Kurii Metropolitalnej. Ks. Mystkowski zaprosił do współpracy s. Joanną Lossow, franciszkankę służebnicę krzyża, która z biegiem lat stanie się czołową postacią polskiej ekumenii. Tych dwoje ludzi podjęło inicjatywę zorganizowania 10 stycznia 1962 r. w kościele św. Marcina pierwszego nabożeństwa ekumenicznego z udziałem przedstawicieli innych Kościołów chrześcijańskich. Ustalono, że Mszę św. (jeszcze w języku łacińskim) odprawi ks. infułat Mystkowski, homilię wygłosi ks. Aleksander Fedorowicz, a liturgię objaśniać będzie gościom ks. Bronisław Dembowski, rektor kościoła św. Marcina, późniejszy biskup włocławski. Na to historyczne nabożeństwo przybyli: bp Zygmunt Michelis i ks. Otto Krenz z Kościoła ewangelicko-augsburskiego wraz z siostrami diakonisami, bp Jan Niewieczerzał z Kościoła ewangelicko-reformowanego i ks. prof. Jerzy Klinger z Kościoła prawosławnego i kilku innych duchownych różnych wyznań.


Łzy katolickiego kaznodziei

Chór alumnów seminarium księży marianów oraz sióstr franciszkanek służebnic krzyża z wielkim przejęciem odśpiewał ze śpiewników ewangelickich pieśń Josepha Haydna „O Jezu, wszak to sprawa twa”, oraz kolędę prawosławną „W Jordanie, w czasie chrztu Twego, Panie”. Ogromne wzruszenie udzieliło się kaznodziei, ks. Aleksandrowi Fedorowiczowi, któremu słowa uwięzły w gardle i nie pozwoliły dokończyć homilii. Przed zejściem z ambony zdołał powiedzieć: „Bracia, niech nie wygasa nigdy ten płomień miłości ewangelicznej, który został dziś zapalony przez Ducha Świętego w naszych sercach”. Przechodząc koło s. Joanny Lossow, spiritus movens całego przedsięwzięcia, ks. Fedorowicz powiedział: „Wszystko zepsułem”. Franciszkanka odpowiedziała kaznodziei: „Nic ksiądz nie zepsuł”. Jak się później okazało, łzy katolickiego księdza miały dla ewangelickich pastorów większą wymowę niż najwspanialsze kazanie.

Kilkanaście dni później, 22 stycznia, nastąpiła swoista rewizyta, kiedy to oficjalna delegacja Kościoła rzymskokatolickiego wzięła udział w nabożeństwie w świątyni ewangelicko-augsburskiej św. Trójcy w Warszawie. Atmosfera była wspaniała. Płomienne kazanie wygłosił bp Michelis. Ujawnił on nieznany opinii publicznej fakt, że po spaleniu tej luterańskiej świątyni przez hitlerowców we wrześniu 1939 r. pierwszą ofiarę na jej odbudowę złożył od siebie i swego katolickiego proboszcza kapelan dawnego szpitala ewangelickiego przy ul. Karmelickiej. Pastor Michelis w kazaniu powiedział znamienne słowa: ” Nikt mi nie może zabronić wyciągnąć bratniej dłoni do mego brata w Chrystusie z jakiegokolwiek Kościoła chrześcijańskiego i nikt nie odważy się stanąć między nim a mną, skoro staje między nami Chrystus i łączy nasze ręce w swojej dłoni”. Kilkadziesiąt lat później, w maju 2006 r., papież Benedykt XVI przemawiając w tej samej świątyni podczas swej pierwszej pielgrzymki do Polski powiedział w czasie ekumenicznego spotkania: "Wraz z wami dziękuję za dar tego spotkania i wspólnej modlitwy. Upatruję w nim jeden z etapów realizacji mocnego postanowienia, które uczyniłem na początku mego pontyfikatu, że sprawą priorytetową w mojej posłudze będzie przywrócenie pełnej i widzialnej jedności chrześcijan".

« 1 2 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama