Wsparcie, jakie wobec wojny na Ukrainie przyjęli jej przywódcy, sprawiło, że głównie z przesiąkniętą nacjonalizmem ideą „russkiego mira” (mir w języku rosyjskim oznacza zarówno świat, jak i pokój), nie do przyjęcia nie tylko przez chrześcijan innych wyznań, ale i przez większość Kościołów prawosławnych. Ideą, w której Chrystus, Zbawiciel każdego człowieka i wszystkich narodów, oraz Jego Ewangelia schodzą na dalszy plan. Na pierwszy zaś wkracza Rosja, która jest – upraszczając – nowym ludem wybranym przez Boga i która – tak to niestety w praktyce wygląda – dla budowy takiego świata może nie przejmować się żadnymi zasadami moralnymi. Warto jednak pamiętać, że i w tym Kościele są ludzie odważnie sprzeciwiający się tej herezji. O co najmniej 47 kapłanach, którzy za odmowę odmawiania z wiernymi „Modlitwy o zwycięstwo Świętej Rusi” są szykanowani przez kościelne władze – suspendowani i wydalani ze stanu duchownego – donosi inicjatywa „Chrześcijanie przeciwko wojnie”. Pełnego obrazu sytuacji z oczywistych względów nie mamy, ale już ta skromna liczba budzi nadzieję. To swoiści „sprawiedliwi wśród Rosjan”, ludzie, którzy ratują nie tylko własne człowieczeństwo i wiarę, ale też honor swojego narodu. Dla skłonnych do potępień jest to zaś okazja, by spytać samych siebie, za jakie srebrniki zdarzało się nam w życiu, a może i zdarza – zdradzać Chrystusa.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








