Nowy numer 28/2020 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Czerwiec 2020
N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11

Niedziela 7 czerwca 2020

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 23/2020

Jedyny, sprawiedliwy, ale i miłosierny

Na to było zbyt wcześnie, bo najpierw – wobec powszechnego wówczas wielobóstwa – trzeba było stanowczo podkreślić, że Stwórca jest jedynym Bogiem. I to wyrażało codzienne modlitewne wyznanie każdego Izraelity: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym” (Pwt 6,4).

W kontekście rozważań o obrazie Pana Boga nawet Nowy Testament nie dochodzi do wypracowania pojęcia „Trójca Święta”. Bazując na refleksji biblijnej, pojęcie trinitas (trójca) wypracował Tertulian, łaciński ojciec Kościoła, który zmarł około 240 roku. Tertulian miał solidne podstawy z Nowego Testamentu, zarówno Chrystusowe posłanie z ostatniego rozdziału Mateuszowej Ewangelii: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, jak też fragment czytanego dziś 2 Listu do Koryntian: „Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!”.

Bohaterowie Starego Testamentu, którzy wyznawali wiarę, że Stwórca „jest Panem jedynym”, pytali przede wszystkim: Jaki On jest? Czy jest samą sprawiedliwością? Czy jest coś więcej?

Ważną odpowiedź przynosi dzisiejsze pierwsze czytanie. Istotny jest jego wcześniejszy kontekst. Oto Izraelici na kamiennych tablicach otrzymali Dekalog, ale czekając na odpowiedź Pana Boga – po ludzku zbyt długo – ulali sobie złotego cielca, ogłaszając go wyzwolicielem z niewoli egipskiej. Mojżesz, który swemu ludowi przyniósł Boże prawo, widząc bałwochwalstwo, potłukł tablice, a złotego cielca starł na pył.

I teraz trzeba było rozpocząć wszystko od nowa. Już nie Pan Bóg, ale Mojżesz przygotowuje tablice z Bożym prawem. Przywódca ludu nie znosi tablic z góry, ale niesie je na Bożą górę. I tutaj ma miejsce modlitwa Mojżesza, która pokazuje, Kim dla przywódcy ludu jest Pan Bóg. Do tej pory był sprawiedliwym Sędzią. Ale teraz ma pokazać swe zupełnie nowe oblicze: „Pan, Pan, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” – wołał Mojżesz.

I to doskonale współgra z fundamentalną intencją Pana Boga, o której w nocnej rozmowie z dzisiejszej Ewangelii mówił Nikodemowi Pan Jezus: „Bóg umiłował świat”. •

Czytania »

Ks. Robert Skrzypczak

|

GN 23/2020

Duchowe wymiary świątyni

Przybytek składał się z dziedzińca i przybytku właściwego, przybytek właściwy zaś z Miejsca Świętego i Miejsca Najświętszego, w którym spoczywała Arka Przymierza. Był zbudowany z drzewa akacjowego, wyłożony złotem, umocowany na podstawach ze srebra. Konstrukcja miała 15 stóp szerokości, 15 stóp wysokości i 45 stóp długości. Była otwarta od strony wschodniej. Okrycie jej stanowił biały bisior z wyhaftowanymi cherubinami w kolorach niebieskim, fioletowym i szkarłatnym. Tymczasem od św. Pawła dowiadujemy się, że nowy przybytek Boga wymaga innego materiału i innych wymiarów. Ma być zbudowany z radości, dążenia do doskonałości, krzepkości ducha, jednomyślności i wewnętrznego pokoju. W takim przybytku przebywa Bóg miłości i pokoju. Szczegóły wymienione przez Apostoła Narodów nie są przypadkowe. Pomiń jakiś element bądź zlekceważ któryś z wiążących komponentów, a wszystko się zawali. Świątynia Boga musi być wznoszona na wierze i posłuszeństwie. Tą świątynią jest życie chrześcijanina. Jej komponenty są duchowe, świadczą o osiągnięciu dojrzałości.

Dziś mamy silne zapotrzebowanie na dorosłość. Jej brak prowadzi do naruszenia niewinności dziecięcej, nieodpowiedzialnego podchodzenia do zadań i powinności, nieumiejętności tworzenia relacji z innymi. Jesteśmy infantylni, niedokończeni, przeciekamy. Niewiele trzeba i wszystko puszczamy z rąk. Chrześcijański przybytek Boga buduje się na łasce i sakramentach. Sakrament małżeństwa jest jak liny rozciągnięte wokół ringu. Nawet jeśli spadnie na ciebie cios, nie wypadniesz ani nie uciekniesz. Sakrament bierzmowania jest strukturą spinającą gmach. Udzielaniu go towarzyszył dawniej gest lekkiego uderzenia w twarz, bo tkwiła w nim siła znoszenia przeciwności i upokorzeń, które często są wymogiem dania chrześcijańskiego świadectwa, bezinteresownego kochania, nawet nieprzyjaciół. Sakrament chrztu oferuje fundament: miłość Ojca, łaskę Chrystusa i dar jedności w Duchu Świętym. Nie jesteś sam. Masz oparcie: w Trójcy Świętej i Kościele, Ciele Chrystusowym. Takie są warunki świątyni. Bez sakramentów i łaski, modlitwy i walki duchowej, bez sztuki budowania cnót i rozwijania w sobie Bożych charyzmatów nie będzie ani radości, ani doskonałości, ani krzepkości ducha, ani jedności i pokoju. I Bóg pozostanie abstrakcyjnym pojęciem z katechizmu, a nie Bogiem bliskim, Bogiem „z nami”. •

Czytania »

GN 23/2020

Jest taki, jaki się nam objawił

J 3, 16-18

Jezus powiedział do Nikodema:
«Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego».

 

1. „Syna swego Jednorodzonego dał”. Nauczanie o Trójcy Przenajświętszej może wydawać się niepotrzebną spekulacją. Tym bardziej że samo słowo „Trójca” nie pojawia się w Biblii. No tak, ale jak zrozumieć to, że Bóg dał swojego Syna. Kim jest Syn? Jaka jest Jego relacja do Ojca? Te pytania nie pojawiły się jako owoc debat teologów. Te pytania wynikają wprost z objawienia, które przyniósł Jezus. Jeśli prawdą jest, że Bóg stał się człowiekiem, to zmianie ulega obraz Boga jako takiego, zarówno ten przekazany przez Stary Testament, jak i ten sugerowany przez filozofów. Ewangelia nie zawiera spekulacji o naturze Boga. Mówi, że Bóg umiłował świat, czyli nas, i dlatego dał nam Syna. Zatem racją jest miłość. A potem jeszcze dał nam Ducha Świętego, który działa w Kościele i kontynuuje dzieło Jezusa. Nowy Testament pokazuje Boga kochającego. Boga, który wyrusza na ratunek, wchodzi w historię ludzi po to, aby dać nam życie, aby pokonać grzech i śmierć, dać nam zbawienie. Bóg, który tak właśnie umiłował świat, najwidoczniej sam w sobie jest miłością. To miłość jest kluczem do Trójcy.

2. Zanim powstał świat, Bóg był (On zawsze jest) miłością. Kogo kochał? Siebie samego? Brzmi to egoistycznie. Ale jeśli pomyślimy o trzech Osobach, które kochają się wzajemnie, to ten obraz staje się bardziej przekonujący. Wierzymy w to, że Bóg jest Kimś takim, jakim się nam pokazał, dokonując dzieła zbawienia. Jest jednym Bogiem w Trzech Osobach, które są dla siebie wzajemnym darem. To Ojciec, Syn i Duch Święty. W imię takiego Boga przyjmujemy chrzest. Nasze imiona zostają wymienione razem z Imieniem Ojca, Syna i Ducha Świętego. Zostaliśmy zaproszeni do „wnętrza” tej miłości. Powołani do życia większego niż sama biologia. Zaproszeni, by kochać jak On. Być osobą to bowiem ostatecznie żyć dla kogoś, budować więź, dawać siebie i przyjmować drugiego.

3. „Ja wiem, w Kogo ja wierzę” – śpiewamy. Czy tak naprawdę jest? Czy znamy Boga? Bóg zawsze pozostanie tajemnicą, ale to nie znaczy, że jest dla nas kimś całkowicie nieznanym. Tajemnica to prawda, którą wciąż można poznawać. Nie ma większej rzeczywistości niż On. „Nowość chrześcijańskiego orędzia nie zawiera się w myśli, lecz w fakcie: Bóg się nam objawił. (…) Potrzeba pokory człowieka, by odpowiedzieć na pokorę Boga” (Benedykt XVI). Bóg przyszedł jako Syn Ojca, Słowo, które stało się ciałem. A potem posłał Kościołowi Ducha Świętego. Poznanie Boga nie jest kwestią intelektualnych dociekań, ale całej, życiowej postawy człowieka. Chodzi o ustawiczne poszukiwanie, o otwartość na dar Jego objawienia. Poszukiwanie Boga wyraża się przez modlitwę, miłość bliźniego, mozolne odwracanie się od zła i szukanie dobra.

Zapisane na później

Pobieranie listy