Słowa Najważniejsze

Niedziela 8 września 2019

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

8 września 2019 GN 36/2019

Zazdrosna miłość Boga

1. To zdanie jest szokujące. Rozumiane dosłownie brzmi jak słowa szaleńca. Czy mamy odrzucić miłość do ludzi najbardziej godnych miłości? Biskup Robert Barron, komentując ten fragment, proponuje przeprowadzić myślowy eksperyment. Spróbujcie, powiada, wyobrazić sobie to samo żądanie w ustach innego religijnego lidera. Czy coś takiego mógłby wypowiedzieć Mahomet albo Budda czy Konfucjusz? Nie, nikt z nich nie stawiał siebie samego w takiej pozycji. Nikt nie wysuwał tak stanowczego żądania, by kochać go więcej niż kogokolwiek czy cokolwiek innego. Jezus nie jest bowiem jednym z wielu założycieli religii ani jednym z wielu proroków. On jest Tym, którego po omacku szukają wszystkie religie. On jest prawdą, która weryfikuje autentyczność innych proroków. On zmusza do wyboru. Albo jest naprawdę tym, za kogo się podaje, czyli wcielonym Bogiem, albo jest niebezpiecznym megalomanem, którego należy zamknąć w psychiatryku. Nie ma innej opcji. Nie jest możliwe zajęcie postawy pośredniej wobec Jezusa (choć wielu próbuje to robić), że coś tam z Ewangelii zaakceptujemy, a resztę dostosujemy do naszych możliwości. Jezus zmusza do jednoznacznego wyboru. Kto jest letni, ten jest zimny.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 19,90 zł

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

8 września 2019 GN 36/2019

Wola Boża czy własna?

Uznałem to za świetnie brzmiący religijny aforyzm. W sam raz do pamiętnikowego wpisu bądź jako motto na obrazek prymicyjny. Z czasem jednak zrodziła się we mnie ciekawość: czego dotyczy wola Boga? Czego Bóg może oczekiwać ode mnie? Wreszcie nadeszła dojrzalsza refleksja: jeśli chcesz przyjąć wolę Bożą, musisz wyrzec się własnej. Jeśli jesteś pełen siebie i po brzegi wypchany własnymi pomysłami na życie, projektami, zamierzeniami i pragnieniami, w jaki sposób Bóg zdoła przedrzeć się przez ten pogmatwany gąszcz twego ja? Chcesz zbliżyć się do Boga? Musisz zrobić dla Niego miejsce.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 19,90 zł

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Czytania »

Ks. Zbigniew Niemirski

|

5 września 2019 GN 36/2019

Chrześcijańska społeczna (r)ewolucja

To jedno z najkrótszych pism Biblii. Napisał go św. Paweł, przebywając w więzieniu. Działo się to zapewne u kresu działalności w Efezie, gdzie Apostoł Narodów odnosił sukcesy w pracy ewangelizatora. Te, na skutek wrogości pogańskiego otoczenia, sprawiły, że znalazł się w więzieniu. Siedział z niejakim Onezymem, zbiegłym niewolnikiem, który był własnością Filemona, jak się okazało, chrześcijanina. Święty Paweł ochrzcił Onezyma w więzieniu. A niewolnik ten czekał na wyrok. Ten był prosty: zostanie odesłany do swego pana. Wypalą mu też na ramieniu lub czole literę F symbolizującą słowo fugitivus. Była to informacja, że niewolnik jest skłonny do ucieczki. Ktoś taki stawał się wówczas towarem „drugiej kategorii”. Dlatego św. Paweł pisze do Filemona, właściciela Onezyma: „Proszę cię za moim dzieckiem, za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu… Przyjmij go jak mnie”. Niewolnika nazwano sercem i miał on zostać przyjęty tak, jakby był samym św. Pawłem. Coś niewyobrażalnego w tamtym czasie.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 19,90 zł

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Czytania »

Artur Waligóra

|

8 września 2019 GN 36/2019

Świeckim okiem

Czytając po raz pierwszy dzisiejszy fragment Ewangelii, wpadłem w konsternację. Jak to możliwe, że Jezus nawołuje do nienawiści względem moich bliskich, rodziców, ludzi, którzy mnie otaczają? Przecież w tej samej Ewangelii, kilka rozdziałów wcześniej, w przykazaniu miłości, wręcz nakazuje nam miłować bliźniego. Trochę się to kłóci. Czytam jednak dalej i dopiero ostatnie zdanie przynosi wyjaśnienie. Jezusowi wcale nie chodzi o nienawiść do osób, ale o nienawiść do przywiązania, wygody i szukania korzyści. Planujemy swoje życie i karierę, dążymy do stworzenia rodziny, posiadania wymarzonego domu, dobrze wychowanych dzieci… Trudno jest nam wyobrazić sobie, że możemy tego wszystkiego nie posiadać. Jezus uczy nas kochania miłością wolną od przywiązania, miłością doskonałą, taką jaką On nas umiłował. Poucza też, abyśmy umieli wyzbywać się przywiązania do rzeczy materialnych, do osób, spraw tego świata, i w ten sposób mogli nazywać się Jego prawdziwymi uczniami.. •

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 19,90 zł

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.