Nowy numer 47/2019 Archiwum

Z dobrej woli

Przez Amerykę i Europę przetoczyła się fala tzw. oburzonych. Protestują głównie przeciwko bankowcom i szefom wielkich instytucji finansowych, zarzucając im pazerność. Niesłusznie. Bankowcy zachowują się całkiem rozsądnie. Jeżeli państwo daje im pieniądze, to biorą. Każdy tak robi. Bierze, kiedy dają.

Weźmy na przykład emeryturę, którą w służbach mundurowych można otrzymać jeszcze przed czterdziestką. Każdy czuje, że to nie w porządku, ale bierze. Dlaczego miałby nie skorzystać, skoro państwo daje? I konsekwentnie, dlaczego bankowcy mieliby zachowywać się inaczej? Różnica jest przecież tylko w kwotach. Systemy finansowe zasilane są miliardami publicznych pieniędzy, poszczególne emerytury zaledwie tysiącami.

Nie dziwię się finansistom, ja oburzam się na nowoczesne państwo, które od dziesiątek lat systematycznie i planowo zabija w ludziach odpowiedzialność za siebie i bliskich. Zgodnie z konstytucją, za zdrowie odpowiada państwo, za wykształcenie dzieci odpowiada państwo, za emerytury odpowiada państwo itd. Na odpowiedzialność pojedynczego człowieka z roku na rok pozostaje coraz mniej miejsca. Z naprawdę dużych instytucji – jeżeli w tym miejscu mogę użyć takiego określenia – znam tylko jedną, do której ludzie dobrowolnie należą i którą też dobrowolnie utrzymują. Tą instytucją jest Kościół. Partie polityczne mają dotacje, związki zawodowe są przymusowo finansowane przez zakłady pracy, w których działają.

Na szkoły czy szpitale nikt nie płaci dobrowolnie. Podatek ściągany jest przecież pod przymusem, a każdy zastanawia się raczej, jak uniknąć jego płacenia. Tylko Kościół może o sobie powiedzieć, że w zdecydowanej większości utrzymywany jest z danin przekazywanych nie pod przymusem, ale z dobrej woli, w poczuciu odpowiedzialności. Dobrze, że głośno ostatnio dyskutowane zmiany finansowania Kościoła zakładają jeszcze większą dobrowolność. Gdyby bowiem ostatecznie doszło do przekazywania jednego procenta na Kościół, byłaby to danina dobrowolna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • misiek11
    20.10.2011 18:34
    Moim zdaniem każda złotówka nieoddana do budżetu Państwa to zysk dla społeczeństwa. Zatem lepiej oddać 1% Urzędowi Kościoła niż Państwu. A najlepiej nie być przymuszanym do żadnego dawania i opodatkowania, ale z własnej woli i z rozsądku dzielić się z potrzebującymi lub inwestować w kulturę. Ale to wymaga odpowiedzialności i zaangażowania społęcznego poza strukturami państwowymi. A tego nas - społeczeństwo Polskie - oduczano systematycznie przez kilkadziesiąt lat. I niestety ciągle się oducza.

    A księdzu gratuluję artykuł: szczerze, prawicowo i na temat.
  • KaeL
    22.10.2011 13:11
    Prosze ksiedza, moi przedmowcy w wiekszosci maja racje. Zamiast mowic o faktach w finansach Kosciola, Ksiadz po raz kolejny wdal sie w ideologie:

    "Zgodnie z konstytucją, za zdrowie odpowiada państwo, za wykształcenie dzieci odpowiada państwo, za emerytury odpowiada państwo itd. Na odpowiedzialność pojedynczego człowieka z roku na rok pozostaje coraz mniej miejsca. Z naprawdę dużych instytucji – jeżeli w tym miejscu mogę użyć takiego określenia – znam tylko jedną, do której ludzie dobrowolnie należą i którą też dobrowolnie utrzymują. Tą instytucją jest Kościół. Partie polityczne mają dotacje, związki zawodowe są przymusowo finansowane przez zakłady pracy, w których działają."

    Przeciez to po prostu nieprawda.
    A jesli chodzi o krytyke dzialanosci socjalnej panstwa, to polecam encykliki spoleczne szczegolnie ostatnich papiezy. Na poczatek "Caritas in veritate". Mam nadzieje, ze ksiadz czytal?!
    Np to:
    "Działalność ekonomiczna nie może rozwiązać wszystkich problemów społecznych przez zwykłe rozszerzenie logiki rynkowej. Jej celem jest dążenie do dobra wspólnego, o które powinna także i przede wszystkim zabiegać wspólnota polityczna. Dlatego trzeba pamiętać, że przyczyną poważnego braku równowagi jest oddzielenie działalności ekonomicznej, która powinna obejmować tylko wytwarzanie bogactw, od działalności politycznej, która powinna wprowadzać sprawiedliwość przez redystrybucję dóbr."
  • KaeL
    22.10.2011 17:04

    Ksiadz Garnarczyk pisze
    "Zgodnie z konstytucją, za zdrowie odpowiada państwo, za wykształcenie dzieci odpowiada państwo, za emerytury odpowiada państwo itd."

    A ja czytam:
    "Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.

    Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa
    . (Art 68)

    Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością.

    Rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne. Obywatele i instytucje mają prawo zakładania szkół podstawowych, ponadpodstawowych i wyższych oraz zakładów wychowawczych. Warunki zakładania i działalności szkół niepublicznych oraz udziału władz publicznych w ich finansowaniu, a także zasady nadzoru pedagogicznego nad szkołami i zakładami wychowawczymi, określa ustawa.

    Władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. W tym celu tworzą i wspierają systemy indywidualnej pomocy finansowej i organizacyjnej dla uczniów i studentów. Warunki udzielania pomocy określa ustawa
    . (Art 70)"O

    O emeryturach nic w Konstytucji nie udalo mi sie znalezc...

    Teraz pytanie: czy to zle, ze panstwo zapewnia dostep do oswiaty i opieki zdrowotnej? Czy byloby lepiej, gdyby byly to sprawy oplacane tylko prywatnie? Naprawde ksiadz uwaza, ze tak byloby bardziej po chrzescijansku?

    Przeciez panstwo ani nie zabrania prywatnie sie leczyc, ani nie zabrania szkol prywatnych. O prywatnych emeryturach nie wspomne. Naprawde nie rozumiem ksiedza oburzenia.

    O oczywistej nieprawdzie, ze wszystkie pieniadze jakie dostaje Kosciol sa tylko dobrowolne i zadnych dotacji nie ma, pisac sie nie chce. Nie wiem nawet, kto mialby  w te tezy ksiedza uwierzyc...

  • Anonim (konto usunięte)
    25.10.2011 09:40
    Jest taki mechanizm - tam gdzie mają cięzko prywatni przedsiębiorcy, tam mają łatwo ludzie na "socjalu". Chyba chodzi tu zwyczajnie o wolność. Przedsiębiorca przypomina dzikie zwierzę, które zrobi co zechce - bo może. Łatwiej zajmować się domowym inwentarzem - jeść dostanie taka kura ile trzeba, ale decydować nie bedzie o niczym i przede wszystkim nie stanowi żadnego zagrożenia dla gospodarza - w przeciwieństwie do zwierzyny w lesie.
    Dla utrzymania władzy w obecnej Europie opłaca się mieć inwentarz. Do czasu oczywiście!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji