To pytanie przez wiele miesięcy analizowali eksperci Worksol Group, przeprowadzając kompleksowe badanie zmian zachodzących na polskim rynku pracy i migracji zarobkowej w latach 2010–2025. Analiza objęła dane administracyjne, trendy rekrutacyjne oraz wpływ wydarzeń geopolitycznych na dostępność pracowników zagranicznych.
– Przez ostatnich kilkanaście lat obserwowaliśmy jedną z największych transformacji rynku pracy w historii współczesnej Polski. Jeszcze w pierwszej połowie poprzedniej dekady dominowali pracownicy z najbliższych krajów Europy Wschodniej. Dziś funkcjonujemy już w rzeczywistości globalnej konkurencji o talenty i pracowników – mówi Michał Solecki, prezes Worksol Group.
Etap I: migracja regionalna i zależność od sąsiadów (2010–2013)
Na początku analizowanego okresu Polska pozostawała rynkiem o stosunkowo niewielkiej atrakcyjności migracyjnej. Napływ cudzoziemców był ograniczony, a struktura narodowościowa bardzo jednorodna. Dominowali obywatele Ukrainy, Białorusi i Mołdawii, którzy korzystali z uproszczonych procedur zatrudnienia oraz bliskości geograficznej.
W tym czasie migracja miała głównie charakter sezonowy i uzupełniający. Polska nie była jeszcze uczestnikiem międzynarodowej rywalizacji o pracowników, a większość potrzeb kadrowych zaspokajał rynek krajowy.
Etap II: ukraiński boom migracyjny (2014–2017)
Prawdziwy przełom nastąpił po 2014 roku. Konflikt zbrojny w Ukrainie oraz pogarszająca się sytuacja gospodarcza za wschodnią granicą doprowadziły do gwałtownego wzrostu liczby osób poszukujących pracy w Polsce.
W ciągu zaledwie kilku lat liczba oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcom wzrosła kilkukrotnie, a udział obywateli Ukrainy przekraczał 90 proc. wszystkich rejestrowanych przypadków.
Polskie firmy szybko dostrzegły korzyści wynikające z dostępności pracowników zza wschodniej granicy. Jednocześnie powstał model oparty niemal wyłącznie na jednym źródle pozyskiwania kadr.
– W tamtym okresie wielu pracodawców nie dostrzegało jeszcze ryzyka wynikającego z tak silnego uzależnienia od jednego kierunku migracyjnego. Z perspektywy czasu widać jednak, że była to przewaga krótkoterminowa, która w przyszłości mogła stać się źródłem problemów – podkreśla Daria Grzesiuk, dyrektor operacyjny Worksol Group.
Etap III: pierwsze otwarcie na Azję (2018–2021)
Po 2017 roku zaczęły pojawiać się pierwsze sygnały zmian. Coraz większa liczba obywateli Ukrainy wybierała Niemcy, Czechy i inne kraje Europy Zachodniej, oferujące wyższe wynagrodzenia oraz atrakcyjne warunki zatrudnienia.
W odpowiedzi polski rynek zaczął aktywnie poszukiwać nowych źródeł pracowników. Coraz większą rolę zaczęli odgrywać kandydaci z Nepalu, Indii, Uzbekistanu czy Bangladeszu. Właśnie wtedy rozpoczął się proces budowania globalnych kanałów rekrutacyjnych.
Zmiana miała charakter strategiczny. Polska stopniowo przechodziła od modelu migracji regionalnej do modelu międzynarodowego, wymagającego nowych kompetencji w zakresie rekrutacji, legalizacji pobytu i integracji pracowników.
Pandemia COVID-19 chwilowo ograniczyła mobilność międzynarodową, jednak nie zatrzymała procesu dywersyfikacji. Wręcz przeciwnie – uwidoczniła potrzebę posiadania alternatywnych kierunków pozyskiwania kadr.
Etap IV: wojna i globalizacja rekrutacji (2022–2025)
Pełnoskalowa wojna w Ukrainie wywołała największy kryzys migracyjny w historii współczesnej Polski. Napływ milionów uchodźców zmienił strukturę migracji i postawił przed państwem oraz pracodawcami zupełnie nowe wyzwania.
Jednocześnie przedsiębiorcy zaczęli jeszcze intensywniej rozwijać rekrutację poza Europą Wschodnią. W latach 2022–2025 znacząco wzrosło zainteresowanie pracownikami z Indii, Nepalu, Filipin, Uzbekistanu oraz krajów Ameryki Łacińskiej, w tym Kolumbii.
– Widzimy wyraźnie, że pracodawcy coraz częściej szukają stabilnych i długoterminowych rozwiązań kadrowych. Jeszcze kilka lat temu kandydaci z Azji czy Ameryki Łacińskiej byli traktowani jako alternatywa. Dziś są pełnoprawnym i często strategicznym elementem planowania zatrudnienia – mówi Milena Michalska, koordynator rekrutacji Worksol Group.
Równocześnie zaostrzenie procedur wizowych i migracyjnych po 2023 roku spowodowało wydłużenie procesów legalizacyjnych, co dodatkowo zwiększyło znaczenie profesjonalnych agencji rekrutacyjnych oraz wyspecjalizowanych partnerów obsługujących migrację zarobkową.
Dywersyfikacja nie była wyborem
Analiza rynku pracy przeprowadzona przez Worksol Group pokazuje jednoznacznie, że dywersyfikacja kierunków migracji nie była efektem długofalowej strategii państwa. Była przede wszystkim odpowiedzią na zmieniające się realia gospodarcze, demograficzne i geopolityczne.
Model oparty niemal wyłącznie na pracownikach z Ukrainy przez wiele lat skutecznie wspierał rozwój polskiej gospodarki. Jednocześnie ujawnił jednak istotne ryzyko systemowe – każda zmiana polityczna, gospodarcza lub militarna wpływała bezpośrednio na dostępność pracowników.
W efekcie wejście na rynki azjatyckie i latynoamerykańskie stało się naturalnym kierunkiem rozwoju dla polskich przedsiębiorstw.
Polska w globalnej walce o pracownika
W 2025 roku Polska nie jest już regionalnym odbiorcą siły roboczej. Stała się uczestnikiem globalnej konkurencji o pracowników, w której znaczenie mają nie tylko wynagrodzenia, ale również sprawność procedur administracyjnych, przewidywalność prawa oraz efektywność procesów rekrutacyjnych.
Eksperci Worksol Group wskazują, że udział pracowników z Azji, Azji Centralnej oraz Ameryki Łacińskiej będzie systematycznie wzrastał. Dla wielu branż stanie się to nie tyle szansą rozwoju, ile warunkiem utrzymania ciągłości działalności.
Wnioski na kolejne lata
Najważniejsza lekcja płynąca z ostatnich piętnastu lat jest jasna – stabilny rynek pracy nie może opierać się na jednym kierunku migracyjnym. Dywersyfikacja źródeł pozyskiwania pracowników staje się fundamentem bezpieczeństwa kadrowego przedsiębiorstw.
Polska gospodarka nadal potrzebuje zagranicznych pracowników, jednak równolegle rośnie presja na większą kontrolę procesów migracyjnych i ograniczanie nadużyć systemowych. To właśnie znalezienie równowagi pomiędzy potrzebami rynku a polityką migracyjną będzie jednym z najważniejszych wyzwań najbliższych lat.
Jak pokazuje analiza Worksol Group, przyszłość polskiego rynku pracy będzie coraz bardziej międzynarodowa. Pytanie nie brzmi już, czy Polska będzie korzystać z zagranicznych pracowników, ale z których części świata będą oni przyjeżdżać w kolejnych latach.
Artykuł zewnętrzny zawierający reklamę Agencja Pracy Tymczasowej WORKSOL Michał Solecki








