Nowy numer 28/2020 Archiwum

Baśń, która woła

Ewangelia nie zniosła legend, ale je uświęciła – pisał Tolkien. Zdaniem autora „Władcy pierścieni”, w mitach i baśniach objawia się najgłębsza prawda o świecie. 2 września 2013 r. mija 40. rocznica śmierci pisarza.

Serce człowieka nie składa się z kłamstw, ale przepełnia je mądrość Jedynego Mędrca, którego przywołuje w nieskończoność, by ocalił jego duszę skrzywdzoną przez zło… – napisał Tolkien w „Mythopoei”. Słowa te adresował do autora „Opowieści z Narnii”, C.S. Lewisa, z którym toczył gorące spory na temat mitów. Dyskusje odbywały się pod koniec lat dwudziestych ub. wieku w oksfordzkim pubie „The Eagle and Child”. Spowici mgiełką fajkowego dymu młodzi wykładowcy rozprawiali tu przy piwie o swoich literackich fascynacjach. Podczas jednej z takich rozmów Lewis nazwał mit i baśń kłamstwem. Te słowa bardzo dotknęły Tolkiena. Autor „Władcy pierścieni” twierdził, że w mitach i baśniach objawia się najgłębsza prawda o świecie; ta sama, która zawarta jest w Ewangelii. Po latach, w jednym ze swoich esejów, nazwał Ewangelię „istotą baśni”, ponieważ „mówi o wielu cudach, osobliwie artystycznych, pięknych i poruszających: »mitycznych« w swej doskonałości i pełni (…). Baśń ta wtargnęła w historię i świat pierwotny (…). Sztuce nadano wymiar prawdy. Bóg jest Panem aniołów i ludzi, i elfów. Legenda i historia spotkały się i zlały w jedno (…). Ewangelia nie zniosła legend, ale je uświęciła”. Zdaniem Tolkiena, baśń powinna mieć przesłanie ewangeliczne, nieść pocieszenie. „Niemal zaryzykowałbym twierdzenie, że każda baśń winna kończyć się szczęśliwie” – pisał.

Idylla i cierpienie

Baśń Johna Ronalda Reuela Tolkiena zaczęła się w Oranii, na terytorium dzisiejszego RPA. To tu, 3 stycznia 1892 r., przyszedł na świat. Pierwsze lata jego życia naznaczyły dramatyczne wydarzenia. Jako roczne dziecko został ukąszony przez tarantulę. Prawdopodobnie umarłby, gdyby nie przytomność niani, która natychmiast wyssała jad. Obrazy olbrzymich, jadowitych pająków będą później pojawiać się wielokrotnie w jego dziełach. W 1895 r. Tolkien przyjechał do Anglii razem z matką, która źle znosiła afrykański klimat. Jego ojciec, urzędnik Bank of Africa, został na miejscu i wkrótce zmarł z powodu ciężkiego wewnętrznego krwotoku. Pół roku później odszedł również dziadek chłopca, przytłoczony śmiercią swojego syna. Problemy finansowe rodziny spowodowały wówczas, że Tolkienowie musieli wyprowadzić się z Birmingham na przedmieścia. Tu pisarz spędził kolejne cztery lata życia. W jego głowie utrwalił się obraz wiejskiej idylli, która po latach stała się inspiracją dla baśniowego Shire. Matka Tolkiena, Mabel, przeszła w 1899 r. na katolicyzm. Ta decyzja matki i wychowanie, które od niej otrzymał, zaważyły na całym jego życiu i twórczości. „Jestem wierzącym rzymskokatolickim chrześcijaninem” – wyznawał. Również o swoim najbardziej znanym dziele mówił: „»Władca pierścieni« jest fundamentalnie religijnym i chrześcijańskim dziełem, początkowo niezauważalnie, ale z pełną świadomością przy powtórnym spojrzeniu”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama