Nowy numer 49/2019 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Czerwiec 2019
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6

Niedziela 16 czerwca 2019

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 24/2019

Absolutne centrum

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».


1. Syn mówi o Ojcu i o Duchu Świętym. Oto jeden Bóg w Trzech Osobach. To tajemnica, o której mówić trudno, ale milczeć nie  wolno. Tym bardziej w uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Bóg dał się nam poznać jako Ktoś taki: jeden, ale w Trójcy Osób. Tej prawdy wiary nie wymyślili teologowie lub biskupi. Kościół próbował jedynie zgłębić tę tajemnicę i wyrazić ją w formule dogmatycznej. Czynił to po to, aby móc ową prawdę głosić i przekazywać jako najcenniejszy skarb. Czytamy w katechizmie: „Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum wiary i życia chrześcijańskiego. Jest tajemnicą Boga w sobie samym, a więc źródłem wszystkich innych tajemnic wiary oraz światłem, które je oświeca”.

2. Pan Jezus mówi: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie”. To dzięki Chrystusowi poznaliśmy Boga w Trójcy. On nam opowiedział, kim jest Bóg. Ale nie znaczy to, że już wiemy o Nim wszystko. Wciąż jeszcze wiele zostaje do powiedzenia. Nie wszystko jesteśmy w stanie zrozumieć, ogarnąć. Coś zostało odkryte, wiele pozostaje nadal zakryte. Pan jednocześnie obiecuje posłanie Ducha Prawdy, który będzie naszym przewodnikiem na drodze do pełni prawdy. Ta pełnia jest przedmiotem naszej nadziei, racjonalnych poszukiwań i modlitwy. Poznamy Boga w pełni w niebie. Do Niego prowadzi nas Duch.

3. Naszym chrześcijańskim obowiązkiem jest wyznawać wiarę w Trójcę. Aby to robić, konieczne są trzy rzeczy: odwaga, pokora i otwartość na Ducha Świętego. Odwaga wiąże się np. z tym, aby nie zamazywać prawdy o Trójcy z obawy, że mówienie o Ojcu, Synu i Duchu Świętym wyda się komuś za trudne, abstrakcyjne czy zbyt tajemnicze. Judaizm i islam wyznają wiarę w Boga, ale sprzeciwiają się prawdzie o Trójcy. W imię prawdy trzeba o tym pamiętać. Głoszenie imienia Boga musi być oczywiście pokorne. Nie jesteśmy właścicielami prawdy, ale jej sługami. Nie wszystko wiemy, nie do końca pojmujemy, ale wierzymy, że jest Ojciec, Syn i Duch Święty. Dać się prowadzić Duchowi Świętemu oznacza dać się prowadzić Kościołowi – ponieważ to w Kościele Duch Święty strzeże objawionej prawdy.

4. Mówiąc o działaniu Ducha Świętego, Jezus zapowiada: „On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi”. Wszystko, co ma Jezus, pochodzi od Ojca. „Wszystko, co ma Ojciec, jest moje”. W tych tajemniczych stwierdzeniach odsłania się coś z życia wewnętrznego Boga. Trzy Osoby, każda inna, ale zarazem wszystko mają wspólne i dlatego są jednością. To, co jest Ojca, należy do Syna. A Duch bierze wszystko, co ma Syn. To nieustanne obdarowywanie i przyjmowanie. Podstawowy dynamizm miłości, która pulsuje we wnętrzu Boga i rozlewa się na świat. Jeśli cię kocham, to chcę, by to, co moje, było i twoje. Chcę również, by to, co twoje, było moje. Jedność nie zamazuje odrębności osób. Istotą życia osobowego jest bycie w relacji. Kluczem do zrozumienia Trójcy jest miłość. Doświadczając ludzkiej miłości, dowiadujemy się czegoś istotnego o Bogu (pamiętając, że ludzka miłość nie jest Bogiem!). Odkrywając, kim jest Bóg, uczymy się kochać.

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 24/2019

Grabarze klejnotów

Były to istotne elementy drogi, jaką Bóg zamierzał prowadzić w przyszłości człowieka do pełnego spotkania z sobą. Ten Boży plan zbawienia został nazwany Mądrością. Została ona zrodzona – po hebrajsku qanah – jako „początek Jego mocy”. Wielu chrześcijańskich nauczycieli uważało, że Mądrość ta jest „odwiecznym Synem Bożym”. Chrystus, jako odwieczne Słowo Boga, stoi u korzeni wszystkiego, co istnieje. Rabini uczą, że Bóg, gdy przywoływał do istnienia wszechświat i człowieka, czynił to ze wzrokiem utkwionym w Chrystusa. To wyjaśnia, dlaczego wielu ludzi, pozostając pod urokiem piękna i majestatu gór, mórz i ugwieżdżonego nieba, komórek czy atomów obserwowanych pod mikroskopem, czuje dotknięcie miłości i wspaniałości Boga. Świat to otwarta księga mówiąca o jego Stwórcy. A co dopiero Tora – księga słowa Bożego? „Studiujecie Pisma – mówił Jezus – bo wydaje się wam, że odnajdziecie w nich życie wieczne. A one przecież mówią o Mnie!” (J 5,39). Nie tylko mówią, ale Nim są. Słowo stało się ciałem. Jezus jest odwieczną Mądrością, która zstępuje i rozbija pośród nas namiot. Dlatego Chrystus jest „mocą Bożą i mądrością Bożą” (1 Kor 1,24). Święty Paweł wyjaśniał, że Chrystus – tak jak Mądrość – może być odrzucony (por. 1 Kor 2,6-9). Bo Mądrość Boga ukazała się na krzyżu. Dziś głoszenie Chrystusowego krzyża, jako drogi zbawienia, uważane bywa za „głupotę”. Krzyż to miejsce okazania Bogu największego zaufania i posłuszeństwa. Urzekający jest obraz Pana Boga, kierującego się Mądrością we wszystkim, co czyni. Jest wszechmogący, mógłby ulegać kaprysom despoty i samowoli jak ktoś, komu wszystko wolno. Mimo to kieruje się prawdą i zawsze pozostaje wierny raz powziętemu planowi zbawienia. Podobnie postępuje Chrystus: „Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni” (J 5,19); „Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał” (J 5,30). Odwieczna Mądrość Boga jest wiedzą Kościoła. Kiedy zapominamy o jego skarbach, słabnie w nas życie. W samym jego łonie powstają herezje, błędy i głupota, które zaciemniają mądrość Bożą. Kościół wypełnia się wtedy stworzeniami miernymi, umarłymi dla Boga i pochłoniętymi duchową nędzą. Dzisiaj Kościół wydaje się spustoszony i nieznany, bo ci, którzy go tworzą, uciekają przed walką o odwieczną prawdę, pokładają nadzieję w ludzkich rozwiązaniach i grzebią w ziemi kosztowne klejnoty! •

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 24/2019

Paweł przebudowuje fundamentalną konstrukcję

Jest to po prostu synonim osiągnięcia zbawienia. Święty Paweł, jako wykształcony i gorliwy Żyd, wiedział, że starotestamentową drogą do zbawienia było rzetelne wypełnianie przepisów Prawa. W tej konstrukcji schemat wygląda w ten sposób: człowiek staje wobec religijnych i rytualnych przepisów Prawa, wypełnia je skrupulatnie, i w ten sposób osiąga usprawiedliwienie. Jeśli jest to możliwe ludzkimi siłami, choćby nawet w przypadku niewielu, to po co zbawcze dzieło Chrystusa wysłużone przez cierpienie męki i krzyża? Tak o tym napisał w Liście do Galatów: „Jeżeli usprawiedliwienie dokonuje się przez Prawo, to Chrystus umarł na darmo”.

Marcin Luter, ojciec XVI-wiecznej reformacji, odwołując się do tekstu Listu do Rzymian, w tej konstrukcji odrzucił nasze uczynki, bo istotna jest jedynie wiara. Święty Paweł napisał przecież: „Dostąpiwszy usprawiedliwienia dzięki wierze”. „Sola fide” – sama wiara wystarczy. Ale to jednak nie wystarcza. Taka interpretacja pojawiła się w Kościele na długo przed Lutrem. I jeszcze w I w. zadał jej kłam autor nowotestamentowego Listu św. Jakuba, natomiast po wiekach zwalczał ją Luter. A autor listu postawił ważną kwestię: „Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi swą wiarę bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków”.

Analizując Pawłową naukę o „usprawiedliwieniu dzięki wierze”, trzeba raczej wskazać na następującą konstrukcję: uczeń słyszy Chrystusowe orędzie i poznaje Jego zbawcze dzieło dokonane na krzyżu, dopełnione zmartwychwstaniem. Ono sprawia egzystencjalne przylgnięcie wiarą i miłością do Zbawiciela. To przylgnięcie angażuje całego człowieka i przemienia go. Uczeń staje się nowym człowiekiem i zaczyna żyć nowym życiem, które owocuje uczynkami. One, na skutek owego aktu egzystencjalnej przemiany, sprawiają, że uczeń Chrystusa nie może postępować inaczej, niż podpowiadają to przykazania Dekalogu. Psychologia nazywa to interioryzacją, czyli przyjęciem do kręgu własnych wartości. Taka konstrukcja sprawia, że Chrystus nie umarł „na darmo”. Jego śmierć staje się bezcennym punktem wyjścia i impulsem do totalnej przemiany. Chrześcijanin nie tyle musi postępować według przepisów Starego Prawa, ile po prostu chce realizować w swym życiu postanowienia Dekalogu, wiedziony egzystencjalnym przylgnięciem do Chrystusa. •

Czytania »

Joanna Kostyra

|

GN 24/2019

Świeckim okiem

Chrześcijanin to człowiek nadziei. Powinniśmy żyć perspektywą życia wiecznego. Nadzieja jest jak światło w każdej ciemności. W Piśmie Świętym czytamy, że w nadziei już jesteśmy zbawieni (Rz 8,24). W życiu każdego z nas jednak zdarzają się sytuacje, w których tracimy sens wszystkiego i popadamy w beznadzieję. Od kilkunastu lat choruję na depresję dwubiegunową. Było wiele takich sytuacji, kiedy widziałam wszystko w ciemnych barwach, gdy nie widziałam sensu niczego i byłam bez sił. Myślałam, że jestem beznadziejna. Zawsze jednak w chwilach depresji i ciemności Bóg działał poprzez różne osoby, które podnosiły mnie na duchu i dawały nadzieję. Mając nadzieję, jesteśmy w stanie przezwyciężyć każdy trud. Pokładajmy całą nadzieję w Bogu, który jest naszym Ojcem. •

Zapisane na później

Pobieranie listy