Nowy numer 43/2020 Archiwum

Świadectwo wpisane do księgi życia

Abp Skworc w 70. rocznicę śmierci bł. Ks. Emila Szramka: Wierzymy, że ich świadectwo i całopalna ofiara zostały wpisane do Księgi życia

"Czasy, w których żyli i umierali polscy duchowni - męczennicy, można śmiało nazywać apokaliptycznymi. Wierzymy, że ich świadectwo i całopalna ofiara zostały wpisane do Księgi życia, skąd nikt nie zdoła wymazać ich imienia" - stwierdził metropolita katowicki 13 stycznia br. w homilii wygłoszonej w Kościele Mariackim w Katowicach w dniu 70. rocznicy śmierci bł. Emila Szramka. We Mszy uczestniczyli uczniowie katolickiego zespołu szkół noszącego imię błogosławionego męczennika.

"Chrystus zaprosił nas dzisiaj na Eucharystię. Przychodzimy do Niego razem z naszym patronem bł. Emilem Szramkiem jako społeczność szkolna nosząca Jego imię. Razem z nim są polscy duchowni, zamordowani w nazistowskich obozach koncentracyjnych, w sowieckich łagrach i komunistycznych więzieniach, w krajach misyjnych; z rąk znanych i nieznanych oprawców" - mówił metropolita katowicki. Dodał, że odniesionych przez nich zwycięstwach czytamy w ich życiorysach. "W słowie "czytać" zawiera się pokrewne mu słowo "czcić". Dziś owo "czcić" wyrażamy poprzez pamięć i modlitwę; poprzez spotkanie z błogosławionym Patronem w przestrzeni liturgii".

Podkreślił, że natchnione Bogiem słowo stało się treścią życia pomordowanych duchownych. Dało początek ich wstrząsającym życiorysom, nade wszystko duchowym biografiom pisanym miłością aż do przelania krwi. "Słowo, które daje życie, stało się również poręką ich trwania w wieczności przed Bogiem" - stwierdził abp Skworc.
Przywołał również fragment obozowych wspomnień kard. Ignacego Jeża: "Były w obozie momenty duchowego światła i to bardzo wyraźnego. Solidarność w pełnym tego słowa znaczeniu między więźniami: wyzwolona wspólną, ciężką dolą, była zadziwiająca. Pomoc wzajemna, głównie, gdy ktoś znalazł się w jeszcze trudniejszej sytuacji jak moja.

Wsparcie duchowe udzielane jeden drugiemu, boć innego dać nie było można, pomagało bardzo skutecznie przezwyciężyć najtrudniejsze momenty. Modlitwa - życie duchowe w takiej sytuacji jest nieprawdopodobną pomocą. Świadomość, że jest Ktoś ponad tym wszystkim, co przeżywało się w obozie, że On tym kieruje, że On ma to wszystko w swoim ręku, że nie jestem "zapomnianym" - to wspaniała świadomość, będąca źródłem duchowej siły, to było najważniejsze".
Zwracając się do uczniów i nauczycieli metropolita katowicki wskazał: "Chodzić w światłości oznacza być widzialnym przykładem miłości i wierności, czystości i prawdy, ubóstwa i posłuszeństwa, to być świadkiem Chrystusa, jedynego Odkupiciela Człowieka".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama