Nowy numer 11/2019 Archiwum

Czy powieszą Youcefa?

Chrześcijanie tysiącami uciekają z państw ogarniętych „arabską wiosną”. Żyli na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej przez prawie 2 tysiące lat. Za naszego życia mogą zniknąć stamtąd zupełnie.

Od marca 2011 r. z Egiptu uciekło  93 tys. chrześcijan. W Iraku 20 lat temu mieszkało 1,4 mln chrześcijan, a dziś zostało ich mniej niż 200 tys. Ci, którzy zostali, boją się o życie. Gwałtownie pogarsza się też położenie chrześcijan w Syrii i Libii, ogarniętych rewolucyjnym płomieniem „arabskiej wiosny”. Trwa wielki exodus najwierniejszych z wiernych, którzy od pokoleń trwali przy Chrystusie wśród muzułmańskiej większości w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Ich lokalne Kościoły były zakładane prawie 2 tys. lat temu, nieraz przez samych Apostołów. Przez te dwa tysiące lat bywało lepiej lub gorzej, jednak muzułmanie, ich sąsiedzi, jakoś ich tolerowali. Teraz nagle nie mogą. Nawet dyplomacja USA jest zaniepokojona. Sekretarz stanu Hillary Clinton oświadczyła we wrześniu: „Demokratyczne przemiany na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej stały się natchnieniem dla świata, ale też wystawiły mniejszości etniczne i religijne na nowe niebezpieczeństwa. Ludzie giną, zabijani przez swych sąsiadów z powodu pochodzenia etnicznego lub wiary. Mieszkańcy regionu (...) nie mogą zastępować jednej formy represji drugą” – apelowała. Jej ogólnikowymi apelami mało kto się jednak przejmuje. Katoliccy biskupi z tamtego regionu świata skarżą się, że chrześcijanie w ich diecezjach są poddawani czystkom etnicznym. Chrześcijańscy mężczyźni są mordowani przez muzułmanów, chrześcijańskie kobiety gwałcone, a policjanci nie przyjmują zgłoszeń od poszkodowanych chrześcijan. Jeśli nawet przyjmą, to rzadko naprawdę ścigają sprawców. A to islamistów rozzuchwala. Jak żyć w takim świecie?

Chrześcijanki w kwefach

Prawie cały świat kibicuje rewolucjonistom w Syrii, próbującym obalić prezydenta Baszara Al-Assada. To zrozumiałe, bo ludzie emocjonalnie utożsamiają się zwykle z tymi słabszymi, buntującymi się przeciw tyranii. Jednak są już sygnały, że ewentualne zwycięstwo rewolucjonistów może oznaczać rozlew krwi chrześcijan. Przez 30 lat rządów klanu Assadów 1,6 mln syryjskich chrześcijan żyło bowiem dosyć bezpiecznie. Assad też jest przedstawicielem mniejszości: muzułmaninem malawitą. Jego świeckiego reżimu nienawidzą muzułmanie sunnici, których w Syrii jest zdecydowana większość. To, że chrześcijanie za rządów Assadów żyli w spokoju, może być przez fanatyków sunnickich potraktowane jako rodzaj kolaboracji. – Reżim Al-Assada morduje ludzi, i to jest godne potępienia. Jednak w razie jego upadku Syrii grozi przejęcie władzy przez fanatyków z Bractwa Muzułmańskiego – ocenia dr Tomasz Korczyński z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. – Bractwo Muzułmańskie chce Syrii tylko dla muzułmanów. Sytuacja maronitów (czyli katolików wiernych Rzymowi – przyp. P.K.) w Syrii już gwałtownie się pogorszyła. Napływają do nas wiadomości o spaleniu przez muzułmanów kościoła w Aleppo czy o pobiciu przez nich chrześcijanki w Damaszku – wylicza. Biskupi sąsiedniego Libanu obawiają się, że są następni w kolejce do bicia. Mówią, że w razie rewolucji ofiarami będą chrześcijanie. Proszą społeczność międzynarodową o zainteresowanie ich losem. – Nawet w Betlejem, miejscu urodzenia Jezusa Chrystusa, wkrótce nie będzie chrześcijan w ogóle – sądzi dr Korczyński. Wyjeżdżają z Autonomii Palestyńskiej, bo czują się uciskani przez muzułmańską większość. Najbardziej nieznośna jest sytuacja chrześcijan w Strefie Gazy. – Obowiązuje tam islamskie prawo szariatu, i to także chrześcijan, których w Strefie Gazy jest ok. 2,5 tys. Nawet chrześcijanki muszą tam chodzić po ulicach pozasłaniane kwefami. Chrześcijanie nie mogą też spożywać alkoholu – mówi Tomasz Korczyński.

Josef, zabijemy cię

Złowrogi cień padł też na wyznawców Chrystusa w Północnej Afryce. W Libii rządzonej do niedawna przez płk. Kaddafiego chrześcijanie nie byli prześladowani, a „tylko” dyskryminowani. Teraz będzie gorzej. – Rząd Tymczasowy proponuje konstytucję, według której Libia ma być państwem islamskim, gdzie obowiązuje prawo szariatu – mówi Tomasz Korczyński. – Rewolucja w Libii zaczynała się pod hasłami wolności i równości. Teraz ulice są pełne muzułmanów, wykrzykujących: „Święty islam!” i „Dżihad! Dżihad!”. Chrześcijanie nie mogą w tym uczestniczyć. Już dziś wydaje się pewne, że nowa władza będzie ich traktować jako ludzi drugiej kategorii – ocenia. Podobnie jest w Egipcie. – Choć jeszcze nie było wyborów parlamentarnych, w rozmowach o podziale władzy między Bractwem Muzułmańskim a reżimem w ogóle nie uwzględniono chrześcijan. Projekt konstytucji też przewiduje wprowadzenie prawa szariatu – mówi dr Korczyński. Według egipskiej Federacji Praw Człowieka, od marca tego roku 40 tys. Koptów, czyli egipskich chrześcijan, uciekło do USA, 17 tys. do Kanady, 14 tys. do Australii i 20 tys. do Europy. Wyjeżdżają, bo oprócz krwawych zamachów na kościoły, o których słyszy świat, Koptowie często stają się dziś obiektem „drobnych” napaści. Sprawcy morderstw i pobić Koptów zwykle pozostają bezkarni, jakby policja też była przeciwko chrześcijanom. Poprzednie władze, choć rządziły twardą ręką, zapewniały przynajmniej stabilność, a co za tym idzie, większe bezpieczeństwo.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Agnieszka
    16.11.2011 12:50
    Petycja w sprawie Asii Bibi jest dostępna na stronie wwww.callformercy.com. Podpisało ją nie 300 tys. ale już prawie pół miliona ludzi na całym świecie, w tym aż 75 tys. Polaków. Czemu zamieszczacie stare dane, które przecież tak łatwo sprawdzić? Czy ktoś z Was, redaktorów był na stronie petycji?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji