Et Verbum caro factum est et habitavit in nobis! To wyrażenie sprawia, że ludzie od dwóch tysięcy lat padają na kolana, łapią się za głowy i reagują modlitwą. Słowo, które stało się ciałem, Człowiekiem, jest jak uderzenie pioruna w piekło, które zakorzenia się w naszym ludzkim ciele, zarażając je zatrutą nieczystością. Aniołowie, słysząc jego dźwięk, odpowiadają postawą adoracji względem największego dzieła Boga w dziejach świata. Słowo Wcielone jest syntezą historii wieków. Na całym świecie jest głoszone przez Kościół w postaci kerygmatu, liturgii i prostej kolędy, radując serca tak, jak tylko Ono potrafi.
Prolog Ewangelii św. Jana jest uroczystym hymnem ku czci Słowa Boga, Syna Wszechmocnego Boskiego Ojca, które raczyło przyjąć ludzkie ciało i stać się kimś cielesnym i dotykalnym dla nas. Święci używali najbardziej wyszukanych zdań, by wyrazić piękno i moc tego wydarzenia: „Raduj się, o Matko Dziewico, z Jego szczęśliwego narodzenia. Raduj się, bo Twoje czyste i płodne łono urodziło Boskiego Syna. Mleko płynie z Twojej czystej piersi, o Maryjo, liliową stróżką, a Ty podtrzymujesz delikatne rączki i nóżki Twego prześlicznego Syna, o czysta Panno. Jedyny Syn Ojca, dla którego wszystko zostało stworzone, przychodzi na ziemię jako człowiek, podporządkowany ubogiej Matce. W niebie podtrzymuje anioły Swą chwałą, tymczasem na ziemi cierpi głód i pragnienie jako kruche Niemowlę. Na wysokości rządzi wszystkim, a na ziemi poddaje się Matce; na górze wydaje rozkazy, na ziemi okazuje uległość wobec swojej Służebnicy. W niebiosach zasiada na wspaniałych wzniesieniach tronu, a na ziemi, owinięty pieluszkami, mieści się w kołysce” (ks. Dolindo Ruotolo).
Każdy z nas, wsłuchany w treść Janowego prologu, mógłby zaczerpnąć dla siebie sowitą zachętę: nie trać, człowieku, nadziei na przebaczenie, nawet jeśli wiele nagrzeszyłeś, mając przed oczami tak piękny spektakl Bożej miłości. Szukaj dziś schronienia u Maryi, szukaj u Niej przebaczenia, bo to Ona nosi źródło miłosierdzia w swoim łonie. Pozdrawiaj Ją często z zaufaniem i nadzieją, powtarzając na kolanach: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna!”. Najpierw żył w nieskazitelnym łonie Maryi, a potem w zimnej i nędznej grocie, wśród ludzi i zwierząt. Tak wygląda czysta miłość Boga do człowieka. Upokorzył się, choć nie utracił swej chwały. I z tego powodu św. Jan stwierdził: „Oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”. Prawdziwy Bóg, przypominający każdego z nas, zstąpił na tę biedną ziemię, by zjednoczyć się z naszymi smutkami i utrapieniami, powodowany najszczerszą do nas miłością! Jak odpowiedzieć na taką Miłość? Stał się ciałem, by nas ocalić. Nie wolno nam się zatracić, sprowadzając własne ciało do brutalności i banału. On chce być uwielbiony w naszym ciele, takim jakie jest: zdrowym lub schorowanym, sprężystym albo zwiotczałym, sprawnym bądź obolałym – kiedyś zaś w nowym, zmartwychwstałym.