Nowy numer 24/2021 Archiwum

Z dobrej woli

Przez Amerykę i Europę przetoczyła się fala tzw. oburzonych. Protestują głównie przeciwko bankowcom i szefom wielkich instytucji finansowych, zarzucając im pazerność. Niesłusznie. Bankowcy zachowują się całkiem rozsądnie. Jeżeli państwo daje im pieniądze, to biorą. Każdy tak robi. Bierze, kiedy dają.

Weźmy na przykład emeryturę, którą w służbach mundurowych można otrzymać jeszcze przed czterdziestką. Każdy czuje, że to nie w porządku, ale bierze. Dlaczego miałby nie skorzystać, skoro państwo daje? I konsekwentnie, dlaczego bankowcy mieliby zachowywać się inaczej? Różnica jest przecież tylko w kwotach. Systemy finansowe zasilane są miliardami publicznych pieniędzy, poszczególne emerytury zaledwie tysiącami.

Nie dziwię się finansistom, ja oburzam się na nowoczesne państwo, które od dziesiątek lat systematycznie i planowo zabija w ludziach odpowiedzialność za siebie i bliskich. Zgodnie z konstytucją, za zdrowie odpowiada państwo, za wykształcenie dzieci odpowiada państwo, za emerytury odpowiada państwo itd. Na odpowiedzialność pojedynczego człowieka z roku na rok pozostaje coraz mniej miejsca. Z naprawdę dużych instytucji – jeżeli w tym miejscu mogę użyć takiego określenia – znam tylko jedną, do której ludzie dobrowolnie należą i którą też dobrowolnie utrzymują. Tą instytucją jest Kościół. Partie polityczne mają dotacje, związki zawodowe są przymusowo finansowane przez zakłady pracy, w których działają.

Na szkoły czy szpitale nikt nie płaci dobrowolnie. Podatek ściągany jest przecież pod przymusem, a każdy zastanawia się raczej, jak uniknąć jego płacenia. Tylko Kościół może o sobie powiedzieć, że w zdecydowanej większości utrzymywany jest z danin przekazywanych nie pod przymusem, ale z dobrej woli, w poczuciu odpowiedzialności. Dobrze, że głośno ostatnio dyskutowane zmiany finansowania Kościoła zakładają jeszcze większą dobrowolność. Gdyby bowiem ostatecznie doszło do przekazywania jednego procenta na Kościół, byłaby to danina dobrowolna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się