Był świadkiem odbudowy jerozolimskiej świątyni. Z precyzją, do której daleko mieli inni starotestamentowi prorocy, zapisał czas, gdy Pan Bóg wzywał go, by wieścił. W przełożeniu na nasz kalendarz był to październik i listopad roku 520 przed Chr., luty roku 519 i listopad roku 518. Świątynia natomiast została poświęcona w roku 515 przed Chr.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
Obaj też w tej samej chwili udali się do miasta. Odwiedzili biskupa, wzięli udział w katedralnej liturgii, wieczorem zaś ulegli złej pokusie: przyjemności, kobiety, grzech. Nazajutrz, w drodze powrotnej, pierwszy z nich, wyraźnie przybity, zaczął utyskiwać: „Boże, czegom się dopuścił? Jestem kanalią, bezbożnikiem”. A widząc drugiego w dobrym nastroju, zapytał: „Ciebie nie boli to, co się stało?”. „A co się miało stać?” – zapytał tamten. „Jak to, nie napawa cię obrzydzeniem to, cośmy wczoraj robili?” „Obrzydzeniem?” – zdziwił się tamten. „Wręcz przeciwnie, uczestniczyliśmy w przepięknej liturgii, biskup okazał nam życzliwość. Spotkało nas tyle dobra z niebios”. „I nie boli cię, ileśmy poprzedniej nocy nagrzeszyli?” – nie odpuszczał pierwszy. „Och, bracie – odparł drugi mnich – nie mogę się nadziwić, ile miłości okazuje nam nasz Zbawiciel”. I tak wrócili do swych pustelni. Pierwszy zakonnik gryzł się wspomnieniem swych grzechów. Wreszcie pomyślał, że pustelnia to nie miejsce dla kogoś tak słabego jak on. Wrócił do świata, usiłując leczyć smutek użalaniem się nad sobą, próżniactwem, piciem. Popadł w kolejne grzechy. Drugi mnich podjął na nowo swe chrześcijańskie życie, modlitwę i miłość bliźniego. Ludzie mówili, że nosił w oczach niebo. Zarażał innych nadzieją i radością.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
1. Wielu ludzi jest dziś przepracowanych i obciążonych ponad miarę. Bywa tak, że ciężar życia jest nie do uniesienia. Mamy ochotę powiedzieć Panu Bogu: „za dużo tego na moją głowę”; „nie pociągnę już dalej”. Co mnie wbija w ziemię? Co odbiera radość życia i radość służby? To może być jakaś sytuacja po ludzku bez wyjścia, tzw. kanał. Ale także mój własny grzech, nałóg, uwikłanie. To może być rozczarowanie tymi, na których liczyłem. To może być rana, która się nie goi. Ile razy jestem bezradny, tyle razy słyszę to samo wezwanie Jezusa: „Chodź do Mnie, czekam na Ciebie”. W konfesjonale, w tabernakulum.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł