Nowy numer 50/2019 Archiwum

Nieugięty

„To wyjątkowo niebezpieczny klecha” – napisał szef gestapo w Tyrolu, charakteryzując ks. Carla Lamperta. Zgilotynowany w listopadzie 1944 r. kapłan został beatyfikowany w 67. rocznicę swej męczeńskiej śmierci.

Jako obywatel III Rzeszy odważnie występował w obronie wolności religijnej i praw człowieka. Nie załamał się w czasie uwięzienia, pobytu w obozie koncentracyjnym, podczas tortur i wielogodzinnych przesłuchań. Wychował się w wielodzietnej rodzinie rolnika w miejscowości Göfis w Vorarlberg, górzystej, najbardziej na zachód wysuniętej prowincji Austrii, której mieszkańcy znani są z przywiązania do tradycji oraz dialektu, ale i do wiary. Po kilkunastu latach pracy duszpasterskiej w miasteczku Dornbirn, leżącym w pobliżu jego rodzinnej wioski, został wysłany na studia do Rzymu. Gdy wrócił, podjął pracę w sądzie kościelnym w Innsbrucku (Tyrol).

Po Anschlussie

Wielka polityka w jego życie wkroczyła w marcu 1938 r., kiedy Austria w wyniku tzw. Anschlussu (przyłączenia) stała się częścią III Rzeszy. Zdecydowana większość Austriaków poparła wówczas Hitlera. Zmiany nastąpiły także w Innsbrucku, który stał się siedzibą władz nowej prowincji o nazwie Reichsgau Tirol-Vorarlberg. Szefem administracji i struktur partyjnych w jednej osobie, jako gauleiter, został fanatyczny nazista Franz Hofer. W listopadzie 1944 r. napisał memoriał do Hitlera, w którym proponował zamienić całą prowincję w twierdzę alpejską, bronioną do ostatniego żołnierza. U boku Hofera działał okrutny szef gestapo w Innsbrucku, Werner Hilliges, przysłany z Berlina, zaufany człowiek Heinricha Himmlera. Nienawidził katolików jako wrogów III Rzeszy i tępił ich na wszystkie sposoby. Także Hofer chciał być prymusem polityki wyznaniowej III Rzeszy. Zakazał objęcia urzędu przez biskupa Paula Ruscha, który miał być administratorem apostolskim dla tyrolskiej części ówczesnej administratury apostolskiej Innsbruck-Feldkirch.

W takich okolicznościach na jej czele od stycznia 1939 r. stanął ks. Lampert z formalnym tytułem prowikariusza. W rzeczywistości nadzorował pracę wszystkich instytucji kościelnych na tym terenie. Konflikt z władzami rozpoczął się, gdy zaprotestował przeciwko ograbieniu w marcu 1940 r. klasztoru Nieustającej Adoracji w Innsbrucku i wygnaniu stamtąd zakonnic. Miał to być wstęp do ogłoszonej przez gauleitera akcji „oczyszczania” prowincji z zakonów. Ks. Lampert został wówczas aresztowany po raz pierwszy, ale po 10 dniach go zwolniono. Ponownie znalazł się za kratami, gdy informację o szykanowaniu zakonów przekazał do Radia Watykańskiego. Hilliges zamierzał mu wytoczyć proces za „szpiegostwo na rzecz Watykanu”. Ponieważ jednak nie miał dowodów, musiał opornego księdza wypuścić. Szef gestapo wiedział jednak, że dopóki ks. Lampert będzie na wolności, nie uda się złamać ducha miejscowych katolików, a to oni byli jego największym problemem. Już po swoim aresztowaniu w 1945 r. zeznał, że w Tyrolu i Vorarlbergu najgorszym przeciwnikiem nazistów nie byli komuniści czy Żydzi, ale duchowieństwo katolickie, które miało silny wpływ na miejscową ludność. A Lampert był wśród nich najgorszy.

Do obozu za nekrolog

Okazja pojawiła się w maju 1940 r., gdy prasa kościelna zamieściła nekrolog podpisany przez ks. Lamperta. Wspominał w nim bestialsko zamordowanego w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie ks. Ottona Neururera (męczennika, powieszonego w bunkrze do góry nogami za to, że udzielił chrztu współwięźniowi, beatyfikowanego w 1996 przez Jana Pawła II). W nekrologu znalazło się stwierdzenie, iż „nigdy nie zapomnimy, jak on zmarł”, oraz informacja, że stało się to w Weimarze/Buchenwaldzie. Gauleiter wpadł we wściekłość. Już wcześniej Lampert interweniował w sprawie ks. Neururera, domagając się jego zwolnienia z obozu i zapowiadając dalsze protesty w tej sprawie. Dlatego informacja o śmierci Neururera w obozie miała być tajemnicą. Tylko najbliższa rodzina mogła pożegnać urnę z jego prochami. Ks. Lampert swym nekrologiem zniszczył ten plan, więc jego zuchwalstwo musiało być ukarane. 5 lipca 1940 r. został znów aresztowany, ale tym razem szybko nie odzyskał wolności. Osadzono go w KL Dachau, skąd przewieziono do KL Sachsenhausen. Tam trafił do karnej kompanii, gdzie był bity i poniżany. Miał świadomość, że cierpi za Kościół. W obozowym baraku spotkał szefa Caritas z Innsbrucka, ks. Josefa Steinkelderera, który powiedział mu, że ich los jest losem męczenników. – W imię Chrystusa i dla Kościoła – miał odpowiedzieć Lampert. W obozach ks. Lampert spędził blisko rok. Z KL Dachau, dokąd przewieziono go ponownie, wyszedł w sierpniu 1941 r. na skutek różnych interwencji. Władze nie zgodziły się jednak, aby wrócił do macierzystej diecezji. Zaopiekował się nim wówczas biskup Konrad von Pressing z Berlina, który zaproponował mu pobyt w Szczecinie. Tam ks. Lampert zamieszkał w domu sióstr boromeuszek. Posługiwał jako wikary w kościele pw. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie. Troszczył się o chorych i potrzebujących, prowadził duszpasterstwo młodzieży, opiekował się też polskimi robotnikami przymusowymi, których w okolicy było kilkanaście tysięcy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

  • gloriopax
    26.12.2011 10:03
    Andrzej! Nie łodzie podwodne tylko okręty. Przy okazji one nie płyną ale idą. Łodzie to na Morzu Czerwonym do podglądania rybek...
    doceń 0
  • Hh
    26.12.2011 23:32
    Bogu niech będą dzięki za nowych świętych. Dziękujmy Bogu nieustannie za to, że możemy Go wyznawać bez lęku o życie nasze i najbliższych ...
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji